Potężny wybuch wstrząsnął wczoraj wioską Skra, 25 kilometrów od gruzińskiego miasta Gori. Eksplodował pociąg z cysternami wypełnionymi ropą. Wjechał na minę. O jej podłożenie gruzińskie władze oskarżyły Rosję. To główny kolejowy szlak transportu azerskiej ropy do Europy. Azerowie rozważają teraz wysyłanie paliwa przez Iran zamiast przez Gruzję i Turcję.
Ruch na tej głównej gruzińskiej linii kolejowej, łączącej wschodnią i zachodnią część kraju został przywrócony w nocy.
Sparaliżowanie, a potem przejęcie szlaków energetycznych to według ekspertów cel działań Kremla na Kaukazie. W czasie walk dwa tygodnie temu uszkodzono inną magistralę, a rosyjskie bomby spadały tuż obok gruzińskich ropociągów.
– Jeśli Rosja ulokuje w Tbilisi posłuszny jej rząd, przejmie kontrolę nad szlakami przesyłu surowców. To przekreśli szanse na prozachodnią orientację Azerbejdżanu i Armenii – mówi „Rz” Ariel Cohen, ekspert amerykańskiej Heritage Foundation.
„Kommiersant” donosi, że w utworzonych przez Rosjan strefach mających chronić Abchazję i Osetię Płd. znalazła się prawie cała środkowa Gruzja. Rosyjscy żołnierze, wbrew zawartemu rozejmowi, wciąż kontrolują też port Poti, dokąd prowadzi szlak naftowy.