Zapowiada się teatralne wydarzenie, z premedytacją porównam więc „Pełną powagę” ze słynnym „Magnetyzmem serca” Grzegorza Jarzyny w Rozmaitościach.
„Pełna powaga", czyli erotyczne tajemnice
Jarzyna poprzez Fredrę opowiedział o końcu marzeń o trwałym związku w narkotycznej współczesności. Teraz trzydziestoletni Tadeusz Kabicz mówi o miłości, która ostatecznie zwycięża, a przecież chodzi o problem ukrywania prawdziwej tożsamości w życiu uczuciowym i publicznym.
Czytaj więcej
Jest kilku reżyserów obsady, ale to zajęcie wymaga cech, które są przynależne bardziej kobietom. Jesteśmy cierpliwe. Umiemy czekać. Nie rezygnujemy...
Oglądamy historię dwóch londyńskich dandysów Algernona Moncrieffa i Johna Worthinga. Pragnąc, by ich miłosne przygody wolne były od zobowiązań, posługują się na potrzeby różnych relacji towarzyskich postacią fikcyjnego Ernesta. Obaj! Co ciekawe, sami prowadząc podwójne życie, mają do siebie pretensje o dwulicowość. Jednocześnie dwie młode piękności Celina i Gwendalina żyją w przekonaniu, że idealnym partnerem dla nich będzie wyłącznie mężczyzna o umieniu Ernest.
Nad życiem Gwendaliny czuwa matka Lady Augusta Bracknell, zaś w wiejskiej posiadłości rozgrywany jest m. in. wątek flirtu między Letycją Pryzmą i wielebnym Ferdynandem Ornatem. Spiętrzone do granic absurdu zbiegi okoliczności i nieprawdopodobieństwa napędzają komedię, zaś Wilde udowodnił, że każde najbardziej karkołomne założenie dramaturgiczne potrafi logicznie rozegrać i umotywować.
Wilde banalny czy prowokujący?
Warto wspomnieć, że w 1895 r., gdy doszło do prapremiery, czwarta z tak zwanych salonowych sztuk Wilde’a została uznana przez krytyków za banalną, wyzutą z problematyki społecznej. Trudno o większą powierzchowność w ocenie wieloznacznego utworu. Wystarczyło poczekać do kolejnych spektakli, gdy markiz Queensberry, ojciec kochanka Oscara Wilde’a postanowił zemścić się za „uwiedzenie” syna i rzucił w pisarza zgniłym warzywami.
Zrobił się skandal, homoseksualizm Wilde’a stał się sprawą publiczną, doszło do serii procesów, w których udowodniono autorowi sztuki liczne akty homoseksualne, wówczas karalne. Wilde trafił do więzienia, a patrząc z tej perspektywy na komedię trudno już powiedzieć, że to trywialna salonowa sztuczka. Przecież Szekspir też nie pisał wprost o problemach homoseksualistów, a jednak ich portretował.
Wilde poruszył w aluzyjny sposób temat skrywanej tożsamości i pokazał, że wszystko jest akceptowalne w życiu brytyjskich wyższych sfer, byle tylko związek był dla rodziny udanym biznesem i nie naruszał tradycyjnych (heteroseksualnych) wartości. Dziś zaś sztuka uznawana jest za queerową, choć można ją oglądać także jako zaskakującą komedię.
Czytaj więcej
Założenie jest proste, ale tylko na początku mocno komediowe. Pewna warszawska rodzina decyduje się wziąć udział w rywalizacji. Ma zdobyć 50 tys. f...
Ukryte konteksty to nie jedyna kwestia, która wywoływała problemy. Oryginalny tytuł brzmi „The Importance of Being Earnest, a Trivial Comedy for Serious People”. Przekład na inne języki był trudny, ponieważ Earnest oznacza bycie szczerym, ale kojarzy się też z imieniem Ernest, co da się przełożyć na „Ważne, żebyś był szczerym (Ernestem), czyli trywialna komedia dla poważnych ludzi”.
Kłopoty z wieloznacznym tytułem
W Polsce grano ją pod tytułem „Bądźmy szczerzy na poważnie” albo „Brat marnotrawny”. Na tym tle przewrotny efekt dają wyznania bohaterów, którzy opowiadając niestworzone historie, orientują się na końcu, że mówili prawdę i boją się, jak zostanie przyjęta ich prostolinijność w towarzystwie, ceniącym wyuzdanie i hipokryzję. My zaś możemy zadać pytanie, co by było, gdyby Wilde powiedział wprost to, co miał na myśli. Odpowiedź przynosi pośrednio kara więzienia, którą musiał odbyć, będąc homoseksualistą.
Widzów przyciągają aktorzy, trzeba więc podkreślić, że do Teatru Telewizji powróciły Danuta Stenka (Lady Augusta Bracknell) i Dorota Segda (Letycja Pryzma), gra też Piotr Cyrwus (Ksiądz Ferdynand Ornat), ale podjęta została też udana próba zagospodarowania młodych talentów. Główne role grają Piotr Trojan (Algernon Moncrieff), znany z „25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy”, Jaśmina Polak (Gwendalina) z Nowego Teatru Krzysztofa Warlikowskiego. Warto zwrócić uwagę na Mateusza Więcławka (John Worthing) oraz Helenę Urbańską (Celina) zauważoną w szczecińskich spektaklach za dyrekcji Jakuba Skrzywanka. Lokajów mistrzowsko zagrali Adam Biedrzycki (Leon) i Sławomir Sulej (Felix).
Młodzi aktorzy zagrali w kostiumach komedię, w której tempo i błyskotliwość dialogów wymaga nie lada umiejętności, a poprzeczkę podnosi przekład Macieja Stroińskiego, który zatytułował sztukę „Pełna powaga. Komedia dla ludzi bez poczucia humoru”. Scenografia – Ewa Gdowiok, kostiumy – Dorota Roqueplo, muzyka – Szymon Sutor, zdjęcia: Jakub Stolecki, montaż - Jakub Motylewski.
Wersja Gruzy z 1968 r.
Jeśli każdy nowy spektakl, nie licząc przeniesień z teatrów, będzie miał podobną klasę reżyserii i aktorskiej gry, dotykając choćby w zawoalowany sposób ważnej społecznej kwestii, jest szansa na odrodzenie teatralnej publiczności przed telewizorami i wykreowanie nowej dzięki VOD.
Dodajmy, że Teatr TV wystawiał już sztukę Wilde’a pod tytułem „Brat marnotrawny” w 1968 r. w reżyserii Jerzego Gruzy z udziałem Gustawa Holoubka, Andrzeja Łapickiego, Kaliny Jędrusik, Ireny Kwiatkowskiej i Magdaleny Zawadzkiej.
Emisja „Pełnej powagi” 21 października, godz. 20:30 w TVP 1.