To była wyjątkowo przykra scena. Manuel Valls przyjechał w poniedziałek na Promenadę Anglików, aby w samo południe uczcić minutą ciszy śmierć w tym właśnie miejscu 84 osób zgniecionych przez pędzącą ciężarówkę. Jednak premier został przywitany gwizdami, a nawet krzykami „zabójca" i „dymisja".

– Gdy idzie o terroryzm, jeden zamach plus jeden zamach nie daje dwóch zamachów, tylko znacznie więcej: poczucie bezsilności państwa – tłumaczy „Rz" zmianę nastrojów społecznych Dominique Moisi, współzałożyciel Francuskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (IFRI).

Hollande przegrywa wojnę

Sondaż przeprowadzony przez IFOP dla „Le Figaro" pokazuje, że aż dla połowy Francuzów kraj „jest w stanie wojny". Ale takiej, którą przegrywa. Bo 67 proc. Francuzów nie wierzy w skuteczność obecnych władz i spodziewa się kolejnych zamachów.

Na dziewięć miesięcy przed wyborami prezydenckimi nad Sekwana pękła więc dotychczasowa jedność w walce z dżihadem, a zaczęła się otwarta polityczna konfrontacja.

W niedzielę wieczorem w głównym programie telewizyjnym kanału TF1 Nicolas Sarkozy potwierdził: jesteśmy w stanie wojny, wojny totalnej. Albo oni będą górą, albo my – ostrzegł były prezydent, kandydat do reelekcji. – Wszystko, co powinno było zostać zrobione w ostatnich 18 miesiącach, zostało zaniechane – dodał.

W ten sposób ruszyła licytacja między politykami o to, kto zaproponuje najbardziej radykalne środki walki z terroryzmem. Ton nadała Marine Le Pen, proponując m.in. powrót do poboru i zamknięcia granic. Sarkozy chce z kolei m.in. karania za odwiedzanie stron internetowych dżihadystów, automatyczną deportacją cudzoziemców figurujących na liście „S" (podejrzanych o terroryzm) oraz zakładanie obręczy elektronicznych Francuzom, utworzenie sieci ośrodków neutralizacji osób, które się zradykalizowały, oraz zasadniczego zwiększenia liczby policjantów.

– Walka z terroryzmem będzie priorytetem nie tylko do wyborów prezydenckich, ale przez kolejne lata. Inne sprawy zejdą na dalszy plan, przede wszystkim na forum Unii Europejskiej. Brexit wzmocnił rolę Niemiec we Wspólnocie, po Nicei ta rola będzie jeszcze większa – uważa Moisi.

Francja jest w Unii krajem o wiele ważniejszym niż Wielka Brytania. To zapoczątkowane przez generała de Gaulle'a pojednanie z Niemcami legło u podstaw Wspólnoty. A później Francuzi forsowali wraz z Niemcami wszystkie kluczowe projekty integracji, od jednolitego rynku po Schengen i euro.

Po referendum 23 czerwca na Wyspach Paryż także chciał zaproponować pogłębienie integracji, w szczególności poprzez ujednolicenie podatków, wspólny budżet dla strefy euro i powołanie europejskiego ministra finansów. Ta strategia od początku spotkała się z nieufnością Niemiec, które obawiają się, że będą musiały płacić za innych. Ale teraz, gdy Francja jest bez reszty zaangażowana w neutralizację kilku tysięcy sympatyków dżihadu żyjących na jej terytorium, projekt ostatecznie trafia do kosza, a Unia pozostanie po Brexicie równie bezradna jak przed nim.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

150 żołnierzy na Łotwie

– Stawką zaangażowania Francji w Unii jest ni mniej, ni więcej, tylko uratowanie jedności Europy po wyjściu Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty – mówi „Rz" Guy Sorman, wybitny francuski intelektualista. – Poza integracją strefy euro priorytetem dla Francji było przeforsowanie w Brukseli systemu zabezpieczenia granic zewnętrznych i jednolitej polityki migracji oraz takiej reformy unijnych instytucji, która spowoduje, że Bruksela odzyska zaufanie społeczne. Teraz to wszystko staje pod wielkim znakiem zapytania – dodaje.

Jeszcze przed Niceą francuska armia była tak wyczerpana zabezpieczeniem miejsc publicznych przed atakiem terrorystów oraz operacjami przeciwko dżihadystom w Syrii, Iraku, Mali i Republice Środkowoafrykańskiej, że wysłała ledwie 150 żołnierzy do wzmocnienia flanki wschodniej NATO. Właśnie dlatego sojusz musiał prosić daleką Kanadę, aby podjęła się roli kraju ramowego batalionu, jaki ma stacjonować na Łotwie. Po Nicei jest więc jasne, że Paryż będzie zdecydowanie mniej aktywny w kluczowym obszarze unijnej polityki zagranicznej, jakim są negocjacje z Rosją. W ramach formatu normandzkiego to przywódcy Francji i Niemiec prowadzą negocjacje z Władimirem Putinem i Petrem Poroszenką.

Dla Sormana elementem uratowania Unii jest także przyjęcie twardej strategii wobec Wielkiej Brytanii. Chodzi o to, aby Brytyjczycy nie znaleźli naśladowców, a także aby okres niepewności z powodu nieuregulowanego statusu Zjednoczonego Królestwa wobec Unii trwał możliwie krótko.

W tej sprawie to Francuzi zajmowali najbardziej pryncypialne stanowisko, podczas gdy Angela Merkel ostrzegała, że z „Brytyjczykami nie powinniśmy być złośliwi". Czy teraz Brytyjczycy postawią na swoim i zdołają wymusić w Brukseli specjalne przywileje, które w ostateczności rozminują Wspólnotę?

– Mam nadzieję, że w sprawie Brexitu Francję i Niemcy różni bardziej styl niż sedno działania – mówi Dominique Moisi.

Wycofanie się Francji z europejskiej gry paradoksalnie następuje w chwili, gdy z powodu strachu po Brexicie poparcie dla integracji w społeczeństwie wzrosło. Jak wynika z ostatniego sondażu dla „Le Monde", 53 proc. respondentów chce pozostania kraju w Unii, a 26 proc. jest przeciwnego zdania. Jednocześnie 71 proc. Francuzów uważa, że kraj powinien pozostać w strefie euro. Porzucenie wspólnej waluty to zasadniczy postulat Frontu Narodowego.