Reklama

Inwazja lądowa to krok bardzo ryzykowny

Znakomity, nowoczesny sprzęt, jakim dysponuje izraelska armia, może się okazać bezużyteczny w wąskich uliczkach Gazy

Publikacja: 30.12.2008 03:27

Trwająca od czterech dni wojna Izraela z Hamasem jest pojedynkiem wyjątkowo nierównym. Izrael przy użyciu nowoczesnych sił powietrznych bez trudu miażdży cele w Strefie Gazy. Izraelscy generałowie zdają sobie jednak sprawę, że kampanii nie da się wygrać z powietrza. Jeżeli chcą zadać Hamasowi ostateczny cios i zniszczyć tę organizację, będą musieli wydać rozkaz do rozpoczęcia operacji lądowej.

Hamas może się wówczas okazać znacznie bardziej niebezpiecznym przeciwnikiem niż z pułapu kilku tysięcy metrów, z którego myśliwce F-16 odpalają swoje pociski. Hamas nie zmarnował bowiem pół roku spokoju, kiedy w Strefie Gazy obowiązywało – zerwane kilkanaście dni temu – zawieszenie broni.

Małe fabryki uzbrojenia na tym niewielkim terytorium (pracują w nich najlepsi palestyńscy chemicy i rzemieślnicy) działały pełną parą. Podziemnymi tunelami wydrążonymi pod granicą Strefy Gazy z Egiptem krążyli przemytnicy szmuglujący broń z Iranu. A z obozów treningowych wyszły rzesze znakomicie wyszkolonych ekspertów do walki w mieście.Według izraelskich analityków Hamas w sześć miesięcy podwoił swój potencjał militarny. Dysponuje 8 – 10 tysiącami pocisków rakietowych rozmaitych typów, znakomitym sprzętem przeciwpancernym i wyrzutniami rakiet zdolnymi zestrzeliwać śmigłowce. Ma około 16 tysięcy kadrowych bojowników oraz wielu uzbrojonych sympatyków gotowych wziąć udział w walkach. I nierzadko poświęcić życie w obronie islamu. Oczywiście potencjał ten mógł zostać poważnie nadszarpnięty podczas trwających od soboty nalotów, ale organizacja Hamas jest nadal bardzo groźna.

Znakomity, nowoczesny sprzęt, jakim dysponuje izraelska armia, może się okazać bezużyteczny w wąskich uliczkach Gazy, gdzie na zdezorientowanych żołnierzy będą się sypać kule i granaty rzucane przez zamaskowanych bojowników.

Byłem w Strefie Gazy, gdy dwa lata temu Hamas szykował się do odparcia izraelskiej inwazji. Jednym z atutów Izraelczyków miały być kamery umieszczone na wielkim balonie unoszącym się nad Strefą i na bezzałogowych samolotach. Islamiści znaleźli na to prosty sposób. Zszyli tysiące prześcieradeł i rozciągnęli je ponad uliczkami, na których skoncentrowali swoje oddziały. W ten sposób stali się dla wroga niewidzialni.

Reklama
Reklama

Jak pokazuje historia wojen toczonych przez państwo Izrael, jego armia jest bezkonkurencyjna w starciu z regularnymi jednostkami innych państw. Znakomicie radzi sobie na polu bitwy, gdy jej przeciwnikiem są umundurowani żołnierze w czołgach i transporterach opancerzonych. Gdy przychodzi jej jednak stanąć oko w oko z nieprzewidywalną, luźno zorganizowaną organizacją używającą metod partyzanckich, zaczynają się kłopoty.

Tak było dwa lata temu w południowym Libanie, gdy potężne Izraelskie Siły Obronne przegrały wojnę ze zdeterminowanymi, lekko uzbrojonymi bojownikami Hezbollahu. I chociaż Izraelczycy zapewniają, że wyciągnęli z tej lekcji wnioski i tym razem są znakomicie przygotowani, również i ta batalia może zakończyć się zwycięstwem arabskiego Dawida nad izraelskim Goliatem. Dlatego na miejscu izraelskich generałów przed wydaniem rozkazu o inwazji na Strefę Gazy zastanowiłbym się dwa razy.

[link=http://blog.rp.pl/zychowicz/2008/12/30/inwazja-ladowa-to-krok-bardzo-ryzykowny/]Skomentuj na blogu[/link]

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama