Reklama
Rozwiń
Reklama

Dziennikarz wydał informatorów

Autor reportażu o pedofilach oddał uczestników programu w ręce policji. Wywołał tym falę oburzenia w mediach

Publikacja: 08.04.2010 02:52

Dziennikarz wydał informatorów

Foto: Fotorzepa, MW Michał Walczak

Dziennikarz agencji Capa Laurent Richard przez ponad rok prowadził śledztwo w środowisku pedofilskim dla programu „Les Infiltrés” („Infiltrowani”) telewizji France 2.

Najpierw udawał na forach internetowych 12-letnią uczennicę i umawiał się z mężczyznami. Potem sam wcielił się w rolę pedofila zainteresowanego zakupem zdjęć z pornografią dziecięcą. Swych rozmówców filmował z ukrytej kamery.

Raz mówił otwarcie, że jest dziennikarzem, i obiecywał im anonimowość. W innych przypadkach kłamał, by skłonić ich do zwierzeń. W końcu jednak zadenuncjował wszystkich uczestników reportażu.

22 pedofilów zostało aresztowanych. Jeden z nich stanął w lutym przed sądem w Wersalu za „składanie propozycji seksualnych osobie poniżej 15 lat”.

60-letni miejscowy polityk, który nie był wcześniej karany, przyznał się do winy. Grozi mu do trzech lat więzienia.

Reklama
Reklama

[wyimek]Zdaniem kolegów Richardowi pomyliła się rola dziennikarza z rolą policjanta [/wyimek]

Przez francuskie media przeszła fala oburzenia. Zdaniem większości kolegów Richarda dziennikarz śledczy „popełnił poważny błąd”, oddając swych rozmówców w ręce policji. Według przewodniczącego związku agencji telewizyjnych (Satev) Arnaud Hamelina kodeks etyczny zabrania dziennikarzom przyjmowania fałszywej tożsamości bez względu na okoliczności śledztwa.

– Richard zachował się w sposób nieuczciwy i zawiódł zaufanie swych rozmówców, którzy zgodzili się na udzielenie mu wywiadu – zaznaczył Hamelin. Jeszcze bardziej surowo ocenia zachowanie Richarda Dominique Pradalié, sekretarz generalna Narodowego Związku Dziennikarzy (SNJ). – Panu Richardowi pomyliła się rola dziennikarza z rolą policjanta. Jego zadaniem nie jest ściganie pedofilów, lecz informowanie o pewnym zjawisku – mówi Pradalié „Rz”.

Według niej Richard zniszczył zaufanie do mediów. – Nikt już nie będzie chciał z nami rozmawiać, bo będzie się bał, że trafi do więzienia. To skandal! Gdyby należał do związku, musielibyśmy go z niego wyrzucić – dodaje sekretarz generalny SNJ.

Richard odpiera zarzuty. – To kwestia sumienia – tłumaczy. I dodaje: – Za niezgłoszenie informacji o planowanych przestępstwach seksualnych na nieletnich grozi do trzech lat więzienia i 45 tysięcy euro grzywny.

– To obrzydliwe – komentuje jego wypowiedź Dominique Pradalié. – Dziennikarze działają w różnych środowiskach – handlarzy narkotyków, terrorystów.

Reklama
Reklama

Wiedzą, że mają do czynienia z przestępcami. Jeśli sumienie im na to nie pozwala, muszą zmienić zawód. Dopiero w styczniu tego roku weszło w życie prawo chroniące dziennikarskie źródła. Walczyliśmy o nie przez wiele lat, a Richard je depcze – dodaje dziennikarka France 2.

Zdaniem eksperta od prawa prasowego Jeana-Yves’a Dupeux ochrona źródeł to „dowód wiarygodności dziennikarza”. Przymusu jednak nie ma. – Prawo nie wymaga, by chronił on dane osobowe swych informatorów. Dziennikarz to nie maszyna, tylko człowiek. W tym wypadku ochrona dzieci była ważniejsza niż relacja zaufania między nim a źródłem – utrzymuje Dupeux.

Tę zasadę wzięli sobie do serca także dziennikarze telewizji TF1 kręcący reportaż o handlu narkotykami w podparyskim Tremblay-en-France. Informacje o kryjówkach dilerów przekazali policji. Ta przeprowadziła nalot i aresztowała bohaterów reportażu.

[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=a.rybinska@rp.pl]a.rybinska@rp.pl[/mail][/i]

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama