„Pokój ma ściany obite stalowymi płytami. Od frontu wygląda jak zwykły gabinet, a z tyłu – jak gigantyczna, 10-metrowa lodówka albo sejf” – pisała „Ukraińska Prawda”. Drzwi do pomieszczenia nazwanego przez dziennikarzy kapsułą były stale zaplombowane. Mógł je otworzyć specjalnie wyznaczony ochroniarz tylko w obecności szefa rządu.
– Janukowycz stał się bardzo ostrożny i ciągle szukał bezpiecznego schronienia już podczas pomarańczowej rewolucji. Wtedy, jako premier i kandydat władz w wyborach prezydenckich, musiał się często spotykać z najważniejszymi osobami w państwie i omawiać plan działań przeciwko ukraińskiej opozycji – mówi Ołeh Soskin, doradca byłego prezydenta Leonida Kuczmy.
I dodaje, że tajemniczy gabinet Janukowycza mógł służyć mu do rozmów o tworzeniu koalicji parlamentarnej Partii Regionów z blokiem Nasza Ukraina Wiktora Juszczenki czy strategicznych projektach gospodarczych z Rosją.Politycy z otoczenia Janukowycza zaznaczają, że jego pomysł ze stalową kapsułą nie powinien nikogo dziwić. – Słynna afera z taśmami Mykoły Melnyczenki sprzed kilku lat pokazała, że na Ukrainie można się spodziewać wszystkiego. Nawet prezydent nie może się czuć bezpiecznie we własnym gabinecie. Podsłuch może założyć zwykły pracownik techniczny, który ma dostęp do danego pomieszczenia w siedzibie władz – tłumaczy Wołodymyr Siwkowycz, były funkcjonariusz ukraińskiej Służby Bezpieczeństwa i deputowany Partii Regionów.
Skandal z taśmami Melnyczenki wybuchł w 2001 roku, po zaginięciu opozycyjnego dziennikarza Georgija Gongadzego. Opozycja winą za tę zbrodnię obarczyła ówczesnego prezydenta Leonida Kuczmę. Kluczowym dowodem w śledztwie miały być fragmenty nagrań, których potajemnie dokonał prezydencki ochroniarz, major Melnyczenko.
– Podsłuchiwać mogą zarówno polityczni przeciwnicy, jak i najbliżsi współpracownicy, by mieć w zanadrzu „hak”, którym potem mogliby kogoś szantażować – tłumaczy Siwkowycz.