Personel musiał zamknąć otwarte przed niespełna dwoma miesiącami okno, ponieważ liczba podrzuconych dzieci paraliżowała pracę ośrodka opieki społecznej. Jest w nim miejsce dla 1000 dzieci, a przebywa już 1121. Kolejne 1274 dzieci udało się umieścić w rodzinach zastępczych.
Dyrektor ośrodka Xu Jiu twierdzi, że placówka, w której znajdują się głównie upośledzone lub przewlekle chore dzieci, pracuje normalnie, ale nie jest już w stanie przyjąć więcej podopiecznych.
- Mam nadzieję, że wszyscy zrozumieją powód, dlaczego czasowo musimy zamknąć okno życia - mówi Xu Jiu. - Musimy odpowiedzialnie dbać o te dzieci, które już znajdują się pod naszą opieką.
Wszystkie porzucone w oknie życia w Guangzhou niemowlęta były przewlekle chore lub cierpiały na wady wrodzone, takie jak wady serca, zespół Downa czy wczesnodziecięce porażenie mózgowe.
Okna życia, które w Chinach nazywane są "pudełkami życia", w których rodzic może bez konsekwencji zostawić swoje dziecko, wprowadzono dopiero w 2011 roku. Miały one zapobiec porzucaniu dzieci na ulicach lub w śmietnikach, co zdarzało się notorycznie. Wyposażone są w inkubatory i alarm, który po kilku minutach sygnalizuje obecność dziecka. Przeciwnicy okien życia argumentowali, że ułatwią one rodzicom pozbywanie się potomstwa.
Porzucenie dziecka w Chinach jest nielegalne. Władze uważają, że okna życia dają większe szanse porzuconym niemowlętom niż gdyby miały być pozostawione na ulicy. Łącznie w kraju w ciągu ostatnich dwóch lat powstało 25 okien życia w 10 prowincjach. Planowane jest otwarcie kolejnych kilkunastu.
Państwo prowadzi ścisłą kontrolę populacji. Choć w ostatnim czasie władze powoli odchodzą od polityki jednego dziecka, to jednak obowiązującym nadal modelem rodziny jest 2+1, a szczególnie pożądany jest jedynak płci męskiej.
Chińskie "okno życia" zamknięte