Z tego artykułu dowiesz się:

  • Skąd wziął się pomysł zakazu sprzedaży gum imitujących papierosy i jaki ma to związek z głośną aferą „alkotubek”.
  • Jakie kroki w tej sprawie podejmują Ministerstwo Zdrowia i Sejm oraz dlaczego resort chce przenieść dyskusję na poziom unijny.
  • Jakie argumenty w swojej obronie przedstawiają producenci i jak na publiczną debatę reagują największe platformy sprzedażowe.
  • Dlaczego spór o gumy może być zapowiedzią szerszych regulacji rynku produktów, które są przeznaczone dla dzieci.

Kolorowe pudełeczko, przypominające kształtem paczkę papierosów, z nadrukowanym wizerunkiem chłopczyka puszczającego „dymka” – tak wyglądają opakowania gum do żucia, które można kupić w sklepach spożywczych i w internecie. Same gumy, owinięte w papierek, też przypominają papierosy, a – jak wyjaśnia napis na opakowaniu – dają „efekt proszkowy” po dmuchnięciu, czyli efekt wizualny przypominający dym.

Spośród gum do żucia przypominających papierosy te są najpopularniejsze, choć w sprzedaży są też inne takie produkty. Opakowania niektórych z nich do złudzenia przypominają opakowania zwykłych „fajek”.

Czytaj więcej

Paczka papierosów po 50 euro. Tak rząd Holandii chce walczyć z paleniem

I sprzedaż takich produktów może zostać zabroniona. Chce tego Ministerstwo Zdrowia, ponaglane przez komisję sejmową.

Prace nad zakazem zaczęły się od petycji, która wpłynęła do Sejmu. Jej autor nawiązuje do afery z alkotubkami

Wszystko zaczęło się od petycji złożonej do Sejmu w drugiej połowie 2024 r. „W ostatnich dniach w Polsce wywołało duże kontrowersje pojawienie się na rynku tzw. alkotubek – alkoholu sprzedawanego w opakowaniach niemal identycznych jak produkty przeznaczone dla dzieci. Produkt ten spotkał się z powszechną krytyką zarówno w społeczeństwie, jak i wśród polityków” – brzmią jej pierwsze zdania.

Autor petycji, który zastrzegł anonimowość, nawiązywał tym samym do afery z produktem firmy OLV – wyrobem z alkoholem przypominającym musy dla dzieci, którego pojawienie się w sklepach rozpaliło opinię publiczną i polityków. Ówczesny marszałek Sejmu Szymon Hołownia nazwał alkotubki „złem w czystej postaci”, a pisarka Manuela Gretkowska określiła pomysłodawcę produktu mianem „Stevem Jobsem chlania”. „Alkohol w tubkach nie przejdzie” – zadeklarował premier Donald Tusk, a cała afera skończyła się dymisją dyrektora Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom oraz oczywiście wycofaniem alkotubek ze sprzedaży.

„Niemniej chciałbym zwrócić uwagę na inny produkt, który mimo podobnych zastrzeżeń od dłuższego czasu pozostaje szeroko dostępny w sprzedaży, zarówno w sklepach stacjonarnych, jak i internetowych. Chodzi o gumy do żucia w kształcie papierosów, sprzedawane zarówno na sztuki, jak i w opakowaniach wyglądających identycznie jak paczka papierosów” – kontynuuje autor petycji. „Produkt ten jest dostępny niemal wszędzie i jest przeznaczony dla dzieci. Gumy te mają nie tylko kształt papierosów, ale również funkcję »puszczania dymka«” – dodaje.

Jego zdaniem skutek sprzedaży tych produktów jest oczywisty: przyzwyczajanie dzieci do papierosów, co sprzyja sięgnięciu po nie w przyszłości. Powołuje się też na wyniki eksperymentu, który miał wykazać, że większość dzieci po kontakcie z taką gumą zamiast ją żuć, zaczyna symulować palenie.

Czytaj więcej

Po alkotubkach przyszedł czas na gumy-papierosy? Mogą zostać zakazane

O petycji, która wpłynęła do Sejmu, jako pierwsza napisała „Rzeczpospolita”, co przyniosło szybki efekt: ze swojej oferty wycofał takie produkty sklep internetowy Empik. Anna Gut-Mostowy z biura prasowego firmy poinformowała nas, że produkt był oferowany przez sprzedawcę zewnętrznego. „Jednocześnie podkreślamy, że produkt nie był i nie jest dostępny w sprzedaży własnej Empiku w żadnym z kanałów: ani online, ani w sklepach stacjonarnych” – dodała.

„Chciałbym wszystkich uspokoić: to nie jest popularny i chętnie kupowany produkt” – napisał nam z kolei rzecznik Allegro Marcin Gruszka, dodając, że firma zablokuje sprzedaż, gdy tylko pojawią się regulacje w tym zakresie. I rzeczywiście wiele wskazuje na to, że zakaz wejdzie w życie. Taki wniosek płynie z przebiegu prac nad petycją w Sejmie.

Zdaniem ministerstwa, zakaz powinno wprowadzić się na poziomie unijnym, Komisja apeluje o szybkie prace

Komisja ds. Petycji pochyliła się nad nią w styczniu 2025 r., a w czasie posiedzenia o możliwość zabrania głosu poprosiła wiceminister edukacji Paulinę Piechnę‑Więckiewicz, choć formalnie nie jest to obszar jej kompetencji. – Tego typu produkt może sugerować, że palenie wyrobów tytoniowych jest akceptowalne lub nawet atrakcyjne dla młodych, co jest sprzeczne z przepisami i normami społecznymi – zaalarmowała.

– Przyzwyczajenie jest drugą naturą, więc jeśli komuś tak łatwo pozwalamy i nie ma w tym niczego złego, to się to szybko niestety źle kończy – dodała wiceprzewodnicząca komisji Urszula Augustyn z KO, a komisja zdecydowała o wysłaniu w sprawie gum‑papierosów dezyderatu do premiera.

Czytaj więcej

Wielki skok na gumę do żucia

Odpowiedź na dezyderat nadeszła pod koniec 2025 r. z Ministerstwa Zdrowia. „Należy pozytywnie ocenić postulat, aby produkty przeznaczone dla dzieci nie były sprzedawane w formie ani w opakowaniach imitujących szkodliwe używki przeznaczone dla dorosłych” – napisał resort.

Zaś podczas posiedzenia komisji dyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego w MZ Anna Baumann‑Popczyk oświadczyła, że resort chciałby wprowadzić zakaz. – W drugiej połowie roku Komisja Europejska podejmuje prace nad nowelizacją dyrektywy tytoniowej i chcielibyśmy w ramach pracy w grupach roboczych podnieść ten temat, tak żeby to zagadnienie zostało uwzględnione, a w dalszej kolejności implementować je na nasz grunt krajowy – zapowiedziała dyrektorka.

Komisja uważa przy tym, że postulowany zakaz powinien zostać wprowadzony niezależnie od ewentualnych przyszłych regulacji w tym zakresie w prawie Unii Europejskiej, gdyż zdrowie dzieci i młodzieży stanowi wartość wymagającą możliwie najszerszej ochrony

fragment opinii Komisji ds. Petycji

Komisja ds. Petycji uznała, że nie ma co czekać na rozpoczęcie prac nad europejską dyrektywą. Pod koniec kwietnia zdecydowała się na nietypowy dla siebie krok: uchwaliła opinię dla Ministerstwa Zdrowia, w której zarekomendowała szybkie podjęcie prac legislacyjnych. „Komisja do Spraw Petycji wyraża jednomyślnie przyjętą opinię, iż postulowaną w petycji zmianę w polskim prawie ustanawiającą zakaz sprzedaży produktów dla dzieci imitujących wyroby tytoniowe należy wprowadzić możliwie niezwłocznie” – oświadczyła.

Producent gum twierdzi, że zaprojektował produkt, unikając nawiązań do prawdziwych papierosów

Czy jednak gumy imitujące papierosy rzeczywiście są na tyle niebezpieczne, by tak zdecydowanie z nimi walczyć? Te z „efektem proszku”, o których mowa w petycji, produkuje firma, która ma w ofercie także inne „słodycze impulsowe”, np. lizaki ukryte w plastikowych butach, pistoletach i szminkach, mini‑automaty z cukierkami czy słodycze zamontowane na wiatraczkach.

„Powder effect” to jedynie zabawny, jednorazowy efekt, który tak naprawdę jest skutkiem ubocznym produkcji. Jest to składnik użyty do zabezpieczenia przed przywieraniem papierka do gumy

przedstawiciel firmy, produkującej słodycze

– Gdy chodziłem do szkoły, gumy‑papierosy były sprzedawane nawet w sklepikach szkolnych. Po dziś dzień można je kupić w wielu sklepach spożywczych. Często sprzedawane są na sztuki i owinięte papierkiem tak, że sugeruje to posiadanie przez nie filtra – mówi „Rzeczpospolitej” dyrektor firmy mającej w ofercie gumy z „efektem proszku”.

Zapewnia, że jego firmie zależało na odcięciu się od tego rodzaju produktów i „zachowaniu pełnej neutralności w odbiorze”. – Nasze gumy nie posiadają imitacji filtra, również opakowanie ma szatę graficzną jasno odróżniającą się od innych tego typu. „Powder effect” to jedynie zabawny, jednorazowy efekt, który tak naprawdę jest skutkiem ubocznym produkcji. Jest to składnik użyty do zabezpieczenia przed przywieraniem papierka do gumy – dodaje.

Zwraca też uwagę na obecność w sklepach produktów dla dzieci nawiązujących do szampana. – Dużo mocniej przypominają alkohol i bardzo często na sklepowej półce znajdują się pomiędzy lub bardzo blisko prawdziwego alkoholu, co dodatkowo wzmacnia przekaz w przeciwieństwie do naszych produktów, które zawsze umieszczone są między innymi słodyczami – zauważa.

Czytaj więcej

Pierwszy „kosmiczny” szampan. Powstał, by można go było pić w stanie nieważkości

Produkty przypominające szampana też są jednak obiektem troski posłów. W ich przypadku również trafiła do Sejmu petycja i powstał na jej podstawie dezyderat do Ministerstwa Zdrowia. Zakaz sprzedaży napojów przypominających szampana wpisano w dodatku – obok innych antyalkoholowych propozycji – do projektu nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości, wniesionej przez posłów Polski 2050 (później podzielonej na kluby Polska 2050 i Centrum).

Prace nad tym ostatnim projektem jeszcze nie ruszyły. Czy produkty dla dzieci, przypominające dorosłe używki, znikną ze sklepowych półek? Dyrektor firmy produkującej gumy w kształcie papierosów nie wyklucza, że może to nastąpić jeszcze przed formalnym zakazem. – Jeśli mimo wszystko ten produkt budzi kontrowersje, zastanowimy się nad jego obecnością w naszej ofercie – zapowiada.