Najwięcej takich przypadków jest notowanych w okolicach Kaliningradu, czyli w pobliżu północnych granic Polski, nad wschodnią Finlandią oraz nad Morzem Czarnym.

Zdaniem ekspertów ta działalność Rosjan nie jest wymierzona w branżę lotniczą, tylko „normalnym działaniem wojennym”, a samoloty pasażerskie stały się jej mimowolną ofiarą. — Musimy być teraz niesłychanie ostrożni i przygotować się na rozwiązania alternatywne — ostrzega Benoit Roturier, prezes Francuskiej Agencji Żeglugi Powietrznej (DGAC), odpowiednika polskiego PAŻP.

— Nie wydaje mi się, żeby celem rosyjskich hakerów były samoloty cywilne. W każdym razie jeszcze nie teraz. One cierpią przy okazji — mówił Benoit Roturier. Przyznał jednocześnie, że wprawdzie, jak na razie, rosyjskie działania w tym wypadku nie stworzyły kryzysowych sytuacji, ponieważ maszyny cywilne też potrafią się ochronić przed takim zagrożeniem, to jednak wszelkie czynniki rozpraszające uwagę w kokpicie są bardzo niebezpieczne.

Czytaj więcej

Ubezpieczyciele liczą straty. Leasingodawcy już się poddali

— To dlatego cała Europa musi się już w tej chwili przygotować na sytuację, w której komunikacja satelitarna zostanie całkowicie zakłócona. Jest to ważne zwłaszcza dla krajów, które są bliżej frontu, nie miały dotychczas planu zapasowego i reagowały po prostu wtedy, kiedy niebezpieczna sytuacja już się wydarzała. Dla nich jest to gwałtowna pobudka — mówił szef francuskiej agencji kontroli ruchu lotniczego.

Zakłócanie łączności satelitarnej, to kolejne zagrożenie wynikające z wojny w Ukrainie dla cywilnego lotnictwa, które i tak ucierpiało z powodu konieczności omijania rosyjskiej przestrzeni powietrznej, niemożności lotów nad Ukrainą i zamknięcia dostępu do lukratywnych rynków — rosyjskiego i ukraińskiego, a także wstrzymania dostaw sprzętu i komponentów lotniczych do Rosji.

Czytaj więcej

Rosyjskie linie już uziemiają flotę. Spełnia się czarny sen firm leasingowych

O możliwości zakłócania komunikacji lotniczej ostrzegała już wcześniej Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) mówiąc o „zwiększającym się prawdopodobieństwie wystąpienia problemów” przy korzystaniu w warunkach wojennych z Global Navigation Satellite Systems. Podobna sytuacja miała już miejsce w roku 2018, kiedy to w wyniku rozległych ataków hakerskich ucierpiało 60 europejskich przewoźników, ale także i amerykańska infrastruktura. Opisała to w raporcie z roku 2019 agenda ONZ — ICAO. „ W większości przypadków cyberataków hakerzy działali z ziemi, a ucierpiały znaczące obszary w przestrzeni powietrznej nad terenami, gdzie stwierdzono napięcia polityczne” — czytamy w raporcie ICAO. A Benoit Roturier przypomina, że hakerzy z Rosji byli bardzo aktywni wówczas, gdy ten kraj zaangażował się w wojnę w Syrii. I nie ukrywa, że piloci są w stanie sobie poradzić z takim zagrożeniem korzystając z innego systemu komunikacji, który może nie jest tak dokładny, jak GPS, ale w trudnych warunkach może go zastąpić. Jego zdaniem Europa powinna być na to przygotowana. — We Francji jedna ciężarówka wojskowa z odpowiednim sprzętem jest w stanie wyłączyć jedną czwartą naszej przestrzeni powietrznej. To właśnie jest dzisiaj wielkim zagrożeniem dla lotnictwa cywilnego. Ofiarą hakerów mogą paść ogromne obszary znajdujące się poza obszarem konfliktu zbrojnego — mówi Benoit Roturier.

Jego zdaniem oprócz regionów, gdzie już były odczuwalne skutki działań rosyjskim, trzeba się liczyć z podobną sytuacją we wschodniej części Morza Śródziemnego, zwłaszcza nad Cyprem, Turcją, Libanem, Syrią Izraelem i północną częścią Iraku. To z kolei byłoby w stanie poważnie zakłócić wakacyjne loty tego lata.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ