Śmierć i umieranie to nie są tematy, którymi lubimy się zajmować na co dzień. Ale choć współczesny styl życia zepchnął je na margines, uciec od nich nie można. Autorzy francuskiego filmu robią wiele, by pomóc oswoić lęk przed obcowaniem z ostatecznością. W dokumencie przewijają się dwa zasadnicze wątki: balsamisty przygotowującego zwłoki do ceremonii pogrzebowej oraz ludzi nauki i kultury dzielących się swoimi refleksjami o śmierci. Opowiadają o jej aspektach duchowych, społecznych i etycznych.
- Nigdy nie chciałem oglądać krewnych ani znajomych po śmierci - mówi Jean-Luc Hennig, pisarz. - Bo moje stosunki z nimi były bliskie.
Chciał ich kochać takimi, jakimi byli za życia.
Bernard Sichere, filozof i pisarz, uważa, że zmarli po śmierci nadal do nas mówią. Tak jak i my do nich. - To kwestia miłości - wyjaśnia.
Luce des Aulniers, antropolog, twierdzi, że uświadamianie sobie realiów śmierci jest bardzo potrzebne, jak bycie z ukochanymi, gdy przechodzą na drugą stronę życia.
- Dopóki człowiek nie przyjrzy się z bliska temu, co go przeraża, trwa lęk – wyjaśnia.
A jednak, przypomina religioznawca, nie korzystamy z tej wiedzy i nadal unikamy pokazywania wnukom ciał zmarłych dziadków, choć kilkadziesiąt, a może kilkanaście lat wcześniej było to oczywiste. Zamiast tego „wynagradzamy" zmarłym nasze ucieczki kupując drogie trumny, które mają przedłużyć rozkład ciał. David Emond, tanatolog, twierdzi, że w obliczu śmierci bliskich pojawiają się pytania, na które nie znajdujemy łatwych odpowiedzi, więc próbujemy ich unikać. Do czasu.
Zwłoki coraz częściej powierzane są fachowcom. Tanatopraksja, to szereg zabiegów polegających na zabezpieczeniu ciała zmarłego przed rozkładem i usunięciu zmian pośmiertnych. Do żył zmarłego wstrzykiwane są sole eliminujące bakterie odpowiedzialne za procesy gnilne. Kolejne etapy takiego zabiegu pokazuje kamera towarzysząca w kompletnej ciszy balsamiście. Wielką sztuką jest poszanowanie intymności takich chwil, i to się w filmie udało.
Balsamista, Joaquin Lopez uważa zwłoki za surowiec, choć bardzo szczególny. Opowiada, że kiedy zdarzyło mu się balsamować kolegę, potraktował to jako przywilej, składanie mu hołdu. Po pewnym czasie, by nie zatracić poczucia sensu wykonywanego zawodu, zredukował czas pracy, by mieć możliwość spotkania się z bliskimi zmarłego... Wiele przemyśleń, refleksji i ciszy bardzo potrzebnych w szczególnym dniu – zmarłych.
Polecam.
Małgorzata Piwowar