Problemy z dostawami dają się mocno we znaki w Ameryce, która jest jednym z największych konsumentów na świecie.

Amerykanie, przyzwyczajeni do tego, że do wszystkiego – od produktów domowego użytku po elektronikę – mają łatwy i szybki dostęp, są zdezorientowani obecną sytuacją. Właścicielka budynku z 20 mieszkaniami na górnym Manhattanie skarży się, że od ponad miesiąca czeka na dostawę worków na śmieci. – Zadzwoniłam do producenta z awanturą, myśląc, że zignorował moje zamówienie, a on mi mówi, że nie ma materiałów do produkcji worków. Nie jest ich w stanie kupić nawet za wyższą cenę – tłumaczy kobieta.

Czytaj więcej

Czy brytyjskie wyspy opanuje plaga zagranicznych ciężarówek?

– Byłem w Walgreens (drogeria), są półki, na których prawie nic nie ma. Może trzeba zacząć gromadzić zapasy, bo mówią, że będzie gorzej – mówi Andy, mieszkaniec Nowego Jorku.

Może się pogorszyć, nim się polepszy

Eksperci z Moody's Analytics potwierdzają obawy Andy'ego. Przewidują, że „sytuacja może się pogorszyć, zanim się polepszy", i nie wróci do normy w najbliższych miesiącach. „Coraz bardziej jest widoczne, że powrót światowej gospodarki do pełnych obrotów będzie utrudniany przez przerwy w łańcuchu dostaw, które pojawiają się na każdym kroku" – można przeczytać w raporcie tej instytucji analizującej rynki i gospodarkę. Tłumaczą, że braki produktów na rynku wynikają z wymuszonych przez pandemię zastojów, które ograniczyły produkcję i doprowadziły do wykorzystania zapasów. Z drugiej strony zasilani pakietami stymulacyjnymi i niskimi stopami procentowymi Amerykanie zaczęli więcej kupować, przyczyniając się do 5-proc. wzrostu w imporcie.

Wędrówki pracowników za zarobkami

Kolejnym elementem pogłębiającym kryzys na rynku jest brak rąk do pracy na pozycjach, które są kluczowe w utrzymaniu łańcucha dostaw, przede wszystkim w magazynach i transporcie. Tylko w sierpniu 4,3 mln Amerykanów rzuciło pracę – rekordowa liczba, odkąd Departament Pracy zaczął prowadzić tę statystykę. – Jest wiele sektorów, które oferują tylko minimalną stawkę, stamtąd siła robocza migruje więc tam, gdzie może uzyskać większe zarobki – mówi cytowana w ABC News Vidya Mani, profesor z University of Virginia. Jak wynika z danych Departamentu Pracy, w lipcu tylko magazyny szukały prawie pół miliona pracowników. Sklepy sieciowe, takie jak Walmart, Targety, czy Amazon, prześcigają się w oferowaniu dodatkowych świadczeń, byle zdobyć pracowników.

Czytaj więcej

Prezydent Joe Biden ma powody do zmartwień: Donald Trump miał przejść do historii, a może wrócić do
Poparcie dla Joe Bidena topnieje
Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Amerykańskie Stowarzyszenie Kierowców Ciężarówek (ATA) już w 2019 r. ostrzegało, że na amerykańskim rynku wkrótce będzie brakować 600 tys. kierowców. Te niedobory dodatkowo pogłębiły się w czasie pandemii. – To tylko jeden z wielu problemów przyczyniających się do zaburzeń łańcucha dostaw – mówi w ABC News prezes ATA Sean McNally.

Niedostępność produktów i większe zapotrzebowanie na nie przyczyniają się do inflacji. We wrześniu ceny w USA były o 5,4 proc. wyższe niż rok temu i 0,4 proc. niż w sierpniu, zdecydowanie więcej, niż się spodziewano. Konsumenci płacą więcej za meble, czynsz, benzynę, a także za żywność.

Polityczne groźby braku towarów

Wyższe ceny oraz przerwy w łańcuchu dostaw objawiające się pustymi półkami – i to tuż przed początkiem świątecznego sezonu zakupowego – to zapowiedź większego problemu, który może podważyć plany odbudowy gospodarki prezydenta Joe Bidena, a nawet zagrozić demokratycznym kandydatom w połówkowych wyborach w 2022 roku do Kongresu. Prezydent w ubiegłym tygodniu zaapelował do sektora prywatnego oraz związków zawodowych o współpracę w rozładowaniu sytuacji. Zapowiedział, że dwa największe porty w USA: Los Angeles i Long Beach, u wejścia do których stoją załadowane statki, będą pracowały bez przerw, a jego administracja zachęca władze stanowe do szybszego licencjonowania kierowców ciężarówek. Godziny pracy przedłużą też Walmart, Target, Home Depot, Fedex czy UPS. – To pierwszy duży krok w przyspieszeniu ruchu materiałów i towarów przez łańcuch dostaw. Dla uzyskania pozytywnego rezultatu firmy z sektora prywatnego też muszą się włączyć do współpracy. Jeżeli potrzebują pomocy federalnej, my im zaoferujemy ją – powiedział w środę prezydent. Zwrócił się też do kartelu wydobywców ropy OPEC o zwiększenie eksportu paliwa, ale nie ma niestety innych pomysłów, jak doprowadzić do obniżenia cen benzyny.

Koniec polowania na imigrantów

Choć trochę pomocna zdaniem ekspertów może okazać się inna decyzja podjęta przez administrację Bidena. Ogłosiła ona, że zaniecha masowych aresztowań i deportacji nieudokumentowanych imigrantów, którzy pracują bez pozwolenia, najczęściej wykonując prace fizyczne, np. w magazynach. Łapanki te od dawna były krytykowane za to, że szerzą strach wśród pracowników, którzy np. nie zgłaszają nieprawidłowości w miejscu pracy. Decyzja ta nie tylko jest dowodem na to, że Biden realizuje swoją obietnicę o łagodniejszym podejściu do imigrantów, ale też daje zapewnienie, że nieudokumentowani pracownicy nie muszą się obawiać o to, że z pracy trafią do więzienia imigracyjnego. To dobry sygnał, bo wiele firm jest zależne od ich siły roboczej, bo godzą się na pracę poniżej stawek rynkowych i gotowi są do podejmowania ciężkiej pracy.