Przecież europejskie porty lotnicze są chronione według najbardziej restrykcyjnych zasad.

Na warszawskim Lotnisku Chopina alarm się uruchamia po tym, jak ktokolwiek spróbuje sforsować siatkę otaczającej port. O nieprawidłowościach informują lotniskowe służby, także spotterzy, którzy chętnie współpracują z zarządzającymi portem. Jeśli przez płot przejdzie kot, który uciekł ze schroniska Na Paluchu, natychmiast interesuje się nim sokolnik.

W Berlinie w ostatni czwartek czwórka aktywistów Letzte Generation, czyli Ostatniej Generacji, ubranych w odblaskowe kurtki, przez co byli bardzo widoczni, przecięła siatkę i przepchnęła przez dziurę w płocie dwa rowery. Potem rozdzielili się. Pierwsza dwójka jeździła rowerami po płycie lotniska, a druga przykleiła się do pasa startowego. Wcześniej jedna z tych osób filmowała całą akcję. I zadzwoniła na policyjną linię alarmową, informując o proteście.

Kiedy po dłuższym czasie zostali zauważeni przez służby lotniskowe, Berlin Brandenburg został zamknięty dla ruchu. Piętnaście lotów zostało odwołanych, inne przekierowano do Lipska, Drezna i Duesseldorfu.

Czytaj więcej

W London City Airport od kwietnia zostawimy laptopa i płyny w bagażu podręcznym

To, z jaką łatwością aktywiści dostali się na teren lotniska pokazuje, że jeden z najnowocześniejszych europejskich portów lotniczych nie jest właściwie pilnowany. Ale wcześniej podobne incydenty miały już miejsce w Wielkiej Brytanii i Francji. — Ten incydent jest zupełnie niesłychany i koniecznie trzeba przeprowadzić śledztwo, jak mogło do niego dojść. Pojawianie się osób nieupoważnionych w pobliżu pasów startowych jest nie do zaakceptowania — komentował w rozmowie z agencją Associated Press Anthony Gless, profesor University of Buckingham, ekspert od bezpieczeństwa lotnisk. I zastanawiał się, jak Niemcy mogli dopuścić do takiej sytuacji. Jego zdaniem winna może to być trauma jeszcze z czasów wszechobecnej inwigilacji podczas Trzeciej Rzeszy czy działającej po wojnie Stasi.

Bezpieczeństwo lotnisk w tym kraju jest odpowiedzialnością służb operacyjnych. Ale już płotu otaczającego port pilnuje policja. Z kolei monitorowaniem grup aktywistów, którym może przyjść do głowy taka forma protestu, zajmują się w Niemczech regionalne agencje bezpieczeństwa. W Belinie zatrudniają one tylko 257 osób.

W tym kraju obowiązują również rygorystyczne zasady dotyczące prywatności i na przykład nie ma ich na stacjach kolejowych czy właśnie w terminalach lotniczych. Z tych także powodów okolice Berlin Brandenburg mogą nie być wystarczająco monitorowane.

Naruszenia bezpieczeństwa zdarzały się wcześniej. W 2018 roku na lotnisku we Frankfurcie po tym, jak u podróżującej rodziny wykryto ślady środków wybuchowych, a mimo tego przeszła bez problemu przez kontrolę bezpieczeństwa. A w lipcu 2022 odwołano setki rejsów z Monachium, kiedy zauważono poniewczasie, że jedna z pasażerek przeszła obok kontroli bezpieczeństwa. Z kolei na londyńskim Heathrow aktywiści z Plane Stupid także przecięli płot otaczający port i doprowadzili do wyłączenia z ruchu jednego z dwóch pasów startowych.

Przy tym profesor Gless wskazuje, że obrońcy środowiska będą protestować także w przyszłości, zwłaszcza w czasach nagonki na transport lotniczy, który generuje 2 proc. globalnych emisji dwutlenku węgla. I radzi, aby jeśli kamery są nie do zaakceptowania, to by chociaż podłączyć czujniki do płotów okalających nie tylko Berlin Brandenburg, ale i inne lotniska.