Reklama
Rozwiń
Reklama

Korea kontra Korea

Po ataku z Północy na wyspę Yeonpyeong nad Półwyspem Koreańskim zawisło widmo wojny

Publikacja: 23.11.2010 20:00

Korea kontra Korea

Foto: Rzeczpospolita

Phenian oświadczył, że atak artyleryjski, w którym zginęły dwie osoby, a kilkanaście zostało rannych, był odpowiedzią na wcześniejsze ostrzelanie północnokoreańskiego obszaru morskiego przez wojska Południa. Wiceminister obrony rządu w Seulu Li Yong Geul przyznał, że wojska Korei Południowej prowadziły w tamtym rejonie manewry, a artyleria z wyspy Paeknyeongdo ostrzeliwała obszar w pobliżu granicy z Północą. Zapewnił jednak, że żaden z pocisków nie spadł na terytorium Północy. – Nie strzelaliśmy w tamtą stronę – powiedział.

– Jakiekolwiek dalsze prowokacje spotkają się z naszą natychmiastową mocną odpowiedzią – zagroziły władze w Seulu. Wsparcia udzielił im Waszyngton, wzywając Phenian do powstrzymania się od działań militarnych.

– Mieszkańcy Seulu nie panikują, ale widać, że są zdenerwowani – mówi „Rz” Jamie Wong, Holender mieszkający w tym mieście. – Pierwszy raz od wojny koreańskiej w latach 50. Korea Północna zaatakowała zamieszkany teren. Na Południu ludzie boją się, jak teraz zareaguje rząd. Doskonale wiedzą, że od tego będzie zależeć reakcja Północy – tłumaczy.

[srodtytul]„Będziemy bezlitośni”[/srodtytul]

Unia Europejska, Rosja i Japonia ostro potępiły Koreę Północną. Główny jej sojusznik, Chiny, wyraził natomiast tylko „zaniepokojenie”.

Reklama
Reklama

Szef dyplomacji Rosji Siergiej Ławrow ocenił, że istnieje „ogromne niebezpieczeństwo” wybuchu otwartego konfliktu. – Ci, którzy rozpoczęli atak i ostrzelali południowokoreańską wyspę, wzięli na siebie olbrzymią odpowiedzialność – mówił. Premier Japonii Naoto Kan zwołał nadzwyczajne posiedzenie rządu. Polecił swoim ministrom, by „poczynili przygotowania na każdą ewentualność”.

Phenian nie rezygnuje z wojennej retoryki. „Będziemy kontynuować nasze bezlitosne ataki bez żadnego wahania, jeśli południowokoreański wróg odważy się wtargnąć na nasze morskie terytorium choćby na 0,001 milimetra” – napisało w oświadczeniu dowództwo armii Północy. Jak stwierdziło, w wyniku ognia artylerii Południa siły północnokoreańskie nie poniosły żadnych strat. Jamie Wong podkreśla, że władze i media w Seulu jak ognia unikają słowa „wojna”. – Używają określenia „prowokacja”. Boją się paniki i nie chcą, by incydent został rozdmuchany – mówi.

[srodtytul]O co ten spór?[/srodtytul]

Wyspa Yeonpyeong, gdzie stacjonuje około tysiąca żołnierzy Południa, leży zaledwie 3 kilometry od linii demarkacyjnej rozdzielającej oba państwa. Komunistyczna Północ nie uznaje tej linii i regularnie przypomina o tym, prowokując incydenty zbrojne. W marcu prawdopodobnie północnokoreański okręt zatopił jednostkę Południa, zabijając 46 członków jej załogi. W sierpniu na wody otaczające Yeonpyeong spadło ponad 100 pocisków wystrzelonych przez artylerię Północy. Siły Południa co roku przeprowadzają manewry, które zawsze wywołują wzrost napięcia w stosunkach z Północą. W tym roku w ćwiczeniach pod kryptonimem „Ocalić naród” bierze udział 70 tysięcy żołnierzy południowokoreańskich oraz kilka jednostek amerykańskich. Phenian ogłosił, że wrogie siły ćwiczą inwazję przeciwko Północy i chcą wywołać wojnę.

Zdaniem niektórych chińskich ekspertów prowokacje Phenianu mają na celu skonsolidowanie północnokoreańskiej armii w przededniu spodziewanej zmiany na szczytach władzy na Północy. W razie śmierci schorowanego dyktatora Kim Dzong Ila schedę po nim ma przejąć jego syn Kim Dzong Un.

Zachodni eksperci podkreślają, że do ataku doszło niedługo po ujawnieniu nowych informacji na temat programu nuklearnego Korei Północnej. Phenian podał, że buduje nowy reaktor i zakończył prace nad ośrodkiem wzbogacania uranu, o którym nikt na świecie dotychczas nie słyszał. Zaproszono tam Siegfrieda Heckera, byłego szefa amerykańskiego ośrodka nuklearnego w Los Alamos. Uczony powiedział w wywiadzie dla „New York Timesa”, że północnokoreański ośrodek jest zaskakująco nowoczesny. W ślad za tymi doniesieniami na Daleki Wschód udał się wysłannik Waszyngtonu Stephen Bosworth. Powierzono mu zadanie przeprowadzenia rozmów na ten temat między innymi w Chinach.

Reklama
Reklama

Korea Północna twierdzi, że posiada już 2 tysiące wirówek do wzbogacania uranu. Gdyby ta informacja się potwierdziła, oznaczałoby to, że Phenian znajduje się o wiele dalej na drodze do zbudowania znaczącego arsenału nuklearnego, niż oceniała to większość ekspertów. Według nich w ostatnich pięciu latach zbudował on od 8 do 12 głowic.

[srodtytul]Seul na celowniku[/srodtytul]

Mieszkańcy stolicy Południa mają świadomość wiszącego nad nimi zagrożenia. – Żeby zniszczyć to miasto w ciągu chwili, nie potrzeba nawet broni nuklearnej. Wystarczy konwencjonalna. Seul leży przecież blisko granicy z Północą – mówi „Rz” koreanistka Kinga Dygulska-Jamro.

[i] Marcin Szymaniak, współpraca Katarzyna Zuchowicz[/i]

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama