Reklama

Republikanie muszą wywiązać się z obietnic

Jamie Radtke przewodnicząca Tea Party w Wirginii

Aktualizacja: 04.11.2010 07:09 Publikacja: 04.11.2010 02:05

[b]Rz: Przez ostatnie miesiące Tea Party przedstawiana była jako ruch radykałów i ultrakonserwatystów. Mimo to udało wam się wprowadzić kilku kandydatów do Kongresu.[/b]

[b]Jamie Radtke:[/b] Wyniki wyborów przerosły nasze marzenia. Wygrana takich ludzi jak Rand Paul pokazuje, że możemy osiągać ogromne sukcesy, nawet gdy lewicowe media robią wszystko, by zniszczyć naszych kandydatów. Początkowo próbowano przedstawiać Tea Party jako ruch nawołujący do przemocy. Lewicowi politycy i dziennikarze nie chcą mówić o konkretnych problemach, bo trudno uzasadnić dążenie do socjalistycznej gospodarki. Wolą przypinać przeciwnikom różne etykietki. Kiedy ta taktyka zawiodła, zaczęto ignorować nasze działania. Ale i to nie podziałało. Siłą Tea Party jest bowiem to, że stanowimy spontaniczny ruch, który ma wiele cech wspólnych z polską „Solidarnością”. Został stworzony przez zwykłych ludzi, którzy stwierdzili, że z ich krajem dzieje się coś niedobrego, że to już nie jest ich Ameryka i że istnieje potrzeba przywrócenia konserwatywnych wartości.

[b]Tea Party budzi jednak negatywne emocje nie tylko wśród demokratów, ale także wśród wielu republikanów. Czy wejście waszych ludzi do Kon- gresu zmieni amerykańską prawicę?[/b]

Najbliższe dwa lata będą dla Partii Republikańskiej okresem próby. Jej członkowie muszą być świadomi, że ludzie nie głosowali na nich dlatego, że są republikanami. Badania opinii pokazują, że przychylnie Partię Republikańską ocenia tylko nieco ponad 40 procent wyborców. Ludzie zagłosowali na konserwatystów, bo oczekują od nich realizacji bardzo konkretnych zadań. Jeśli ich obietnice nie zostaną zrealizowane, następne wybory zakończą się klęską republikanów. Amerykanie nie będą już dłużej tolerować polityków, którzy chcą sprawować rządy po staremu.

[b]Czy herbaciany ruch przekształci się w trzecią partię polityczną Ameryki?[/b]

Reklama
Reklama

Na razie nie ma o tym mowy. Staramy się działać w ramach systemu dwupartyjnego, choć dobrym po- mysłem byłaby zmiana liderów Partii Republikańskiej. Wielu z nich było w Kongresie i akceptowało za czasów George’a W. Busha olbrzymi wzrost wydatków rządowych i narastanie długu. Trudno im więc całkowicie zaufać.

Tegoroczne wybory zaś pokazały, że w Stanach Zjednoczonych doszło do fundamentalnej zmiany kultury politycznej. W przeszłości większość Amerykanów interesowała się wyborami mniej więcej dwa miesiące przed pójściem do urn. Tym razem dużo wcześniej zaczęli się przyglądać, jak głosują ich reprezentanci, wysyłali do nich e-maile, dzwonili i cały czas wywierali na nich presję. Mam nadzieję, że to wymusi zmianę zachowania polityków.

[b]Co jest dla was teraz najważniejsze?[/b]

Zmniejszenie podatków, walka z deficytem i oczywiście uchylenie reformy zdrowia wprowadzonej przez Baracka Obamę. Sprzeciw wobec „Obamacare” był bowiem jedną z głównych przyczyn, dla których te wybory zakończyły się właśnie takimi wynikami. Nie ma tu miejsca na żadne kompromisy.

[i]—rozmawiał Jacek Przybylski[/i]

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1459
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1458
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1457
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1456
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama