Jest co najmniej sześciu rannych po stronie palestyńskiej. Wielu mieszkańców Gazy obawia się, że to może być początek nowej wojny. Pierwszy głośny wybuch usłyszeli o pierwszej w nocy, gdy bomba spadła na południowych przedmieściach głównego miasta strefy. Potem dowiedzieli się o tym, że któraś z radykalnych organizacji odpaliła katiusze w kierunku Izraela. Tego typu broń, rakiety typu grad, nie były tu stosowane od wielu miesięcy. Doleciały pod miejscowość Ofakim, około 40 km od granicy strefy.
W użyciu były także rakiety domowej produkcji (kasamy) i pociski moździerzowe. Nie spowodowały ofiar, niektóre nie przeleciały przez granicę i spadły po stronie palestyńskiej.
Izrael twierdzi, że Palestyńczycy zaczęli stosować ładunki fosforowe. Dotychczas to strona izraelska była oskarżana o używanie bomb fosforowych, w czasie ostatniej wojny w Gazie na przełomie 2008 i 2009 roku, a także wcześniej w Libanie.
Nie jest jasne, kto odpalał rakiety w kierunku Izraela. Szef izraelskiej dyplomacji Awigdor Lieberman zrzucił odpowiedzialność za wzrost napięcia na rządzący w strefie Hamas. Zapowiedział złożenie skargi w ONZ.
Dwa dni wcześniej w centrum miasta Gaza zginęli namierzeni przez izraelski samolot bezzałogowy dwaj bracia, z których starszy był jednym z dowódców radykalnej organizacji Armia Islamu. Według Izraela szykowała ona zamachy terrorystyczne na turystów izraelskich przebywających w Egipcie. Jerzy Haszczyński z Gazy