Powodów by Andrzej Seweryn, jeden z najwybitniejszych polskich aktorów teatralnych, kinowych i serialowych uświetnił jubileusz Starego było wiele, m. in. i taki że w maju 2012 r. jako jeden z pierwszych budował markę odbudowanej sceny, grając w Lublinie „Wokół Szekspira”.

„Leara” przygotował z reżyserem Januszem Opryńskim i scenografką Justyną Łagowską, a po premierze podkreślił, że wykorzystał doświadczenia w pracy nad rolą w spektaklu Jacquesa Lasalle’a, tego samego który w 1993 r. obsadził go w tytułowej roli Molierowskiego „Don Juana” w Comédie Française, jako pierwszego aktora spoza Francji.

Historia Teatru Starego w Lublinie

W październiku 1822 r., w roku inauguracji działalności teatralnej miejsca znanego dzisiaj jako Teatr Stary.
w Lublinie, „Król Lear” była w repertuarze trupy Karola Bauera. Lubelscy widzowie mogli wtedy zobaczyć w tytułowej roli aktora Jana Kochanowskiego.
Od 1907 roku działalność teatralną stopniowo zaczął wypierać kinematograf, co nastąpiło ostatecznie w latach 30. ubiegłego wieku. Kino nosiło różne nazwy: Théâtre Optique Parisien, Adria, Rialto, wreszcie Staromiejskie.
Wyświetlano tu filmy do 1981 roku.
W 2022 roku Teatr Stary w Lublinie świętuje podwójny jubileusz: dwusetlecia istnienia i dziesięciolecia odnowienia działalności, którą od początku kieruje dyrektorka Karolina Rozwód.

W lubelskim Starym Lear, jedna z najważniejszych ról w światowym teatrze, eksponuje całe bogactwo szekspirowskiego świata, ale również jego teatralnego dziedzictwa, w tym Samuela Becketta, co ma również odniesienia do wcześniejszych kreacji Seweryna, który w macierzystym stołecznym Teatrze Polskim gra przecież zarówno tytułową postać w „Ostatniej taśmie Krappa” oraz Hamma w „Końcówce”.

Lear wyposażony jest w cechy i doświadczenia wszystkich tych postaci, a odnosząc go do filmowego dorobku aktora można powiedzieć, że gra też Ostatniego Króla i Ostatniego Ojca z Ostatniej Rodziny.

Oglądamy seans tragicznego przypomnienia wyrytego w pamięci i zapisanego na taśmie. Wydarzeń, które spowodował Lear nie da się już cofnąć. Może je tylko odtwarzać i odgrywać, co przypomina syzyfową pracą, człowieka który łudził się, że posiadł tajemnicę bogów. Jest na scenie sam, w apokaliptycznej przestrzeni - czasami w wojskowym hełmie, po przegranej wojnie, którą przypominają puste beczki po paliwie. Zanieczyszczona deszczówka staje się kolejnym z luster dookreślających sytuację i portret przegranego. Jeszcze nie uschły naręcza kwiatów od pochlebców, a już nosi koszulę starca z domu wariatów. Leży na przypadkowych krzesłach, znalezionych może na śmietniku, mówi kwestie ze sceny podziału królestwa, odpowiadając sobie frazami córek Goneryli i Regany. To one schlebiały jego patriarchalnej pysze, gdy Kordelia „zgrzeszyła” wyznaniem miłości uznanym przez żądnego hołdów męskiego szowinistę i rodzinnego satrapę za niewystarczające: nazbyt skromne. Tymczasem jak pamiętamy, dla Leara, czyli ojca, który był królem także dla swoich najbliższych - posłuszeństwo, a nawet fałszywy szacunek ważniejszy jest od prawdy. Tylko hipokryzja gwarantowała udział w profitach dzielonych przez ojca, pana i władcę w jednej osobie.

Foto: mat.pras./Wojciech Nieśpiałowski

Andrzej Seweryn gra człowieka, który nie przewidział z jednej strony fałszu tych, którzy kadzą mu dla przywilejów, z drugiej zaś - przegranej rozpoczętej od wzgardzenia i wyrzucenia poza nawias społeczeństwa tej, która śmiała być niezależna i mieć własne poglądy.

Fatalny ojciec i przywódca państwa może już tylko rozpaczać nad dziecięcym wózkiem, w którym nie ma dzieci, których żądał i oczekiwał. Po śmierci ukaranej i wygnanej córki, może tylko tulić starą lalkę, tej która nie zgodziła się, by traktować ją jak zabawkę, bo chciała być partnerką do poważnej rozmowy o rodzinie i państwie. Po dialogu z Błaznem Lear zdaje sobie sprawę, że nie jest królem, tylko pajacem. Za późno.

Skąd my to znamy?!