Według piszącego dla "New York Timesa" i "Die Zeit" komentatora Clemensa Wergina, szef polskiego MSZ byłby najlepszym kandydatem do objęcia funkcji wysokiego przedstawiciela ds spraw zagranicznych UE. Jego Sikorski wyróżnia się na tle "przeciętnych" i słabych unijnych polityków, których główną zaletą było "niezawracanie głowy europejskim głowom państw swoimi ambicjami i wizjami".

Autor podkreśla, że Sikorski "nie jest najbardziej dyplomatycznym z dyplomatów" i nie boi się odważnych słów, jak wtedy, gdy ostrzegał Brytyjczyków przed "głupotą" wychodzenia z Unii Europejskiej lub gdy wzywał Niemców do podjęcia przywództwa w obliczu kryzysu. Przypomina również o dobrych kontaktach Sikorskiego w Waszyngtonie i jego doświadczenie, przez co, w przeciwieństwie do Catherine Ashton, nie musiałby się uczyć dyplomacji.

Wergin zwraca też uwagę na to, że wybranie Polaka jako czołowego dyplomaty UE byłoby w kontekście sytuacji na Wschodzie mocnym sygnałem wysłanym Rosji.

"Wschodni Europejczycy w ogóle - a Sikorski szczególnie - mają dużo bardziej realistyczną ocenę imperialnych instynktów Rosji i są dużo lepsi w rozpoznawaniu sposobu myślenia ludzi rządzących Rosją" - pisze.

Niemiecki publicysta dodał ponadto, że Polska z kraju sprawiającego problemy stał się krajem je rozwiązującym, co udowodniła w kontekście sytuacji na Ukrainie.

"Polska nie miała jak dotąd żadnego przedstawiciela wśród najwyższych stanowisk w Brukseli. Tym razem powinna. A Radosław Sikorski jest właściwym człowiekiem we właściwym czasie" - kwituje komentator.