Oznacza to, że pierwszy raz w historii Francji sędzia śledczy będzie mógł wszcząć dochodzenie w sprawie prania brudnych pieniędzy przez prezydentów byłych francuskich kolonii, którzy posiadają konta i nieruchomości nad Sekwaną. To wielki przełom, bo przez wiele lat podobne skargi były odrzucane przez sądy pod naciskiem prokuratury podlegającej ministerstwu sprawiedliwości, która przekonywała, że zarzuty wobec afrykańskich polityków są bezpodstawne.
Sprawa jest delikatna. Paryż utrzymywał bowiem bardzo dobre stosunki ze wszystkimi trzema afrykańskimi prezydentami, których majątki mają zostać prześwietlone. Prezydent Gabonu Omar Bongo Ondimba, który przez 33 lata nieprzerwanie rządził krajem (zmarł w 2009 r.), przyjaźnił się z wszystkimi głowami państwa V Republiki: Charles’em de Gaulle’em, Georges’em Pompidou, Francois Mitterrandem, Jacques’em Chirakiem i Nicolasem Sarkozym.
Według skarżących – Transparency International i organizacji Sherpa – Bongo, a teraz jego syn i następca Ali, jak również prezydent Konga Denis Sassou Nguesso i lider Gwinei Równikowej Teodoro Obiang posiadają we Francji ponad 200 kont bankowych, dziesiątki luksusowych samochodów i setki nieruchomości, od mieszkań w ekskluzywnych dzielnicach Paryża po wille na Lazurowym Wybrzeżu warte dziesiątki milionów euro. Każdy z nich oficjalnie zarabia 15 – 30 tysięcy euro miesięcznie jako głowa państwa, za mało, by zgromadzić taki majątek.
– Te pieniądze pochodzą z korupcji. Ci panowie kierują najbiedniejszymi państwami Afryki, a równocześnie okradają obywateli. Pieniądze lokują we Francji, a my przymykamy na to oczy – mówi w rozmowie z „Rz“ dyrektor francuskiego oddziału Transparency International Daniel Lebegue.
Według niego rodzina gabońskiego prezydenta posiada nad Sekwaną 33 mieszkania i liczne wille. – Wielu obywateli Gabonu nie ma dostępu do wody pitnej, edukacji ani opieki lekarskiej. Tu nie chodzi o kwestie moralne, lecz o przestrzeganie prawa międzynarodowego. Francja podpisała w 2005 roku konwencję ONZ o walce z korupcją – podkreśla Lebegue.