Reklama

Powrót do podziemia. Bez pieniędzy

Egipskie dorzynanie watahy dobiega końca. Największa islamistyczna organizacja na świecie, Bractwo Muzułmańskie, trzy miesiące po utracie władzy w Egipcie, traci też miejsce na legalnej scenie politycznej.
Powrót do podziemia. Bez pieniędzy

Foto: AFP

Liderzy Bractwa, w tym obalony przez armię na początku lipca prezydent Mohamed Mursi, zazwyczaj i tak już od tygodni siedzą w więzieniach. A centrala organizacji na przedmieściach Kairu, w Mokatamie, to od trzech miesięcy pusty wypalony budynek. Zamknięte na cztery spusty są też drzwi starej siedziby Bractwa na leżącej na Nilu wyspie Roda, gdzie w małym pokoiku urzędował niegdyś najwyższy przywódca Mohamed Badia.

Dla zwolenników nowych porządków to jednak było zbyt mało. Na wniosek jednej z lewicowych partii tydzień temu kairski sąd mający w nazwie sprawy pilne zakazał Bractwu wszelkiej działalności, nakazując równocześnie konfiskatę jego mienia (którego wartość eksperci szacują na kilkaset milionów dolarów). Jak się do tego doda, że zamknięto gazety związane z Bractwem - a wcześniej wyłączono telewizje satelitarne – to trudno uznać, że ma ono szansę na powrót do walki o prawdziwą władzę.

Pozostało jeszcze 80% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama