Według informacji indonezyjskich polityków i władz lotnisk, odwołano ponad dwieście rejsów, w tym kilkadziesiąt międzynarodowych. Tysiącom podróżnym oczekującym w portach lotniczych zapewniono posiłki, napoje oraz transport autobusowy do hoteli.

Do erupcji wulkanu Anak Krakatau doszło w piątek. Według danych indonezyjskiej agencji meteorologicznej BMKG, słup pyłu osiągnął wysokość do 6 km po stronie wyspy Jawa oraz do 15 km po stronie Sumatry. Agencja geologiczna odnotowała ciągłą aktywność sejsmiczną, wywołaną przesuwaniem się magmy, ostrzegła też o możliwości dalszych wybuchów.

Erupcja wulkanu Anak Krakatau. Władze Indonezji zapowiadają zasiewanie chmur

W reakcji na opad popiołu władze Indonezji podjęły decyzję o odwołaniu zajęć w części szkół. Lokalni rybacy powstrzymali się od wypływania w morze, natomiast ruch promowy w cieśninie Sundajskiej odbywa się normalnie, przy zachowaniu 3-kilometrowej strefy bezpieczeństwa wokół wulkanu.

W celu szybszego oczyszczenia atmosfery z pyłu państwowa agencja ds. łagodzenia skutków katastrof (BNPB) zapowiedziała przeprowadzenie operacji zasiewu chmur. – Jeśli opady będą wystarczająco silne, pył wulkaniczny, który zakłóca nasze codzienne życie, zostanie szybko zmyty – oświadczył szef BNPB Suharyanto, apelując jednocześnie do mieszkańców o noszenie maseczek ochronnych i ograniczenie czasu spędzanego na powietrzu.

Czytaj więcej

Aktywność wulkanu przyciąga tłumy turystów. Tymczasem: „Etna to nie taras widokowy”

Wulkan Anak Krakatau („Dziecko Krakatau”), położony w cieśninie między Jawą a Sumatrą, to jeden z najaktywniejszych wulkanów na świecie. Wyłonił się na początku ubiegłego wieku w wielkim zapadlisku po dawnym wulkanie Krakatau podczas katastrofalnej erupcji z 1883 r. Od lipca wulkan był objęty podwyższonym stopniem zagrożenia. W 2018 r. jego wybuch wywołał tragiczne w skutkach tsunami, w wyniku którego zginęło ponad 400 osób.

Anak Krakatau, zdjęcie satelitarne z 5 września 2026 r.

Anak Krakatau, zdjęcie satelitarne z 5 września 2026 r.

Foto: CSU/CIRA & JMA/JAXA/Handout via REUTERS