Dzisiejsze kary za wykroczenia i przestępstwa przeciwko środowisku nie działają – uważa rząd i szykuje zmiany. Będzie drożej i surowiej. Powód? Zanieczyszczanie wód i powietrza, nielegalne wysypiska odpadów czy ich transport.

Niszczysz, to płacisz

Zmiany wpisano właśnie do wykazu prac legislacyjnych rządu. Mają być gotowe pod koniec roku. Co proponuje rząd? Otóż w wyroku skazującym za przestępstwo przeciwko środowisku obowiązkowa ma być nawiązka – od 10 tys. zł do 10 mln zł. Pieniądze trafią do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Zostaną wydane na usuwanie skutków działalności przestępczej oraz na programy mające na celu poprawę jakości powietrza w Polce. A jest co robić. Dowód? Policyjne statystyki dzikich wysypisk śmieci. W 2018 r. było ich 5340 ,a w 2020 r. już 9006.

Czytaj też:

Doświadczenia na zwierzętach z ograniczeniami - rząd przyjął projekt ustawy

– Skoro twarde statystyki, pokazują, że dziś to podatnicy ponoszą przede wszystkim koszty przestępstw środowiskowych, a nie ich sprawcy, to np. propozycja wprowadzenia obowiązku orzekania nawiązki jest najbardziej uzasadniona – uważa Piotr Pałka, radca prawny.

Nie da się bowiem ukryć, że dziś ogromnym problemem dla budżetu państwa oraz samorządów jest ponoszenie kosztów utylizacji porzuconych odpadów. Np. usunięcie odpadów nagromadzonych nielegalnie na terenie Gorlic kosztowało 48 870 000 zł. Obowiązkowa nawiązka to nie wszystko. Surowsze będą też kary więzienia. I tak, za niszczenie albo uszkadzanie na terenie objętym ochroną roślin lub zwierząt powodującym istotną szkodę, będzie można trafić za kratki nawet na pięć lat.

Za zanieczyszczenie wody, powietrza lub powierzchni ziemi substancją albo promieniowaniem jonizującym w takiej ilości lub w takiej postaci, że może to zagrozić życiu lub zdrowiu człowieka lub spowodować istotne obniżenie jakości wody, powietrza lub powierzchni ziemi lub zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach przewiduje się od roku do dziesięciu lat więzienia.

Proponuje się również podwyższenie do pięciu lat wysokość kary pozbawienia wolności, którą można orzec wobec sprawcy tego czynu, który działa nieumyślnie. Jeśli do zanieczyszczenia doszło w związku z eksploatacją instalacji działającej w ramach zakładu w zakresie korzystania ze środowiska, na które wymagane jest pozwolenie, kara wyniesie od dwóch do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Śmiecisz, to sprzątniesz

Kary więzienia nie uniknie także sprawca m.in. niezgodnego z prawem składowania, usuwania, przetwarzania, odzysku, unieszkodliwiania i transportu odpadów, które mogą zagrażać życiu lub zdrowiu człowieka lub spowodować istotne obniżenie jakości wody, powietrza, powierzchni ziemi lub zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym. Dziś grozi za to za od trzech miesięcy do lat pięciu kryminału. Będzie surowiej, bo od roku do dziesięciu lat.

Bardziej ryzykowny stanie się też transport bez zezwolenia odpadów niebezpiecznych – grozić ma za to do 12 lat pozbawienia wolności. A także nieużywanie urządzeń zabezpieczających wodę, powietrze lub powierzchnię ziemi.

Zmiany mają też objąć kodeks wykroczeń. Proponuje się w nim uzupełnić katalog kar o karę ograniczenia wolności za: rozniecanie ognia poza miejscami wyznaczonymi do tego celu (paleniska) na terenie lasu, na terenach śródleśnych, na obszarze łąk, torfowisk i wrzosowisk, jak również w odległości do 100 m od nich albo palenie tytoniu poza wyznaczonymi do tego miejscami. Drożej (od 500 zł do 5 tys. zł) trzeba będzie zapłacić za zaśmiecanie łąk i pól. A zaśmiecony las sprawca będzie musiał posprzątać (sam lub korzystając z firmy).

Pojawić się ma także nowa administracyjna kara pieniężna – do 30 tys. zł – za szkodzenie środowisku. – Sankcje karne, choć również konieczne – i wymagane przez dyrektywę 2008/99/WE – w prawie ochrony środowiska, w porównaniu z sankcjami administracyjnymi mają mniejsze znaczenie – zauważa Magdalena Bar, radca prawny. I dodaje, że jeśli chodzi o stosowanie sankcji karnych w ochronie środowiska, to problem z ich efektywnym stosowaniem wynika nie tyle ze zbyt niskich kar, co raczej z problemów z wykryciem sprawcy i przedstawieniem dowodów jego winy.

Wątpliwości ma także Daniel Chojnacki, radca prawny: – Projektodawcy w uzasadnieniu projektu ustawy nie analizują kluczowego elementu konieczności przyjęcia ustawy, tj. czy wzrost wykrywanych przestępstw polegających na zanieczyszczaniu środowiska w znacznych rozmiarach czy przestępstw związanych z odpadami wynika wyłącznie ze zwiększenia faktycznej liczby tych przestępstw czy też ze zwiększenia efektywności działań administracji publicznej i organów ścigania. Innymi słowy, co najmniej uprawdopodobniona jest teza, iż w ostatnich latach nie tyle doszło do znaczącego wzrostu faktycznej liczby przestępstw przeciwko środowisku, ile do zwiększenia efektywności działania organów państwa. I dodaje, że nie sposób również nie zauważyć, iż projektodawcy w żaden sposób nie uzasadniają kolejnego swojego głównego założenia co do tego, iż wzrost sankcji karnej wpłynie na zmniejszenie liczby popełnianych przestępstw, uzasadnienie zaś konieczności przyjęcia ustawy rzekomo brakiem odpowiednich regulacji prawnych jest co najmniej zdumiewające.

Etap legislacyjny: przed Radą Ministrów