[b]RZ: Przeciwnikiem Partii Wolnych Obywateli ma być „europeizm”. Co to oznacza?[/b]

Petr Mach: Doszliśmy do wniosku, że proces zmian w Unii, który ostatnio obserwujemy, kieruje się nową ideologią, którą nazwaliśmy europeizmem. Niesie ona ze sobą cały zestaw haseł, takich jak: polityczna poprawność, antydyskryminacja, multikulturalizm, wyższość ponad- państwowego nad narodowym. Chcemy walczyć ze szkodliwymi tendencjami dla wolności obywatelskich, które dostrzegamy w Unii.

[b]Czy to nie jest recepta tylko na partię protestu? [/b]

Nie jesteśmy przeciwko wszystkiemu co europejskie. Zależy nam na współpracy państw europejskich. Nie podoba nam się jedna umowa – traktat lizboński – i nie chcemy, by została ratyfikowana. Uważamy bowiem, że stanowi zagrożenie dla wolności.

[b]Wasi przeciwnicy mówią, że jeste- ście dziwną „partią Klausa” bez Klausa...[/b]

Bez wątpienia poglądy prezydenta Vaclava Klausa są nam bardzo bliskie. Łączy nas wiara w wolność jednostki i zasadę suwerenności państwa narodowego. Mamy nadzieję, że stworzymy bliską mu platformę polityczną. Ale najważniejsi są dla nas wyborcy.

[b]Dlaczego opuściliście ODS? Nie lepiej było walczyć o te wartości w ramach większej partii?[/b]

Byłem członkiem ODS przez dziesięć lat. Zwłaszcza ostatnio próbowałem wpłynąć na politykę partii. Bezskutecznie. Przynajmniej od momentu powrotu ODS do władzy polityka rządu Mirka Topolanka zaczęła wyraźnie odchodzić od programu partii i jej ideowych źródeł. Najbardziej wymownym tego symbolem była zmiana o 180 stopni zdania w sprawie traktatu. Nie widziałem więc innej możliwości niż założenie nowej partii.

[b]A może ODS jest po prostu pragmatyczna? Większość państw w końcu zaakceptowała Lizbonę...[/b]

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Odkrywaj karty historii i pogłębiaj swoją wiedzę od starożytności po nowoczesność

ZAMÓW

[wyimek]Pragniemy dobrej dla wszystkich współpracy, a nie wydzierania sobie pieniędzy[/wyimek]

Nie rozumiem pragmatyzmu, który oznacza wyparcie się własnego programu. Nie wiem, co ODS mogłaby stracić, sprzeciwiając się przenoszeniu uprawnień do Brukseli, rozwojowi federalizmu. Nie wiem, dlaczego bardziej pragmatyczne ma być słuchanie poleceń prezydenta Sarkozy’ego czy kanclerz Merkel.

[b]Wkrótce wybory do europarlamentu. Macie w nich szanse?[/b]

Będzie trudno. Partie, które są reprezentowane w parlamencie, dysponują ogromnymi środkami z budżetu państwa, pieniędzmi podatników, a my jesteśmy zdani na pomoc naszych sympatyków. Ale mamy nadzieję, że dzięki naszemu programowi stanowi-my dla nich alternatywę.

[b]W Polsce mówi się, że ostatnie rozszerzenie Unii doprowadziło do powstania grupy „państw klienckich”, które są zbyt słabe, by prowadzić własną politykę, i starają się orientować na Paryż albo na Berlin. Podziela pan te obawy?[/b]

Problemem jest sama konstrukcja Unii. Nam nie chodzi o to, aby Czechy płaciły mniej do wspólnej kasy, niż otrzymują, by zdobywały przywileje kosztem innych państw. Chcemy korzystnej dla wszystkich współpracy, a nie wzajemnego wydzierania sobie pieniędzy rozdawanych przez „centralę”.

[b]Co sądzi pan o inicjatywach Irlandczyka Declana Ganleya?[/b]

Podziwiałem jego koncepcje. Poprzez stworzenie sieci Libertas chciał umożliwić społeczeństwom, które nie otrzymały takiej szansy, wypowiedzenie się w sprawie traktatu. Ale jego starania nie wszędzie kończą się sukcesem. My powstaliśmy jako niezależna partia polityczna, nie filia większego ugrupowania. Założyliśmy partię, bo byliśmy niezadowoleni z oferty ugrupowań w Czechach. Dlatego nie będę kandydował do europarlamentu i skupię się na wyborach w Czechach.

[b]Jakie są szanse na referendum w sprawie traktatu w Czechach?[/b]

Traktat zmienia poprzednie umowy i wraz z nimi status Republiki Czeskiej w Unii, więc referendum jest najlepszym rozwiązaniem. Ale parlament rozpoczął już proces ratyfikacji, więc szanse na jego prze- prowadzenie są niewielkie.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=p.semka@rp.pl]p.semka@rp.pl[/mail]