Drogi są coraz bardziej zatłoczone. Nawet o kilkadziesiąt tysięcy aut dziennie zwiększył się w ostatnich pięciu latach ruch na niektórych odcinkach przelotowych tras w Warszawie, Krakowie czy Gdańsku. Jak podała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), podsumowując wyniki rozpoczętego w ubiegłym i zakończonego w tym roku generalnego pomiaru ruchu (GPR), średnie dobowe natężenie ruchu poza miastami wzrosło od 2015 r. o przeszło jedną piątą i sięgnęło 13,6 tys. pojazdów.

Czytaj więcej

Plany przetargowe na szybkie drogi w 2022 r. Do podziału 252 km

Coraz tłoczniej

Na najbardziej obciążonych odcinkach szybkich dróg liczba pojazdów mocno przekracza 100 tys. Przykładem jest przecinający Warszawę fragment drogi S8 pomiędzy węzłami Konotopa i Głębocka, gdzie dobowy ruch może sięgać nawet 200 tys. aut. Na podwarszawskim odcinku trasy S7 ich dobowa liczba wzrosła o blisko 55 tys., tj. o 140 proc. Równie tłoczno jest na autostradzie A4 pomiędzy węzłami Kraków Południe i Niepołomice, gdzie przybyło 30–40 tys. pojazdów, czyli nawet 100 proc., zależnie od odcinka. Z kolei na ekspresówce S6 od węzła Gdańsk Południe do węzła Straszyn w ciągu doby przejeżdża teraz ok. 32 tys. aut więcej, co daje wzrost 84-proc. Na autostradzie A8, która stanowi obwodnicę Wrocławia, dobowy ruch zwiększył się o 26 tys. pojazdów, a więc o 45 proc.

Natężenie ruchu na drogach krajowych jest zróżnicowane zależnie od regionu. Największe – ponad 22 tys. pojazdów na dobę – jest w województwie śląskim. Najmniejsze w warmińsko-mazurskim, z niespełna 8 tys. aut.

Najnowszy pomiar pokazał, że najbardziej, bo o 42 proc., wzrósł ruch samochodów dostawczych. GDDKiA tłumaczy go wzrostem znaczenia e-handlu w okresie pandemii. Zarazem o ponad połowę zmalał ruch autobusów, na co miały wpłynąć pandemiczne ograniczenia w przewozach osób. W sumie największy ruch koncentruje się na wybranych 3,7 tys. km dróg krajowych, w tym prawie 3 tys. km autostrad i dróg ekspresowych.

Jednak o ile włączane do ruchu kolejne odcinki dróg ekspresowych i autostrad (w tym roku 390 km) zaczynają domykać krajowy szkielet szybkich tras, o tyle pojemność fragmentów obecnej sieci już jest zbyt mała i niektóre drogi trzeba poszerzać. Przykładem jest autostrada A2 pomiędzy Warszawą i Łodzią.

– Jesteśmy tam na końcowym etapie uzgadniania koncepcji programowej. Po jej zatwierdzeniu, uprawomocnieniu się decyzji środowiskowych, pozyskaniu finansowania i przygotowaniu dokumentacji przetargowej będziemy mogli ogłosić postępowanie na realizację w systemie projektuj i buduj – informuje Szymon Piechowiak, rzecznik GDDKiA.

Od węzła Konotopa pod Warszawą do węzła Pruszków trasa będzie miała cztery pasy ruchu w każdą stronę, natomiast od węzła Pruszków do węzła Łódź Północ – po trzy pasy w obu kierunkach. Ale dopiero za pięć lat.

Czytaj więcej

Nowe drogi w Polsce. Gdzie powstaną ekspresówki

Potrzebne obwodnice

W nowym programie budowy dróg krajowych do 2030 r. znalazła się także rozbudowa autostrady A4 pomiędzy Wrocławiem a Krzyżową i od Wrocławia do Tarnowa, w sumie ponad 450 km. Koszt ma być astronomiczny – obecne szacunki mówią o 35,5 mld zł.

Do zmniejszenia uciążliwości korków konieczne jest zwłaszcza usprawnienie ruchu wokół dużych aglomeracji. Jednak nie nastąpi to szybko. Opóźnia się wschodnia obwodnica Warszawy, poślizg ma także zachodnia obwodnica Łodzi. Daleką perspektywą jest obwodnica aglomeracji warszawskiej czy obwodnica metropolii trójmiejskiej.

Finiszuje już natomiast budowa brakującego odcinka A1 między Częstochową a Tuszynem. Przed końcem roku na większości 80-km odcinka samochody pojadą trzema pasami w obie strony.