Reklama

"Beniowski, król Madagaskaru": Słowacki koncertowo

Barwne życie "polskiego króla" Madagaskaru, Maurycego Beniowskiego, stało się tematem świetnego spektaklu Teatru Nowego z Poznania.

Aktualizacja: 11.04.2019 22:53 Publikacja: 11.04.2019 19:07

„Beniowski – ballada bez bohatera” z Nowego w Poznaniu

„Beniowski – ballada bez bohatera” z Nowego w Poznaniu

Foto: Materiały prasowe

Postać Beniowskiego opisana w poemacie dygresyjnym Juliusza Słowackiego od lat fascynowała naszych reżyserów. Po wojnie sięgał po utwór m.in. Mieczysław Kotlarczyk w Teatrze Rapsodycznym, STS, Adam Hanuszkiewicz i Gustaw Holoubek. Kilka lat temu w warszawskim Teatrze Imka Paweł Świątek przygotował skrzący się humorem spektakl „Beniowski, król Madagaskaru”.

Utwór Słowackiego powstał w drugiej fazie romantyzmu, kiedy jego autor był w ideowym konflikcie z Mickiewiczem. Pisząc „Beniowskiego”, stworzył rzecz o strukturze nieteatralnej. Zmiennej, misternej, łączącej epopeję romantyczną w duchu Byronowskiego „Don Juana” z opowieścią sensacyjną, z płomienną polemiką, z esejem i felietonem – przechodzącą w pamflet.

Miał okazję powołać nowy typ bohatera, który ma niewiele wspólnego z romantycznym indywidualizmem czy heroizmem. Jest zwykłym szlachcicem, który prowadzi barwne życie. Ma więcej z pyszałka i birbanta niż charyzmatycznego herosa, prowadzącego samotną walkę ze światem. Gdzieś w tle rozgrywają się wydarzenia związane z konfederacją barską, toczą walki z Rosjanami, Ukraińcami.

Pokazywany na Warszawskich Spotkaniach Teatralnych „Beniowski – ballada bez bohatera” Małgorzaty Warsickiej z poznańskiego Nowego to jedna z najciekawszych interpretacji Słowackiego od czasów słynnej „Balladyny” Adama Hanuszkiewicza, zrealizowanej przed niemal półwiekiem w Teatrze Narodowym.

Warsicka, reżyserka i adaptatorka, wraz z Michałem Pabianem, a także kompozytorem Karolem Nepelskim stworzyli z utworu Słowackiego coś na kształt rock-opery, której słucha się z radością, doceniając piękno i klasę libretta.

Reklama
Reklama

W barwnej i wciągającej opowieści – w scenariuszu wykorzystano pięć pieśni oraz fragmenty siódmej i ósmej – wyśpiewywane są na scenie przez piątkę poznańskich aktorek: Alicję Januszkiewicz, Annę Mierzwę, Oliwię Nazimek i Julię Rybakowską. Nie wcielają się w konkretne postacie, a relacjonują tylko ich przygody. W ich narrację wplecione są minietiudy aktorskie. Srebrzyste kostiumy i utrzymana w tej tonacji supernowoczesna scenografia Agaty Skwarczyńskiej nadają widowisku wymiar kosmiczny.

Spektakl zachwyca perfekcyjnym wykonaniem, a na wysoką ocenę zasługuje także różnorodność warstwy muzycznej. Obok mocnego rocka są śpiewy stylizowane na cerkiewne, wielogłosowe, są ludowe szeptuchy, jest też porcja humoru.

Nawiązując do słów Cypriana Kamila Norwida, twórcy spektaklu nie tylko nie „stargali” piękna języka Juliusza Słowackiego, ale je „uwydatnili”, wplatając we współczesny rytm i otwierając na wrażliwość młodych widzów.

Teatr
Styczniowe premiery Teatru TV bez wyróżnień
Teatr
Piotr Domalewski po „Ministrantach” wraca do teatru dyskutować o polskich bohaterach
Teatr
Anna Dymna wróciła do Teatru TV. TVP VOD ma „Norymbergę" z Crowem na wyłączność
Teatr
„Europa” Warlikowskiego: a nie mówiłem, że jesteśmy mordercami i kanibalami?
Teatr
„Europa” Krzysztofa Warlikowskiego. Cielecka, Chyra, Ostaszewska o krwawych tajemnicach Europy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama