Jeszcze do niedawna władze wielu amerykańskich stanów z otwartymi ramionami przyjmowały centra danych, które przechowują i przetwarzają ogromne ilości informacji, m.in. dlatego, że zapewniają one stabilne wpływy podatkowe.
Ponad dekadę temu Teksas wprowadził ulgi podatkowe dla centrów danych, aby zachęcić firmy technologiczne do inwestowania w tym stanie. Później administracja obecnego gubernatora Grega Abbotta aktywnie wspierała rozwój tego sektora. W listopadzie ubiegłego roku Abbott z dumą ogłosił kolejną, wartą 40 miliardów dol. inwestycję Google i stwierdził, że jego stan staje się „epicentrum rozwoju AI”. Dzięki dużej dostępności gruntów i energii oraz przyjaznym procedurom wydawania pozwoleń Teksas jest obecnie drugim po Wirginii największym skupiskiem centrów danych w USA – wynika z danych Data Center Map.
Zmienia się podejście do centrów danych AI. Czy pozbawią ludzi miejsc pracy?
Niedawno jednak gubernator Abbott poinformował, że tymczasowo wstrzymał proces zatwierdzania około 1800 nowych projektów centrów danych o wartości miliardów dol., powołując się na obawy dotyczące nadmiernego zużycia energii i wody. Obawy te nasiliły się wraz z gwałtownym rozwojem generatywnej sztucznej inteligencji po debiucie ChatGPT pod koniec 2022 r.
Nie tylko w Teksasie, ale w całej Ameryce rośnie opór wobec centrów danych. Według sondażu University of Pennsylvania ponad 60 proc. Amerykanów sprzeciwia się obecnie budowie nowych centrów danych w swojej okolicy. Przeciwnicy argumentują, że obiekty te obciążają lokalne zasoby energii i wody oraz obsługują technologię, która może pozbawić ludzi miejsc pracy. Te obawy stają się coraz większym balastem dla polityków i kandydatów obu partii przed jesiennymi wyborami.
Demokratyczna rywalka Abbotta, Gina Hinojosa, konsekwentnie wykorzystuje jego wcześniejsze poparcie dla centrów danych przeciwko niemu. W najnowszej reklamie wyborczej kandydatki kobieta pyta chatbota, dlaczego rośnie jej rachunek za prąd. Bot odpowiada, że powodem są centra danych zatwierdzone przez Abbotta, który otrzymał miliony dol. darowizn na kampanię od osób związanych z sektorami centrów danych, energii i technologii, w tym Elona Muska.
Czytaj więcej
Gigafabryka AI to dla Polski szansa na ucieczkę z roli technologicznego podwykonawcy i budowę cyfrowej suwerenności. Projekt może jednak zderzyć si...
– Kwestia centrów danych to kolejny przykład na to, że gubernator działa w interesie wpływowych grup finansowych zamiast mieszkańców Teksasu – powiedziała Hinojosa w wywiadzie dla „Wall Street Journal”.
Przed podobnym problemem stanął demokratyczny gubernator Pensylwanii Josh Shapiro, wymieniany jako potencjalny kandydat na prezydenta w 2028 r. Shapiro niedawno podpisał rozporządzenie wykonawcze, które znacznie zaostrza warunki uzyskiwania pozwoleń i daje władzom stanowym oraz lokalnym większe możliwości blokowania projektów centrów danych. Jeszcze ubiegłego lata chwalił jednak firmy takie jak Amazon za budowę obiektów przetwarzania danych w Pensylwanii podczas szczytu, w którym uczestniczyli Trump i inni republikańscy liderzy. Podobnie jak Abbott, Shapiro jest obecnie atakowany przez swojego rywala w kampanii o kolejną kadencję za wcześniejsze stanowisko wobec AI.
Centra danych AI tematem kampanii wyborczej w USA
Centra danych na dobre wkroczyły do kampanii wyborczych po obu stronach podziału politycznego, dając kandydatom amunicję do atakowania rywali i zmuszając ich do zajęcia stanowiska w tej sprawie.
Abdul El-Sayed, progresywny kandydat do Senatu z Michigan, próbuje przedstawiać swojego republikańskiego rywala, byłego kongresmena Mike’a Rogersa, jako polityka wcześniej przychylnego rozbudowie centrów danych. – Ludzie naprawdę, cholernie nienawidzą centrów danych – powiedział podczas lipcowego spotkania wyborczego. Rogers wcześniej argumentował, że lokalne społeczności powinny mieć możliwość decydowania, czy chcą takich obiektów w swojej okolicy, a mieszkańcy powinni być chronieni przed wzrostem rachunków za energię. Teraz twierdzi, że rozwój tego sektora powinien zostać „wstrzymany”.
Czytaj więcej
Microsoft, Google, IBM czy Dell od lat 90. budują w Polsce centra danych, ośrodki R&D i zespoły inżynierów. Sprawdzamy, ile zainwestowały amerykańs...
W Ohio Sherrod Brown – były demokratyczny senator i tegoroczny kandydat do Senatu – atakuje swojego republikańskiego rywala, senatora Jona Husteda, nazywając go „twarzą centrów danych” i zarzucając mu, że wcześniej popierał ten sektor, a teraz próbuje się od niego dystansować.
Republikanie również wykorzystują temat centrów danych do atakowania demokratycznych przeciwników. Kongresmen Tom Tiffany, ubiegający się o stanowisko gubernatora Wisconsin, w niedawnej reklamie nazwał szefa władz powiatu Milwaukee Davida Crowleya „Data Center David”, przypominając, że Crowley jeszcze w ubiegłym roku mówił o tym, że Wisconsin może stać się ważnym ośrodkiem rozwoju AI.
Co charakterystyczne, sprzeciw wobec centrów danych przekracza tradycyjne podziały partyjne i wywołuje podobne obawy wśród części wyborców zarówno demokratów, jak i republikanów.
Donald Trump o centrach danych: Jeśli ich nie przyjmiecie, zostaniecie w tyle
Rosnąca niechęć do centrów danych stawia jednocześnie część republikańskich polityków w konflikcie z prezydentem Donaldem Trumpem, który kilkanaście dni temu wyraźnie opowiedział się za tym sektorem. Argumentował, że centra danych przynoszą ogromne korzyści gospodarcze i że gdyby był burmistrzem lub gubernatorem, przyjmowałby takie inwestycje z otwartymi ramionami. – Jeśli ich nie przyjmiecie, zostaniecie w tyle – powiedział.
– Budowa centrów danych obsługujących modele sztucznej inteligencji tworzy tysiące miejsc pracy, przyczynia się do wzrostu wynagrodzeń pracowników fizycznych oraz zwiększa produkt krajowy brutto – powiedział David Sacks, jeden z głównych doradców administracji Trumpa ds. sztucznej inteligencji, podczas spotkania przedstawicieli sektora technologicznego. Ostro skrytykował też propozycję senatora Berniego Sandersa, który chce zakazać budowy nowych centrów danych obsługujących modele AI.
Czytaj więcej
Seria niedawnych porażek kandydatów popieranych przez prezydenta ponownie postawiła pytanie o to, jaki wpływ ma dziś na wyborców swojej partii.
Eksperci ostrzegają, że narastający sprzeciw wobec centrów danych to nie tylko problem polityczny, ale również ryzyko dla inwestorów przed wyborami prezydenckimi w 2028 r. Niektórzy oceniają, że ograniczenie rozwoju infrastruktury AI mogłoby odbić się również na tempie wzrostu gospodarczego.
Przedstawiciele branży zapewniają, że dotrzymają obietnic dotyczących ponoszenia większej części kosztów energii i ograniczenia zużycia wody. Wielu Amerykanów jednak nie ufa sektorowi.