Dla dzisiejszych 40-latków, nie mówiąc o pokoleniach młodszych, Natasza Zylska jest postacią kompletnie nieznaną. Co więc panią skłoniło do tego, by się nią zająć?
Radio. Mam kilka ulubionych stacji, a wędrując między nimi, natrafiłam na taką, w której piosenki Nataszy Zylskiej są często nadawane. I pewnego dnia mój mąż, który moim zdaniem ma świetnego nosa, powiedział, że powinnam z nich zrobić spektakl. We mnie natychmiast zaświtała pewna myśl i zaczęłam mocniej drążyć, kim była Natasza Zylska. Okazało się, że materiałów na jej temat jest bardzo, bardzo mało. Są tylko piosenki „Klipsy” czy „Piotruś”, których teksty mogą się wydawać dziś naiwne, ale myślę, że dają odbicie jej własnej historii. Nic tak naprawdę o niej nie wiemy, autorka scenariusza do spektaklu „Bajo bongo” Wiesława Sujkowska dotarła do jej przyjaciółki z Izraela, długo z nią rozmawiała, ale i te informacje są bardzo ograniczone.