Przez dwie godziny 80-osobowa grupa zwolenników Andżeliki Borys była przetrzymywana przez rosyjską straż graniczną na granicy, choć między Białorusią a Rosją obowiązuje ruch bezwizowy. Ta zwłoka sprawiła, że Polacy z Białorusi spóźnili się na spotkanie premierów Polski i Rosji, będących najważniejszym wydarzeniem katyńskich uroczystości.
— Nikt nam nie wytłumaczył, jakie podejrzenia mieli wobec nas rosyjscy pogranicznicy — relacjonował dla „Rz” podróżujący do Katynia działacz ZPB i dziennikarz Jan Roman. Powiedział też, że autokary, którymi jechali Polacy sprawdzono z psami. — Może szukali narkotyków, a może były to zabiegi antyterrorystyczne — mówił dziennikarz.
Program pobytu w Katyniu rodaków z Białorusi, skupionych wokół Andżeliki Borys przewiduje spotkanie z premierem Donaldem Tuskiem oraz z przedstawicielami rosyjskiej Polonii.
[i]Andrzej Pisalnik z Grodna [/i]