Reklama

Atrakcyjne nagie pośladki Mozarta, czyli zagadka dla widzów

„Wesele Figara" to dowód szukania nowych pomysłów na Festiwal Mozartowski. Na szczęście dawny poziom muzyczny jest bez zmian.
Artur Janda (Figaro), Jan Jakub Monowid (Cherubin)

Artur Janda (Figaro), Jan Jakub Monowid (Cherubin)

Foto: Warszawska Opera Kameralna

Przedstawienie liczące ćwierć wieku to dzisiaj niemal archeologiczne wykopalisko. A większość inscenizacji Festiwalu Mozartowskiego, który Warszawskiej Operze Kameralnej przyniósł międzynarodowe uznanie, jest przecież starszych.

Od trzech sezonów dyrekcja teatru wymienia więc stylowe inscenizacje słynnego tandemu Ryszard Peryt – Andrzej Sadowski na nowe spektakle. Dawna koncepcja artystyczna była spójna, choć konserwatywna. Nową trudno na razie zdefiniować. Ma być bardziej nowocześnie, ale nie awangardowo, bliżej współczesności, ale z szacunkiem dla tradycji.

I takie jest „Wesele Figara" przygotowane na inaugurację jubileuszowego XXV Festiwalu Mozartowskiego. Wasyl Wowkun, dyrektor artystyczny Opery Lwowskiej, zaproponował przedstawienie kostiumowe, ale nie XVIII-wieczne. Odwołał się do hiszpańskiego kolorytu, bo przecież akcja dzieje się w Sewilli. Zdarzenia zaś rozegrał tak, by każdy widz wiedział, kto do kogo się zaleca w tej komedii przebieranek i erotycznych podchodów.

Klarowność scenicznych działań to atut, reszta budzi zastrzeżenia. Wasyl Wowkun zrobił spektakl konwencjonalny i nie chodzi o to, by bohaterów Mozarta umieścić w nowoczesnym apartamentowcu. Zabrakło tego, co jest podstawą współczesnego teatru: wnikliwej analizy postaci.

Bohaterowie zostali przez reżysera naszkicowani grubą kreską. Próżno też szukać w spektaklu erotycznej lekkości i finezji, cech tak istotnych dla arcydzieła Mozarta. A agresywna czerwień, orgia czarno-białych pasków oraz grochów na strojach, połączone przez scenografkę Marlenę Skoneczko z hiszpańskimi ornamentami na dekoracjach, to mieszanka niemal rozsadzająca scenę.

Reklama
Reklama

A jednak ponad trzy godziny spędzone na spektaklu nie jest czasem straconym. Festiwal Mozartowski niezmiennie zachowuje poziom, więc „Wesele Figara" to przyjemność dla uszu: prowadzone jest przez dyrygenta Zbigniewa Gracę w dobrym tempie, z bardzo wyrównanym zestawem solistów. Zwłaszcza Marta Boberska (Zuzanna) i Anna Mikołajczyk (Hrabina) śpiewają z ogromnym wyczuciem mozartowskiego stylu.

Ważne jest również to, że do grona uznanych gwiazd WOK dołączają młodzi, jak choćby Artur Janda (Figaro). A świetny Jan Jakub Monowid potrafił dodać postaci chłopięcego Cherubina męskiej zmysłowości.

Dla tych, którzy dobrze znają „Wesele Figara", niech zachętą będzie również ta zagadka: która z męskich postaci może pokazać w spektaklu gołą, atrakcyjną pupę?

Teatr
Trzecia „Lalka” z Marcinem Bosakiem. Dlaczego powstaniec robi interesy z Rosją?
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Teatr
Muzyczne premiery. Beztroskie melodie i wojenne tragedie
Teatr
W Łodzi ruszy pierwszy wielki tegoroczny festiwal teatru. Warlikowski, Klata, Machulski
Teatr
„Jedyne najwyższe drzewa na świecie”. Kogo nie oszczędził Iwan Wyrypajew?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama