Informację o problemach zdrowotnych Kima podał portal prowadzony przez północnokoreańskich uciekinierów w Korei Południowej, a potwierdził Waszyngton.

„Daily NK" pisze, że północnokoreański przywódca wyjechał ze swej stolicy do znajdującego się na północ od niej szpitala Hynagsan (obsługującego tylko rodzinę rządzącą). Tam miał przejść „zabieg operacyjny naczyniowo-sercowy".

Ekipa lekarzy, która nim się miała zajmować, składała się z personelu dwóch ekskluzywnych klinik stołecznych (leczących wyłącznie elitę partyjną) i większość z nich wróciła już do miasta. Kim podobno przechodzi rekonwalescencję w rezydencji Hynag, znajdującej się w pobliżu szpitala.

Jednak informator „Daily NK" sądzi, że zabieg nie poszedł dobrze. „Jeśli jeszcze żyje, to jest w złym stanie" – powiedział z kolei agencji Bloomberg jeden z waszyngtońskich urzędników.

Karta chorób

Kim ostatni raz był widziany 11 kwietnia na spotkaniu partyjnych notabli. Następnego dnia jego armia wystrzeliła kilka rakiet. Dotychczas zawsze brał udział w takich ćwiczeniach, teraz go nie było. „Daily NK" twierdzi, że tego właśnie dnia z Pjongjangu odleciał jego helikopter i wyjechała specjalna, opancerzona limuzyna Kima. Wydanie domyśla się, że właśnie 12 kwietnia przeszedł operację. Ale eksperci podnieśli alarm dopiero 15 kwietnia, gdy po raz pierwszy od objęcia władzy nie wziął udziału w rocznicowych uroczystościach urodzin swego dziadka i założyciela rządzącej dynastii Kim Ir Sena.

Jednak tego samego dnia w Pjongjangu opublikowano podpisany przez Kim Dzong Una dekret o dość szerokiej amnestii więźniów w Korei Północnej, w tym z owianych ponurą sławą obozów. Jednak nigdzie nie pojawił się publicznie.

Autorka książki o Kimie Ann Fifield przypomniała, że Kim „wygląda, jakby oczekiwał ataku serca i bez wątpienia ma kłopoty ze zdrowiem". Waży bowiem ok. 130 kg przy wzroście ok. 1,7 m. W dodatku w ciągu ostatniego roku kilkakrotnie wchodził na otoczoną kultem najwyższą górę Korei Północnej Paektu-san, co na pewno nie poprawiło mu samopoczucia. Jednak jeszcze w 2014 roku zniknął na sześć tygodni, a gdy w końcu pojawił się publicznie, podpierał się laską. Oficjalnie przeszedł operację kostki, Fifield jednak uważa, że miał kłopoty z dną moczanową. Najwcześniejsze zaś informacje o jego zawale pochodzą jeszcze z 2008 roku. Z powodu kłopotów zdrowotnych jego ojciec kazał mu się wtedy jak najszybciej ożenić.

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły

Kto następny

„USA monitorują informacje o stanie zdrowia Kima" – poinformowano nieoficjalnie w Waszyngtonie. Ale oficjalnie USA nic nie mówią, a Korea Południowa wprost zaprzecza, by u jej sąsiada działo się coś niezwykłego.

Rzecznik chińskiego MSZ jedynie potwierdził, że „wiadomo o tych informacjach (o złym stanie Kima – red.)", ale nic ponadto. Nieoficjalnie zaś jeden z partyjnych notabli zaprzeczył, by Kim miał poważne problemy ze zdrowiem.

Mimo że Kim bez wątpienia wciąż żyje (w rezydencji na północ od Pjongjangu), wszyscy zastanawiają się, co by się stało, gdyby zmarł i kto objąłby władzę po nim. Ma przynajmniej jedną córkę Kim Ju-ae (widział ją jego znajomy, była gwiazda amerykańskiej koszykówki Dennis Rodman), ale jest ona nieletnia. Być może przywódca komunistów ma więcej dzieci, np. nieślubnych – jak jego ojciec.

Ale od czasu zimowych igrzysk olimpijskich w 2018 roku coraz częściej przy Kimie widać było jego młodszą siostrę Kim Jo Dzong, która reprezentowała kraj na tej sportowej imprezie w Korei Południowej. Należy ona również do ścisłego kręgu sprawującego władzę – biura politycznego partii komunistycznej, gdzie szefuje departamentem propagandy.

Eksperci wskazują jednak, że – jak w większości w Azji – północnokoreańskie społeczeństwo jest patriarchalne i zdominowane przez mężczyzn. Próba przekazania władzy kobiecie natknie się na opór. W Azji przekonali się już o tym byli prezydenci Uzbekistanu i Kazachstanu (Islam Karimow i Nursułtan Nazarbajew), którzy próbowali uczynić swymi następcami córki i musieli zrezygnować.

Wszyscy zapewniają, że reżimowi w Pjongjangu nie grozi upadek. Komunistyczna nomenklatura „ma się dobrze i nie odda władzy", nawet po ewentualnej śmierci Kima.