Lotniska tną liczbę połączeń, bo dostosowują ją do swoich możliwości. Strajkują załogi Ryanaira, odwołane rejsy mają TAP, LOT, Air France, chociaż się tym nie chwalą, ale informacje na lotniskowych monitorach dokładnie pokazują, co się dzieje. Wątpliwości nie pozostawiają również widok kolejek do stanowisk przewoźników, gdzie przemęczeni pracownicy starają się znaleźć alternatywne połączenia.

British Airways, Brussels Airlines i SAS poinformowały we wtorek, 5 lipca, że nie przewiozą łącznie ćwierć miliona pasażerów. BA i Brussels, bo ich lotniska nie są w stanie skontrolować i obsłużyć wszystkich chętnych. SAS, bo piloci strajkują, a linii grozi upadłość i właśnie wystąpiła o ochronę przed wierzycielami. Wcześniej o odwołaniu 3 tysięcy lipcowych połączeń poinformowała Lufthansa. Tymczasem pasażerów nie bardzo obchodzą kłopoty przewoźników, bo kupili bilet i chcą polecieć.

Czytaj więcej

Linie lotnicze SAS zgłosiły wniosek o ogłoszenie upadłości. Efekt strajku pilotów

W tej sytuacji Geert Sciot, były pracownik Brussels Airlines i rzecznik przewoźnika ma kilka rad dla pasażerów, którzy muszą, albo bardzo chcą polecieć tego lata. Oto skrót poradnika, który przysłał:

• Już podczas rezerwacji wybieraj rejs poranny. Takie loty najczęściej są o czasie, albo z niewielkim opóźnieniem, bo samoloty nocują na lotnisku wylotu. Im później wylecimy, tym większe ryzyko opóźnienia.

• Znacznie większe jest ryzyko odwołania rejsu do portu przesiadkowego, niż na lotniska typowo wakacyjne, takie jak chociażby Kreta, czy Majorka. Mniejsze jest w przypadku rejsu np. do Faro, niż do Lizbony; Nicei, niż Paryża. Warto wziąć to pod uwagę planując podróż. Może rozsądnie będzie zmienić bilet?

• Unikajmy przesiadek. Jeśli na kolejne połączenie na europejskim mamy godzinę, to daje niemal gwarancję, że na nie nie zdążymy. W czerwcu w Europie tylko jeden rejs na trzy nie był opóźniony. Rozsądny czas na przesiadkę, to dzisiaj ok. 3 godzin. Zwłaszcza na takich lotniskach, jak Frankfurt, londyńskie Heathrow i amsterdamskie Schiphol.

• Jeśli w miejscu docelowym musimy być o konkretnej godzinie, to lepiej podróżować dzień wcześniej.

• Przygotowując się do lotu wykonajmy jak najwięcej czynności samodzielnie. Linie mają problem z pracownikami, więc trzeba ich odciążyć.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

• Na lotnisko przyjeżdżajmy przynajmniej na trzy godziny przed odlotem, bo do kontroli bezpieczeństwa z pewnością będzie kolejka.

• Przygotujmy się do tej kontroli. Przez bramkę wykrywacza metali nie przejdziemy z kluczami, czy monetami w kieszeni. Wyjmijmy je wcześniej. To także skróci czas odprawy. Wydłuży ją, jeśli będziemy gmerać po kieszeniach i szukać powodu dla którego „piszczymy”. Warto też wcześniej zdjąć pasek do spodni/sukienki, a nie czekać, aż poleci nam to pracownik kontroli bezpieczeństwa.

• Latajmy z bagażem podręcznym wszędzie, gdzie jest to możliwe.

• Jeśli mamy plecak, to umieśćmy go pod poprzedzającym fotelem. To pozwoli współpasażerom podróżującym z walizeczkami na kółkach umieścić je w schowkach nad głowami. Skróci to czas przygotowania kabiny do odlotu. I generalnie przestrzegajmy zasad przewozu bagażu podręcznego, jego wymiarów i liczby sztuk.

• Jeśli linia odwoła rejs na krótko przed odlotem z przyczyn innych, niż „siła wyższa”, np. zła pogoda, to mamy prawo do odszkodowania zgodnie z unijną regulacją 261/2004. Należy nam się wówczas voucher na wyżywienie, nocleg w hotelu i odszkodowanie, którego wysokość jest uzależniona od dystansu na jaki lecimy. Kiepskim pomysłem jest korzystanie z pomocy wyspecjalizowanych kancelarii prawnych w odzyskaniu należnych nam pieniędzy, bo zazwyczaj obierają one za tę usługę wysokie opłaty.

• I ostatnie: jeśli mamy problemy z odlotem, nie róbmy awantury pracownikom, którzy próbują nam pomóc. To nie jest ich wina, że nasz samolot został odwołany. Ci ludzie i tak mają teraz trudny czas. Wydzieranie się i groźby naprawdę nic nie zdziałają i są zdecydowanie nie na miejscu. I uwaga: im też po całym dniu pracy także mają prawo puścić nerwy.