– Złożymy wniosek o pomoc z UE – zapowiedział premier Donald Tusk po spotkaniu rządowego zespołu zarządzania kryzysowego, zwołanego wczoraj późnym wieczorem. – O pomoc można się ubiegać, gdy straty przekroczą 2 mld euro. Obawiam się, że mogą być nawet większe – dodał premier.

Polska może otrzymać pomoc z Funduszu Solidarności UE, który został powoładny po powodziach, jakie w 2002 r. nawiedziły Europę Środkową. Jego roczny budżet wynosi 1 mld euro. Mogą z niego korzystać państwa członkowskie dotknięte klęską, by m.in. odbudować infrastrukturę. Wniosek musi wpłynąć dziesięć tygodni po stwierdzeniu szkód. Przez osiem lat pomoc na kwotę 2,1 mld euro otrzymało 20 krajów.

Z kolei w europarlamencie powstał projekt rezolucji wzywającej Komisję Europejską do wsparcia krajów dotkniętych powodzią. – Ta inicjatywa ma pomóc rządowi w uporaniu się ze skutkami powodzi – mówi europoseł Zbigniew Ziobro (PiS).

Premier Tusk nie zdecydował o ogłoszeniu stanu klęski żywiołowej. Zadeklarował za to, że dziś zacznie działać rządowy zespół, który opracuje zasady pomocy dla powodzian. – Będziemy chcieli pomóc każdemu – powiedział.

Organizowanie pomocy finansowej dla powodzian trwa w całym kraju. Wojewodowie z siedmiu województw już poprosili rząd o ponad 43 mln zł.

Szef MSWiA Jerzy Miller zapowiedział, że samorządy dostaną do 100 tys. zł na paliwo do pomp i pojazdów oraz na środki dezynfekcyjne. Polska zwróciła się też do UE o przekazanie wysoko wydajnych pomp. Pomoc już zadeklarowały m.in. Francja i Niemcy.

Premier ogłosił też szybką zmianę przepisów, które m.in. umożliwią wykup gruntów pod inwestycje hydrologiczne.