Reklama

Dżihadyści zarabiają miliardy na dziełach sztuki

Włochy i Jordania zainaugurowały oenzetowski program zwalczania nielegalnego handlu zabytkami przez ugrupowania terrorystyczne.

Publikacja: 29.09.2015 20:50

Dżihadyści zarabiają miliardy na dziełach sztuki

Foto: 123RF

Agenda ONZ wyspecjalizowana w zwalczaniu przestępczości i handlu narkotykami (UNODC) szacuje, że gangi z całego świata rocznie zarabiają od 3,4 do 6,3 mld dolarów, sprzedając kradzione dzieła sztuki. UNODC uważa, że obecnie taki handel „ze stref walk" opanowały organizacje terrorystyczne „głównie z Bliskiego Wschodu", czyli dżihadyści z Państwa Islamskiego i związane z nimi ugrupowania.

Tureccy dziennikarze sądzą zaś, że Państwo Islamskie bezpośrednio kontroluje przepływ kradzionych dzieł sztuki wartych ponad 1 mld dolarów rocznie, co czyni dżihadystów „najbogatszym ugrupowaniem terrorystycznym na świecie".

Miesiąc wcześniej FBI przestrzegło wszystkie amerykańskie domy aukcyjne i kolekcjonerów przed handlowaniem zabytkami z Bliskiego Wschodu. – Posiadamy wiarygodne informacje, że obywatelom amerykańskim oferowano zakup bliskowschodnich antyków, które mogły być ukradzione w Syrii i Iraku przez bojówkarzy Państwa Islamskiego – poinformowała w sierpniu przedstawicielka FBI.

Według tureckich szacunkowych ocen Amerykanie są najbogatszą grupą klientów kupujących kradzione dzieła sztuki.

Amerykanom proponowano niemal wszystko: od monet i naczyń po kamienne statuetki, rzeźby i biżuterię. Dziennikarze telewizji CBS, którzy prowadzili śledztwo na terenie Turcji, dodali do tej listy „świeżutkie mozaiki" skute ze ścian zabytkowych budowli w syryjskim mieście Apamea (po 100 tys. dolarów) oraz starodruki, które oferowali im „nerwowi Syryjczycy" mieszkający na przedmieściach Stambułu.

Reklama
Reklama

Turcja bowiem jest głównym szlakiem przerzutowym kradzionych zabytków do Nowego Jorku, Londynu, Paryża i Tokio. Główne centra skupowania kradzionych dzieł sztuki z Syrii i Iraku są w tureckich miastach leżących na granicy z Syrią: Urfa, Kilis i Gazantiep. Tam urzędują międzynarodowi handlarze, którzy boją się zapuszczać w głąb syryjskiego terytorium. Za nich robią miejscowi Turcy lub Syryjczycy. „Przemytnicy mają naprawdę niezłe kontakty z turecką mafią" – sądzi profesor archeologii Amr al-Azm z uniwersytetu Shawnee w Ohio.

Sami eksplorerzy w Syrii i Iraku wstępnie otrzymują połowę ceny, resztę dopiero po sfinalizowaniu transakcji. Zdaniem tureckiego dziennikarza Cema Erciyesa 90 proc. syryjskich terenów, na których znajdują się różnego rodzaju wykopaliska, jest obecnie polami bitew. Muzealnicy z Międzynarodowej Rady Muzeów alarmują, że tereny niektórych starożytnych miast w Syrii wyglądają już jak „zryte kretowiska". Państwo Islamskie bowiem zachęca mieszkańców do poszukiwań, pobierając jedynie 20-procentowy podatek od znalezisk, ewentualnie 40–50-procentowy – jeśli poszukiwacze używają ciężkiego sprzętu należącego do dżihadystów.

Jednocześnie pojawiają się kradzieże na zamówienie. Tak na przykład okradziono tzw. grobowiec trzech braci w Palmyrze, tyle że odbyło się to w czasie, gdy miasto znajdowało się pod kontrolą sił rządowych.

Poza Syrią i Irakiem podobne kradzieże (choć na mniejszą skalę) odnotowano w Afryce Północnej, na terenach opanowanych przez grupy radykałów zaprzyjaźnionych z Państwem Islamskim, na przykład w starożytnym mieście Timbuktu (w Mali). Samo miasto zostało częściowo zniszczone przez islamistyczne ugrupowanie Ansar Dine, które handlowało później zabytkami.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1458
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1457
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1456
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama