Poruszenie wielkie zapanowało w Pałacu Prezydenckim po tym materiale „Rzeczpospolitej”. Pierwszy zareagował Paweł Szefernaker, szef gabinetu Karola Nawrockiego, apelując na X, „nie dajmy sobie wmówić, że powstrzymanie podwyżek podatków to koszt”.

Potem z odsieczą ruszył Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta, który przedstawione przez nas wyliczenia uznał za przygotowane przez „skrypt z AI, bo to się w ogóle kupy nie trzyma”. To jednak była tylko przygrywka, bo głos w sprawie zabrał sam prezydent, poświęcając jej dużą część swojego kilkunastominutowego wystąpienia, nagrywanego zwykle, gdy tłumaczy, dlaczego wetuje kolejne ustawy.

Ile kosztują weta Karola Nawrockiego dla budżetu państwa

– To kłamstwo i czysta manipulacja. Weta nic nie kosztują Polaków. Weta chronią Polaków przed kolejnymi podatkami, opłatami i sięganiem do ich kieszeni – mówił Karol Nawrocki w reakcji na nasz tekst. A w nim – bazując na wyliczeniach Ministerstwa Finansów – napisaliśmy, że tylko sześć wet prezydenta może oznaczać w tym roku ponad 8 mld zł mniejszych wpływów do budżetu. Najdroższe dotyczyły podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych i akcyzy na alkohol.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne „Rzeczpospolita” poznała koszt wet Nawrockiego. Chodzi o miliardy złotych

Pro

– To jest postawienie sprawy na głowie, zwłaszcza kiedy spojrzymy na stan finansów państwa. Od końca 2023 r. dług skarbu państwa zwiększył się o ponad 840 mld zł – oburza się na to Karol Nawrocki. I pyta, w imieniu suwerena: „Polacy mają prawo zadać to pytanie. Skoro tak szybko rośnie dług, to gdzie jest wielka poprawa ich życia?”.

Odpowiedź przyszła chwilę wcześniej, od agencji Fitch. W uzasadnieniu utrzymania długoterminowego ratingu Polski w walucie obcej na poziomie „A-” z perspektywą negatywną, napisała bowiem, że liczba wetowanych przez prezydenta ustaw ogranicza w Polsce zdolność do skutecznego wdrażania polityki gospodarczej i reform.

Nieprawda, zdaje się odpowiadać prezydent. – Problemem jest władza, która za łatwo wydaje, za słabo kontroluje i za szybko się zadłuża. Potrzebujemy państwa, które potrafi powiedzieć: zadbamy o każdą złotówkę z podatków Polaków. Potrzebujemy skutecznej administracji skarbowej, potrzebujemy sprawnych służb do walki z korupcją i przestępczością gospodarczą – radzi Karol Nawrocki. I metaforycznie dodaje: – Jeżeli budżet przecieka, jak zardzewiały durszlak, nie dolewa się do niego kolejnych miliardów zabranych ludziom.

Czytaj więcej

Fitch podtrzymał rating Polski z negatywną perspektywą

120 mld zł nieprawidłowości po rządach PiS, czyli historia durszlaka

Tylko że… ani słowem nie wspomniał o tym, kto przed laty w tym durszlaku zrobił dziury i ile miliardów przez nie przelał. To ja przypomnę: 120 mld zł. Tyle wynosi wartość nieprawidłowości wykrytych w 166 audytach prowadzonych przez Krajową Administrację Skarbową, a dotyczących wydatkowania środków publicznych w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości. Według wiceministra finansów Zbigniewa Stawickiego złożono już 245 zawiadomień do prokuratury ws. wydatków na 105 mld zł. A dotyczyły one m.in. dotacji przelewanych na osobiste rachunki, spłacania prywatnych kredytów czy absurdalnie drogich usług finansowanych z pieniędzy podatników.

I skoro prezydent tak chętnie przelicza każdy miliard długu zaciągany przez obecny rząd na świadczenia, autostrady i karetki, zastosujmy tę samą miarę do 120 mld zł nieprawidłowości z czasów rządów PiS. To równowartość miesięcznego 800+ dla 150 mln dzieci albo dziesięciu lat wypłat dla 1 mln 250 tys. dzieci. To kilka tysięcy kilometrów autostrad lub ponad 120 tys. nowoczesnych karetek.

Prezydent chciał przedstawić się jako obrońca kieszeni obywateli przed fiskalnym apetytem rządu. Ma do tego prawo, taki jego pomysł na siebie. Ale jeśli jednocześnie apeluje o ściganie oszustów i pilnowanie każdej publicznej złotówki, powinien wpierw wytłumaczyć co najmniej 120 mld zł nieprawidłowości z czasów władzy PiS.