Najnowsze prognozy dotyczące żywności na świecie generalnie malują ponury obraz pogarszającego się bezpieczeństwa żywnościowego, napędzanego przez narastającą niestabilność, konflikty i wstrząsy klimatyczne. Choć Unia Europejska (UE) należy do regionów mających status samowystarczalności, to epidemia COVID-19, wojna na Ukrainie, konflikt na Bliskim Wschodzie (w Zatoce Perskiej) pokazały Komisji Europejskiej (KE) oraz państwom członkowskim Unii, że wywierają one skutki na zachowanie bezpieczeństwa żywnościowego, a wręcz mu zagrażają, pomimo posiadania nadwyżek. Dlatego Komisja, chcąc temu zapobiec, przygotowała nowelizację rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 1308/2013 z 17 grudnia 2013 r. ustanawiającego wspólną organizację rynków produktów rolnych (dalej również rozporządzenie 1308/2013). Będzie to dla Unii zmiana o charakterze strategicznym dla całego procesu produkcji żywności i wpłynie na handel nią w określonych sytuacjach.

O co chodzi Brukseli?

Istotą bezpieczeństwa żywnościowego jest posiadanie przez państwo odpowiedniej ilości zapasów żywności, które mogą być uwolnione w sytuacji kryzysowej, jak np. wojna czy klęska żywiołowa. To nie wszystko. By móc wytworzyć produkty żywnościowe potrzebne są produkty rolne (np. zboża) oraz środki produkcji (np. gaz ziemny do wytwarzania nawozów). Wojna na Ukrainie na początku zagroziła bezpieczeństwu żywnościowemu wielu krajom w Afryce, a konflikt w Zatoce Perskiej uderzył w środki produkcji, np. gaz potrzebny do produkowania nawozów. Długotrwałe ryzyko braków z pewnością odbiłoby się na wskaźnikach makroekonomicznych, na przykład w postaci wzrostu cen, a następnie inflacji. Takie sytuacje pokazują, że należy zabezpieczyć siebie przed wstrząsami i negatywnymi ich skutkami.

Wiedzę o ryzyku i skutkach, w przypadku Unii Europejskiej, dała epidemia COVID-19. Choć mieszkańcy UE nie doświadczyli głodu, to cały region dotknięty został zaburzeniami w łańcuchu produkcyjnym oraz – na szczęście krótkotrwałymi – przerwami w dostawach. Niemniej to doświadczenie uświadomiło, że istnieje konieczność opracowania modelu ochronnego przed zapaścią w zaopatrzeniu w żywność.

 

Czytaj więcej

AI w eksporcie żywności - promocja bez użycia new tech jest już niemożliwa

W następstwie kryzysu związanego z COVID-19 Komisja Europejska zanalizowała unijny system bezpieczeństwa żywnościowego i we wnioskach uznano ogólną odporność unijnego łańcucha dostaw żywności. Jednocześnie wskazano występujące niedociągnięcia i zaproponowano działania mające na celu poprawę gotowości na szczeblu Unii Europejskiej. W listopadzie 2021 r., w celu wzmocnienia koordynacji na szczeblu unijnym, aby dopilnować, żeby obywatelom Unii Europejskiej nie groziły niedobory żywności podczas kryzysów, Komisja Europejska ustanowiła Europejski Mechanizm Gotowości i Reagowania na Kryzysy Związane z Bezpieczeństwem Żywnościowym (ang. EFSCM). Tworzą go eksperci w dziedzinie łańcucha dostaw żywności, których celem – we współpracy z Komisją – jest wymiana informacji i danych, praktyk oraz wzmocnienie koordynacji. System EFSCM w założeniu jest swoistym planem awaryjnym. Jego uzupełnieniem miało być opracowanie planów ewentualnościowych (ang. contingency plan). Tymczasem wojna na Ukrainie dała więcej wiedzy o zagrożeniach. Komisja Europejska zdecydowała się działać.

Krajowe plany

Projektowana zmiana w rozporządzeniu 1308/2013 dla wszystkich państw członkowskich wprowadzi obowiązek opracowania i wdrożenia indywidualnego krajowego planu gotowości i reagowania w zakresie bezpieczeństwa żywnościowego, którego istotą będą rezerwy produktów rolnych. Choć każdy członek UE będzie musiał mieć własny plan działania, to łącznie wszystkie te plany mają tworzyć jednolity, unijny system zapasów żywności.

Oczywistym jest, że zabezpieczone kategorie produktów w zasobie bezpieczeństwa żywnościowego będą różne w poszczególnych państwach członkowskich, bowiem każde z nich ma swoją specjalizację rolną i rynkową, wynikającą choćby z warunków naturalnych i środowiskowych.

 

Czytaj więcej

Zakłady mięsne eksportujące do Chin muszą się ponownie zarejestrować

Komisja Europejska w projektowanych przepisach zapisała, że gromadzenie zapasów i zarządzanie nimi ma odbywać się w sposób minimalizujący zakłócenia rynku. Model krajowy wypracuje oddzielnie każde państwo, ale będzie musiał on być spójny z systemem całej Unii Europejskiej.

Koncepcja krajowego planu gotowości i reagowania w zakresie bezpieczeństwa żywnościowego jest innym rozwiązaniem niż rządowa rezerwa strategiczna obowiązująca w Polsce. W zakresie żywności jest on dużo szerszy rzeczowo i dotyczy dużo większej liczby producentów. Można powiedzieć, że w praktyce obejmie cały rynek, o wpływie bezpośrednim lub pośrednim na ogniwa w całym łańcuchu produkcyjnym rozumianym od pola do stołu.

Co to oznacza dla polskich eksporterów?

Krajowy plan gotowości (należy rozumieć też jako strategię bezpieczeństwa żywnościowego) będzie opisywał nasz potencjał żywnościowy lub, inaczej to ujmując, naszą żywnościową siłę nie tylko w ujęciu krajowym, unijnym, ale i globalnym, który – jak to zostało już napisane – będzie częścią dużego systemu.

Proponowane rozwiązanie, poza stworzeniem gwarantowanego bezpieczeństwa żywnościowego dla ludności, posiada walor rynkowy oraz oddziaływanie biznesowe w zakresie handlu. Plan powinien przyczynić się do zdjęcia części napięcia rynkowego związanego choćby z okresowymi nadwyżkami produkcyjnymi oraz sytuacjami kryzysowymi spowodowanymi ogniskami chorób zakaźnych u zwierząt.

 

Czytaj więcej

RPA to kraj różnorodności, dobry dla sprzedaży żywności

Z kolei producenci żywności, którzy jednocześnie ją eksportują, będą zobowiązani do utworzenia wydzielonych zapasów w określonym rodzaju i wolumenie. W sytuacji kryzysowej (np. wojna, klęska żywiołowa) ich zdolność eksportu może zostać ograniczona, a nawet wyłączona, jeśli będzie istniała potrzeba zapewniania dostaw towarów dla ludności. To nie wszystko. Ich zdolność produkcyjna, z mocy prawa, na wypadek zaistnienia sytuacji nadzwyczajnej, może zostać w pierwszej kolejności przekierowana na uzupełnianie zapasów, a nie realizację podpisanych wcześniej umów handlowych.

Wieloletnia perspektywa

Projektowane przepisy nie określają na jakim poziomie rządowym ma zostać uplasowane zarządzanie zapasami. Niezależnie od tego, czy będzie to nowa agencja wykonawcza czy też istniejący resort, to taki organ władzy będzie uprawniony do podejmowania stosownych decyzji o skutkach natychmiastowych dla przedsiębiorstwa. Z uwagi na to, jak rynek żywności jest konkurencyjny w Polsce, w UE i na świecie zarządzanie zapasami przez rząd nie może naruszyć pozycji konkurencyjnej polskich produktów i producentów rolno-spożywczych, zarówno na rynku krajowym , jak i na rynkach eksportowych. Powrót na rynek, z którego się wypadło jest często bardzo trudny, a niekiedy wręcz niemożliwy.

 

Czytaj więcej

Wielka Brytania niezmiennie kupuje polską żywność. I to coraz więcej

Przyszły model bezpieczeństwa żywnościowego musi uwzględniać skutki ograniczeń eksportowych i związanych z tym kosztów. Projektowane przepisy nic o tym nie mówią, ale oczywistym jest, że należy to uwzględnić. Powstaje pytanie: jak to zrobić?

Krajowy plan gotowości będzie również posiadał istotny walor informacyjny w odniesieniu do przyszłości. Otóż rząd poprzez zastosowany model gromadzenia zapasów żywności wyśle na rynek również komunikat, czego oczekuje w perspektywie wieloletniej. Nie chodzi tu o zapewnienie określonych wolumenów na ten rok czy kolejne lata. Przede wszystkim do producentów popłynie informacja, jakiej zdolności produkcyjnej będzie potrzebował w ujęciu co najmniej średniookresowym. Tym samym właściciele oraz ich zarządy firm uzyskają wiedzę, w co należy zainwestować, by móc zaspokoić potrzeby państwa. Choć to zadanie z dziedziny strategii rozwoju kraju, to niewątpliwie bezpieczeństwo żywnościowe jest i będzie jego częścią.