Mateusz Hen przez lata pełnił funkcję wicedyrektora do spraw lecznictwa w szpitalu „Pomnik Chrztu Polski” w Gnieźnie. Jak wynika z ustaleń WP, chirurg to w rzeczywistości wielokrotny recydywista, którego kryminalna kariera obejmuje co najmniej siedem różnych spraw karnych. Mimo kolejnych prawomocnych wyroków, lekarz skutecznie unikał konsekwencji, wykorzystując luki w polskim systemie sprawiedliwości.
Milionowe przekręty i mafia paliwowa. Tak zaczynał chirurg z Gniezna
Kryminalna historia Mateusza Hena rozpoczęła się w 2007 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał go wówczas za udział w tak zwanej mafii paliwowej. Z ustaleń śledczych wynikało, że w latach 2003-2005 lekarz współpracował z grupą przestępczą, która wprowadziła do obrotu ponad 3,5 miliona litrów podrobionego oleju napędowego. W efekcie straty Skarbu Państwa wyceniono na 6,7 miliona zł. Równolegle toczyła się sprawa o wyłudzenie podatku VAT na kwotę co najmniej 1,9 miliona zł.
Mateusz Hen dobrowolnie poddał się karze. W 2009 r. otrzymał wyrok łączny: dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat, ponad 160 tysięcy zł grzywny oraz dziesięcioletni zakaz handlu paliwami. Wyrok ten zmusił go do czasowego odejścia z gnieźnieńskiego szpitala.
Czytaj więcej
Prokuratura w Lublinie wszczęła postępowanie sprawdzające w sprawie nieudzielenia w godzinach nocnych pomocy mężczyźnie z zawałem serca przez perso...
Prośba o ułaskawienie i fałszerstwa medyczne
W 2013 r. Mateusz Hen planował wystartować w konkursie na stanowisko dyrektora szpitala, do czego niezbędne było zaświadczenie o niekaralności z Krajowego Rejestru Karnego. Wirtualna Polska dotarła do dokumentów, z których wynika, że chirurg zwrócił się z prośbą o ułaskawienie do ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego. We wniosku lekarz przekonywał, że przestępstwa były „przykrym i wstydliwym epizodem”. „Poniosłem zasłużoną karę i fakt ten spowodował nabycie przeze mnie świadomości prawnej” – pisał.
Prezydent odrzucił wniosek, co uniemożliwiło Henowi objęcie posady dyrektora. Został jednak wicedyrektorem do spraw lecznictwa, gdzie wymóg niekaralności nie obowiązywał.
W czasie, gdy pisał do prezydenta o swojej „świadomości prawnej”, dokonywał kolejnych przestępstw. Na przełomie 2012 i 2013 r. fałszował dokumentację medyczną, pomagając znajomym w wyłudzaniu zasiłków chorobowych z ZUS. W jednym przypadku poświadczył osobiste badanie pacjenta, który według logowań telefonu przebywał wówczas w Niemczech. W kolejnym umożliwił znajomemu wydłużenie zwolnienia lekarskiego. Za te czyny w 2017 r. otrzymał karę 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata. Sąd, jak informuje Wirtualna Polska, jako okoliczność łagodzącą przyjął „uprzednią niekaralność”.
Czytaj więcej
Rzecznik Praw Pacjenta w najnowszym komunikacie przypomina, że każdy pacjent ma prawo wymagać od pracowników szpitali i przychodni poszanowania god...
Recydywista traktowany jak niekarany
Kolejny wyrok, jaki usłyszał wicedyrektor, dotyczył posługiwania się sfałszowanymi dokumentami w przetargu wojskowym w 2016 r. na naprawę mostów czołgowych. Hen poświadczył nieprawdę, generując fikcyjną historię napraw prywatnego pojazdu opancerzonego. Sąd w Warszawie skazał go jedynie na grzywnę, ponieważ ponownie uznał go za osobę niekaraną. Wynikało to z faktu, że zapytanie do Krajowego Rejestru Karnego wysłano na ponad pół roku przed wydaniem wyroku. W momencie orzekania poprzednie kary zdążyły się zatrzeć, a informacja o wyroku za fałszerstwa medyczne nie dotarła jeszcze do warszawskiego sądu.
Wirtualna Polska opisuje również wątek zatajania majątku. W 2017 r. chirurg ukrył przed komornikiem wojskowy pojazd opancerzony Hotchkiss-Brandt, warty około 150 tysięcy zł, sporządzając fakturę sprzedaży na kwotę 1845 zł. Rok później ogłosił upadłość konsumencką, ukrywając przed sądem posiadany sprzęt wojskowy, mimo ciążących na nim 12 postępowań egzekucyjnych na kwotę 1,3 miliona zł. We wrześniu 2024 r. został za to prawomocnie skazany na 9 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata.
Czytaj więcej
Przez kilka godzin pijany lekarz przyjmował pacjentów w jednej z warszawskich przychodni – podało RMF FM. Do incydentu doszło w czwartek na Ochocie.
Wicedyrektor szpitala w Gnieźnie a ustawa Kamilka
W październiku 2019 r. Mateusz Hen potrącił kobietę na przejściu dla pieszych w Gnieźnie. Monitoring udowodnił, że nie próbował hamować. Lekarz nie wezwał policji, lecz zabrał poszkodowaną bezpośrednio do swojego szpitala. W 2022 r. został skazany na grzywnę, przy czym sąd znowu uwzględnił „niekaralność” jako okoliczność łagodzącą.
Szczególne kontrowersje, ujawnione przez WP, budzi wyrok z 2024 r. za pobicie partnera byłej żony i kierowanie gróźb karalnych. Skazanie na prace społeczne objęło wicedyrektora obostrzeniami z tak zwanej ustawy Kamilka, uniemożliwiając mu kontakt z małoletnimi pacjentami. Kiedy na dyżurze Hena pojawiało się dziecko, szpital musiał odsyłać je do innych placówek lub wzywać medyka z miejscowości oddalonej o 50 kilometrów.
Mimo tak rozbudowanej kartoteki, Hen pracował w gnieźnieńskiej placówce poprzez prywatną spółkę „Medsfera”, której prezesem uczynił swoją matkę. Jak ustaliła Wirtualna Polska, ani dyrektor szpitala, ani starosta gnieźnieński (organ założycielski) nie widzieli w tej konstrukcji prawnej przeciwwskazań. Obaj urzędnicy deklarowali dziennikarzom wiedzę o zaledwie jednym wyroku ciążącym na wicedyrektorze. Mateusz Hen próbował także swoich sił w polityce – w 2024 r. bezskutecznie startował w wyborach do rady powiatu, a rok później dołączył do Koalicji Obywatelskiej.
Czytaj więcej
Senator Agnieszka Gorgoń-Komor i jej mąż Klaudiusz Komor, radny Bielska-Białej i wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej, mieli wspierać Dawida Kacprz...
Dymisja w gnieźnieńskim szpitalu i wyrzucenie z KO
Ustalenia Wirtualnej Polski doprowadziły do natychmiastowych reakcji. Dyrektor szpitala Filip Waligóra poinformował o rozwiązaniu umowy z Mateuszem Henem oraz o rezygnacji z usług firm zewnętrznych, w tym spółki „Medsfera”. Władze krajowe Koalicji Obywatelskiej podjęły decyzję o natychmiastowym wykluczeniu chirurga z szeregów partii.