Doniesienia o pożarze na terenie stacji transformatorowej wzmacniają obawy dotyczące bezpieczeństwa kraju wobec ataków hybrydowych, po serii ataków, do których doszło na niemiecką infrastrukturę energetyczną w ubiegłym tygodniu. 

Pożar w Berlinie nie doprowadził do przerwy w dostawach prądu

Berlińska policja napisała w serwisie X, że próbuje ustalić, czy pożar, który objął nie tylko stację transformatorową, ale też plac budowy w dzielnicy Moabit, był wynikiem wypadku czy podpalenia. Informacja o pożarze pojawiła się przed godziną 3 w nocy. 

Władze Berlina podkreślają, że pożar nie zakłócił dostaw prądu w stolicy Niemiec. 

Tymczasem dziennik „Bild” napisał, że policja w mieście Wesel (Nadrenia Północna-Westfalia) rozpoczęła zakrojoną na szeroką skalę operację mającą wyjaśnić okoliczności przecięcia ogrodzenia ochronnego wokół stacji transformatorowej w tym mieście. 

Czytaj więcej

Niemcy spodziewają się kolejnych ataków hybrydowych. Bo idą wybory

4 września niemiecka policja poinformowała, że poszukuje autora listów, który przyznał się do odpowiedzialności za serię aktów sabotażu obiektów infrastruktury energetycznej w Niemczech, po tym, jak po przeszukaniu jego domu znalazła w nim materiały wybuchowe. Tego samego dnia znaleziono urządzenia wybuchowe koło stacji elektroenergetycznej w Dormagen na zachodzie Niemiec, podobne do tych, jakich użyto w akcie sabotażu w pobliskim Bergheim. Tam nieznani sprawcy wywołali zwarcie na liniach wysokiego napięcia, wstrzymując funkcjonowanie kilku bloków elektrowni.

21 urządzeń wybuchowych w Saksonii miały uszkodzić linie wysokiego napięcia

Z kolei prokuratura w położonej na wschodzie Niemiec Saksonii poinformowała 7 września, że w ostatnich dniach służby rozbroiły 21 urządzeń wybuchowych, które miały doprowadzić do uszkodzenia linii wysokiego napięcia.

Po atakach na sieć energetyczną w Nadrenii Północnej-Westfalii i Brandenburgii urządzenia wybuchowe znaleziono również w pobliżu linii wysokiego napięcia w Saksonii. Zgodnie z poniedziałkowym komunikatem saksońskiej prokuratury i policji do tej pory łącznie było ich 21. Wszystkie urządzenia zostały rozbrojone. – Nie doszło do żadnych szkód ani zakłóceń w dostawach energii elektrycznej. Nie ma zagrożenia dla ludności – przekazały służby. Według władz urządzenia miały poprzez wywołanie zwarcia doprowadzić do uszkodzenia linii wysokiego napięcia.

Czytaj więcej

„Mrok nad Berlinem, zwyciężyli zwolennicy Putina”. Włoska prasa o wygranej AfD

Wiadomo, że osiem urządzeń wybuchowych znaleziono na południe od stacji elektroenergetycznej Baerwalde w powiecie Budziszynie, a cztery na wschód od stacji Graustein w powiecie Goerlitz.

Ataki wymierzone w niemiecką infrastrukturę energetyczną miały miejsce przed wyborami w Saksonii-Anhalt, które zakończyły się wyraźnym zwycięstwem AfD. Alternatywa dla Niemiec zdobyła w tym landzie rekordowe poparcie niemal 44 proc. Partia wzywa do wstrzymania pomocy wojskowej dla Ukrainy i postuluje normalizację stosunków z Rosją. 

W nocy z 4 na 5 sierpnia w pobliżu lotniska w Lipsku samolot transportowy zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem. Samolot przekierowano do Hanoweru, gdzie stwierdzono jego niewielkie uszkodzenia. Krótko wcześniej lotnisko wstrzymało działalność z powodu znalezienia na płycie, przy ukraińskim samolocie transportowym Antonowie, drona z detonatorem oraz materiałów wybuchowych.

1 września MSW Niemiec poinformowało, że zgodnie z ustaleniami śledztwa za incydent odpowiada Rosja. Moskwa odrzuciła te oskarżenia.