Radosław Sikorski przekonywał, że Rosja mogłaby się znaleźć w sojuszu po wypełnieniu kilku kluczowych warunków: demokratyzacji, wprowadzenia cywilnej kontroli nad wojskiem i zaniechania sporów granicznych. – Potrzebujemy Rosji do rozwiązywania europejskich i globalnych problemów – mówił.
Słowa ministra natychmiast trafiły do mediów. – To był rodzaj eksperymentu myślowego – tłumaczył „Rz” rzecznik MSZ Piotr Paszkowski.
– Wywód ministra polegał na tym, że gdyby Rosja sama zgłosiła akces do NATO, wówczas można by jej stawiać warunki tak, by stopniowo przyjęła obowiązujący w sojuszu kod zachowań – dowodził.
Niezależnie od tego, jakie były zamiary szefa dyplomacji, bardzo zaskoczył polskich polityków.
– Trzeba byłoby zapytać pana ministra Sikorskiego, co nim kierowało, że zdecydował się na tak odważny eksperyment myślowy, bo warunki, które podał jako decydujące o przyjęciu Rosji do NATO, są nierealne – powiedział „Rz” szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander Szczygło.
– Ta propozycja całkowicie abstrahuje od obecnych stosunków Rosja – NATO i pewnie trzeba ją odczytywać w innym kontekście – wskazuje poseł Paweł Kowal (PiS).
Szef Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Krzysztof Lisek (PO), goszczący obecnie w USA, zastrzega, że nie zna wypowiedzi ministra. – NATO jest otwarte dla wszystkich państw, które chcą do sojuszu przystąpić i podzielają jego wartości. Ale członkostwo Rosji wydaje się rzeczą z gatunku science fiction – mówi. Poseł Robert Tyszkiewicz (PO) bagatelizuje sprawę.
– Nie róbmy burzy w szklance wody. To był wykład dla studentów, a wykład musi zawierać elementy prowokacji intelektualnej – wskazuje. – Wszyscy byśmy sobie życzyli, by Rosja podzielała nasze widzenie świata, choć jeśli to nastąpi, to pewnie w dalekiej przyszłości.
Część polityków uznała słowa ministra Sikorskiego za element gry o stanowisko sekretarza generalnego NATO. Wysoki rangą amerykański dyplomata w Brukseli przekonywał wczoraj, że decyzji jeszcze nie ma. – Musi być zgoda wszystkich państw w tej sprawie.
Decyzja na szczycie byłaby pozytywnym impulsem, ale wcale nie musi tam zapaść, mamy mnóstwo czasu – mówi. Kadencja obecnego sekretarza generalnego Jaapa de Hoop Scheffera kończy się 31 lipca, a niektórzy spekulują, że w razie braku porozumienia może zostać przedłużona nawet do końca roku.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=p.koscinski@rp.pl]p.koscinski@rp.pl[/mail]