Reklama

Ponura wizja świata, w którym nie ma miłości

"Opowieści Hoffmanna" - Harry Kupfer pokazał, że i Operę Narodową stać na świetny spektakl, choć jest to tylko jest nowa wersja dawnej inscenizacji niemieckiego artysty

Publikacja: 03.12.2007 05:14

Ponura wizja świata, w którym nie ma miłości

Foto: Rzeczpospolita

Na afiszu należałoby, co prawda, dopisać: dozwolone dla widzów lubiących teatr niemiecki, bo z jego estetyki wyrasta inscenizacja Kupfera. Jest mroczna, przygnębiająca i nie stroni od przerysowań. Ma wszakże wiele zalet, a najważniejsze, że starą operę przedstawia tak, by współczesny widz odnalazł w niej dzisiejszy świat.

Bohater „Opowieści Hoffmanna” jest poetą, doświadczającym miłosnych zawodów, ale znajduje w nich źródło twórczych inspiracji. Typowa dla romantyzmu historia została przez Jacques’a Offenbacha przyrządzona tak, by zadowolić XIX-wieczną publiczność operową. Każdy akt rozgrywa się w innym, efektownym miejscu i nawet skromny gabinet tajemniczego naukowca Spalanzaniego zmienia się w pewnym momencie w salę balową.

Kupfer odrzucił inscenizacyjną wystawność. W ponurej scenerii pokazuje bohatera pozbawionego romantycznego czaru. Hoffmann to współczesny człowiek, na próżno szukający miłości, gdyż nie znajdzie jej w świecie stechnicyzowanym, wyuzdanym, w którym sława i kariera stają się ważniejsze od uczuć.

W „Opowieściach” Kupfer idzie wbrew tradycyjnym gustom publiczności. Stara się wręcz prowokować i dlatego najbardziej przebojowy fragment – wenecką barkarolę – puszcza ze zdezelowanej szafy grającej. Jednocześnie jego interpretacja wynika z głębokiej analizy utworu, mimo że odczytuje go po swojemu, dokonując cięć w partyturze.

W przeciwieństwie do wielu inscenizatorów Kupfer potrafi też reżyserować, a nie tylko pokazywać na scenie swe wizje. Precyzyjnie ustawia sceny zbiorowe, każdą postać wnikliwie charakteryzuje. Inspiruje też wykonawców, czego dowodem są choćby cztery różnorodne, groteskowe postaci, w które świetnie wcielił się Paweł Wunder. Nicklausse, przyjaciel Hoffmana, w wielu inscenizacjach bezbarwny, nabrał cech niemal diabolicznych, a dzięki także interpretacji wokalnej Artura Rucińskiego przykuwa uwagę.

Reklama
Reklama

Amerykański tenor Richard Troxell poradził sobie z morderczą partią Hoffmanna, a Georgia Jarman wcieliła się we wszystkie jego ukochane. Jako mechaniczna lalka Olimpia wyśpiewała wszystkie koloraturowe ozdobniki, efektownie zaprezentowała jako liryczna, nieco histeryczna Antonia, mniej wyraziście wypadła jedynie jako Giulietta. Rozczarował trzeci zagraniczny gość Claudio Otelli (czarny charakter Lindorf). Orkiestra wspierała solistów, ale i reżysera, któremu podporządkował się dyrygent Tomasz Bugaj. Szkoda jednak, że nie zadbał przy tym, by muzykę zinterpretować wyraziście, odkryć zapisaną w niej dramaturgię.

Spektakl Harry’ego Kupfera jest powtórzeniem jego dawnej, berlińskiej inscenizacji. Gdyby na warszawskiej scenie pojawił się jakieś dziesięć lat temu, wywołałby szok i oburzenie, dziś po premierach Trelińskiego i Warlikowskiego już nie bulwersuje. Ale wciąż zachowuje świeżość i reżyserską klasę. Nic dziwnego, że na przedstawieniach Kupfera uczyły się dwa pokolenia współczesnych reżyserów. ?

Jacques Offenbach „Opowieści Hoffmanna”. Reżyseria Harry Kupfer, scenografia Hans Schavernoch, kostiumy Reinhard Heinrich, Elke Ekkardt, dyrygent Tomasz Bugaj. Opera Narodowa, premiera 30 listopada

Teatr
„Albo jesteś pod Putinem, albo z nim walczysz”. Rosyjski reżyser Iwan Wyrypajew dla „Rzeczpospolitej”
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Teatr
Spektakl na czwartą rocznicę agresji Rosji na Ukrainę
Teatr
Komisja programu Teatr Ministerstwa Kultury poszła drogą wykluczeń. Niszowi eksperci sabotują festiwale
Teatr
Rzeź kilku czołowych festiwali w Instytucie Teatralnym
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama