Reklama
Rozwiń
Reklama

Politycy z Belgii na eksport

Czy belgijski premier dołączy do grupy rodaków na eksponowanych stanowiskach w Europie

Aktualizacja: 08.08.2011 02:27 Publikacja: 08.08.2011 02:24

Politycy z Belgii na eksport

Foto: ROL

Korespondencja z Brukseli

Yves Leterme ma dość gabinetu przy brukselskiej Rue de la Loi – donoszą belgijskie media. Jest premierem tylko dlatego, bo coraz silniejszy konflikt na tle językowym uniemożliwia stworzenie nowej koalicji rządowej. Jego kariery na stanowisku szefa rządu nie zakończyła nawet afera esemesowa, ujawniająca pozamałżeński romans tego chadeckiego polityka. Media komentowały, że w innym kraju premier podałby się do dymisji. Ale Leterme podał się do dymisji ponad rok temu, tyle że wciąż nie ma kandydata na nowego premiera.

Leterme rozgląda się za pracą w międzynarodowych instytucjach. – Wcale mnie to nie dziwi. Belgijska polityka w obecnym wydaniu jest naprawdę wyczerpująca, z tymi niekończącymi się negocjacjami i nigdy nierozwiązanymi konfliktami. W porównaniu z tym polityka unijna wydaje się spokojna. I zarobić można znacznie więcej – mówi „Rz" Regis Dandoy, politolog z brukselskiego uniwersytetu ULB. – Belgia jest stosunkowo małym krajem, więc możliwości zajmowania się ważnymi sprawami są ograniczone. Ale jed- nocześnie jest siedzibą unijnych instytucji, belgijscy politycy znają tematykę unijną i dzięki tej geograficznej bliskości sami są lepiej znani unijnym przywódcom – wyjaśnia ekspert.

W szukaniu pracy belgijskiemu premierowi miałyby pomóc dobre stosunki w Europejskiej Partii Ludowej, chadeckiej międzynarodówce, do której należą przywódcy większości państw UE. A szefem EPL jest Wilfried Martens, były wieloletni belgijski premier. Leterme jest podobno zainteresowany (to też domysły belgijskich mediów) posadą szefa Europejskiego Banku Inwestycyjnego, unijnej instytucji finansowej, której rola w czasach kryzysu bardzo wzrosła. Pytanie tylko, czy państwa UE zgodzą się, by po upływie dwóch kadencji obecnego prezesa Philippe'a Maystadta, Belga, jego następcą został znów Belg. Ale może przekona ich do tego szef Rady Europejskiej Herman van Rompuy, Belg i kolega partyjny Leterme'a.

Jak to się stało, że politycy kraju liczącego zaledwie 10 mln mieszkańców (wobec 500 mln obywateli całej UE) piastują tak istotne funkcje w unijnej polityce? Stoją na czele Rady Europejskiej, najważniejszej dziś unijnej instytucji, oraz Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Od lat Belg kieruje najważniejszą międzynarodówką partyjną. Kolejny Belg Guy Verhof-stadt jest szefem europejskich liberałów, trzeciej co do wielkości frakcji w Parlamencie Europejskim. Nie mówiąc o 16 belgijskich ambasadorach w unijnej służbie zagranicznej, co daje Belgii największą reprezentację, silniejszą  od niemieckiej.

Reklama
Reklama

– Rzeczywiście Belgowie pełnią i pełnili ważne funkcje w UE – przyznaje Dave Sinardet, politolog Uniwersytetu Antwerpskiego. Oczywiście są krajem założycielskim UE, ale podobnie jest z Włochami, a w UE specjalnie się nie liczą. Na pewno pomaga im świetna znajomość języków obcych, która do tego kraju przyciąga rekordową liczbę zagranicznych inwestorów. Większość ważnych Belgów na wysokich stanowiskach to Flamandowie, przedstawiciele niderlandzkojęzycznej społeczności z północy kraju, gdzie w szkołach od małego uczono francuskiego i angielskiego, a niezła jest też znajomość niemieckiego. Flamandzki polityk średniego czy starszego pokolenia z reguły mówi biegle czterema ważnymi językami Unii. Najważniejsza chyba jednak jest głęboko zakorzeniona  w Belgii kultura kompromisu. – O Van Rompuyu mówi się, że świetnie sprawdza się w roli osoby budującej konsensus pomiędzy Francuzami i Niemcami. On robił to przez lata w Belgii – mówi Sinardet. Każdy belgijski polityk na szczeblu federalnym musi bezustannie lawirować między dwiema społecznościami językowymi i wieloma partiami tworzącymi koalicję.

Belgia jest jedynym federalnym państwem Unii, które nie ma partii politycznych na szczeblu federalnym. Nie ma krajowych mediów. Są dwie różne opinie publiczne, dwa systemy wyborcze, a na koniec trzeba tworzyć koalicję i jakoś  rządzić. – Toironia historii, że Belgowie zaczynają narzekać, iż kultura konsensusu nie daje możliwości efektywnego zarządzania państwem. A jednocześnie mówią o niej z dumą, gdy begijscy politycy robią kariery w UE – mówi Sinardet.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Świat
Islam w Europie, brutalna diagnoza. Europejski laicyzm przegrywa?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama