– Pani kanclerz jest otwarta w wielu sprawach merytorycznych i to jest jej siła. Nasz polityczny kurs jest jednak strategicznie fałszywy – tak oceniła Erika Steinbach w niedzielnym wywiadzie dla „Welt am Sonntag” kierunek, w jakim podąża chadecka CDU pod kierownictwem Angeli Merkel.
Jak twierdzi szefowa Związku Wypędzonych (BdV), partia – w której władzach zasiada – nie kieruje się już wartościami konserwatywnymi, co zagraża jej pozycji jako największej sile politycznej w Niemczech. Nie wyklucza zatem powstania ugrupowania politycznego na prawo od CDU, jeżeli Angela Merkel się nie opamięta i nie zrewiduje swego stanowiska.
– Trudno zrozumieć, o co Erice Steinbach chodzi. Osiągnęła już wszystko, co mogła, w postaci przygotowywanego muzeum wypędzonych. Otwarta konfrontacja z szefową rządu i CDU może się dla niej zakończyć ostateczną porażką – twierdzi Cornelius Ochmann, politolog z Fundacji Bertelsmanna.
Ale Erika Steinbach postanowiła pójść za ciosem i dolała oliwy do ognia, który sama wywołała niedawnymi wypowiedziami na temat rzekomej współodpowiedzialności Polski za wybuch II wojny światowej.
Na sobotnim, corocznym zjeździe wypędzonych – Dniu Stron Ojczystych (Tag der Heimat) – wzięła w obronę dwu oskarżanych o rewizjonistyczne poglądy przedstawicieli BdV zasiadających w radzie fundacji powołanej do utworzenia kontrowersyjnego muzeum wysiedlonych w Berlinie. Ich poglądy o „szczególnie wojowniczej” postawie Polski w marcu 1939 roku oraz o „zadziwiającej gotowości mocarstw europejskich do wojny” skrytykował kilka dni temu Bernd Neumann, minister kultury, co skłoniło Erikę Steinbach do wygłoszenia na posiedzeniu frakcji CDU/ CSU tezy o współodpowiedzialności Polski.