W tym wliczone są już wynoszące 6-15 mld dolarów straty firm zajmujących się wyłącznie ubezpieczaniem transakcji z rynku lotniczego. Inne straty wynikają z ataków cybernetycznych, które się mnożą w ostatnich dniach, ale także ryzyko polityczne i wojenne. Zdaniem analityków S&P rynek lotniczy będzie się borykał ze stratami wynikającymi z wojny w Ukrainie przez lata, a samoloty, które dzisiaj zostały przejęte przez Rosjan są praktycznie nie odzyskania. Nawet, gdyby któryś z przewoźników chciał je oddać, to nie pozwolą mu na to władze w Moskwie. Bo przecież zostały znacjonalizowane, więc stanowią własność rosyjską.

Największy światowy leasingodawca z rynku lotniczego, irlandzki AerCap już zgłosił do firm ubezpieczeniowych wnioski o wyrównanie strat w wysokości 3,5 mld dolarów za 100 maszyn zagarniętych przez Rosjan. Ale na liście firm zaangażowanych w rosyjski rynek leasingowy są firmy amerykańskie, chińskie, a nawet rumuńskie. „Naszym zdaniem miną całe lata, zanim te pieniądze znajdą się na kontach leasingodawców— czytamy w notatce S&P. Według jej analityków 21 ubezpieczycieli musi się liczyć, że będą zmuszeni do pokrycia przynajmniej połowy strat. A to z kolei odbije się na ich wynikach finansowych, osłabi pozycję na rynkach kapitałowych, bo przecież nie tylko rynek lotniczy ucierpiał z powodu tej wojny.

Czytaj więcej

Europejscy leasingodawcy się poddali. Pieniądze za samoloty w Rosji dostaną od ubezpieczycieli

Inwazja Rosji na Ukrainę odbiła się również na kondycji rosyjskich przewoźników, którzy mają bardzo ograniczoną liczbę krajów, do których mogą latać. Jak obiecał im prezydent Władimir Putin, mogą liczyć jednak na wsparcie finansowe w wysokości 100 mld rubli, czyli 1,25 mld dolarów. I jego zdaniem rosyjscy przewoźnicy nie mają co się przejmować zachodnimi roszczeniami — Jeśli chodzi o zobowiązania wobec zachodnich firm leasingowych, to chciałbym zwrócić uwagę, że znaczna większość z nich pochodzi z krajów nam nieprzyjaznych, które pogwałciły swoje zobowiązania kontraktowe — mówi rosyjski prezydent po spotkaniu z branżą lotniczą 28 marca.

Najwięcej wypożyczonych maszyn przed wojną miały w swojej flocie Grupa Aeroflot ( Aeroflot, Rossija, Pobieda), za nią prywatne linie S7 — 101, Utair — 61 i Ural Airlines — 53. Z tego 78 maszyn zostało im odebranych. Pozostali rosyjscy przewoźnicy mają po kilka zachodnich samolotów.

— Wszystkie maszyny, które są w leasingu pozostaną w Rosji po wygaśnięciu umów. Niestety część rosyjskiej floty została przejęta na zagranicznych lotniskach, ale większość Boeingów i Airbusów pozostanie w kraju — wtórował mu wicepremier Jurij Borysow. A umowy wygasły właśnie 28 marca.

Po odzyskaniu przez zachodnie firmy 78 samolotów w Rosji pozostaje nadal ponad 400 maszyn. Rząd w Moskwie już zdecydował i linie przerejestrowały swoje maszyny i zamiast certyfikatów irlandzkich i bermudzkich mają już rosyjskie.