Choć wybory wygrali konserwatyści z Davidem Cameronem na czele, do samodzielnych rządów brakuje im 20 mandatów. Podjęli rozmowy z trzecią partią w parlamencie, centrolewicowymi Liberalnymi Demokratami, ale do wczoraj nie udało się im osiągnąć porozumienia. Torysi nie chcieli pójść na tak dalekie ustępstwa, jakich zażądała partia Nicka Clegga. Według przedstawiciela Liberalnych Demokratów Davida Lawsa w rozmowach osiągnięto pewien postęp, wciąż nie uzyskano jednak konsensusu w kwestiach finansowania oświaty, systemu podatkowego i reformy ordynacji wyborczej.
Obecny laburzystowski premier nie ulega tymczasem apelom o ustąpienie ze stanowiska po przegranych wyborach. Jak wczoraj zapowiedział, dopóki nie powstanie nowy, „stabilny, silny i pryncypialny” rząd, obecny będzie działał nadal. Brown ogłosił jednocześnie, że laburzyści podejmą negocjacje z Liberalnymi Demokratami. Wskazał, że obie partie mają podobne stanowiska w takich priorytetowych kwestiach, jak redukcja deficytu budżetowego, wsparcie ożywienia gospodarczego i reforma ordynacji wyborczej. Partia Clegga potwierdziła, że będzie rozmawiać z laburzystami.