Sprawdzili oni dokładność czterech popularnych urządzeń: Apple Watch Series 8, Fitbit Sense 2, Samsung Galaxy Watch 5 i Garmin Forerunner 955. Wyniki opublikowali w czasopiśmie „PLOS One” (https://doi.org/10.1371/journal.pone.0353261).
Jak wyglądał eksperyment laboratoryjny?
W badaniu uczestniczyło 58 osób w wieku od 18 do 50 lat. Każda z nich nosiła na obu nadgarstkach kilka testowanych urządzeń naraz i wykonywała trening na rowerze stacjonarnym. Rozmieszczenie zegarków losowano, a późniejsza analiza wykazała, że ich położenie na ręce nie wpływało istotnie na wyniki. Ćwiczenie obejmowało naprzemienne dwuminutowe odcinki o umiarkowanej i dużej intensywności.
Dodatkowo wydatek energetyczny uczestników mierzono za pomocą profesjonalnego analizatora metabolicznego COSMED K5, stosowanego w badaniach laboratoryjnych.
Czytaj więcej
Kluczem do popularności diety opartej na rybach było bogactwo nienasyconych kwasów tłuszczowych, znanych jako omega-3. Problem w tym, że zmiany w ś...
Który zegarek typu smartwatch wypadł najlepiej, a który zawiódł?
Okazało się, że żaden z testowanych smartwatchy nie podawał dokładnych informacji o liczbie spalonych kalorii. Typowy błąd wynosił ok. 15-25 proc., choć w przypadku niektórych urządzeń był znacznie większy.
Najlepiej wypadł Apple Watch, który najmniej odbiegał od pomiarów laboratoryjnych. Garmin i Samsung wyraźnie zawyżały zużycie energii.
Najtrudniej było naukowcom ocenić wyniki Fitbita. Urządzenie kilkukrotnie podawało wartości uznane przez nich za niewiarygodne, np. wskazywało jedną spaloną kilokalorię podczas całego treningu, a w niektórych przypadkach nie podawało wyniku w ogóle. Po usunięciu takich pomiarów średni błąd Fitbita był stosunkowo niewielki, jednak autorzy podkreślili, że taki rezultat może dawać mylące wrażenie dużej dokładności urządzenia.
Czytaj więcej
Badanie niemieckich naukowców wykazało, że dieta DASH i nordycka najsilniej wiążą się z wolniejszym starzeniem biologicznym. Proces ten przyspiesza...
Zaskakujące odkrycie: Im więcej tkanki tłuszczowej, tym większy błąd
Badacze zauważyli też, że im wyższy poziom tkanki tłuszczowej mieli uczestnicy, tym mniej dokładne stawały się wskazania noszonych przez nich smartwatchy. Zależność tę obserwowano we wszystkich testowanych markach, choć jej siła różniła się między urządzeniami.
„Podawanej przez zegarek liczby spalonych kalorii nie można traktować jako dokładnego pomiaru, ponieważ nim nie jest”– podkreślił główny autor badania, dr Jason Kostrna.
Jak dodał, nawet stosunkowo niewielkie błędy mogą mieć znaczenie dla osób wykorzystujących smartwatch do kontrolowania masy ciała. Jeśli urządzenie regularnie zawyża wydatek energetyczny, użytkownik może sądzić, że znajduje się na deficycie kalorycznym, podczas gdy w rzeczywistości spożywa więcej energii, niż zużywa.
Czytaj więcej
Nowe badania kliniczne naukowców z Washington University School of Medicine rzucają nowe światło na walkę z otyłością. Choć każda z trzech testowan...
Naukowcy nie potrafią jeszcze dokładnie wyjaśnić, dlaczego większa zawartość tkanki tłuszczowej pogarszała dokładność pomiarów. Ich zdaniem znaczenie mogą mieć algorytmy, które na podstawie m.in. tętna, ruchu i informacji o użytkowniku szacują liczbę spalonych kalorii. Ponieważ jednak producenci nie ujawniają, na jakich danych opierają swoje algorytmy, niewykluczone, że osoby z większą zawartością tkanki tłuszczowej są w tych danych po prostu słabiej reprezentowane.
W badaniu nie stwierdzono natomiast związku między odcieniem skóry uczestników a dokładnością szacowania wydatku energetycznego.
Zdaniem autorów wyniki te nie oznaczają, że smartwatche są bezużyteczne. Mogą być przydatne do śledzenia własnych postępów, pomiaru długości treningu, tętna czy czasu spędzonego w poszczególnych strefach wysiłku. Podawaną przez nie liczbę spalonych kalorii lepiej jednak traktować wyłącznie orientacyjnie.