Arabowie są bardzo dumni ze swoich osiągnięć w dziedzinie medycyny. Jeśli poruszymy ten temat z mieszkańcami Bliskiego Wschodu, to z dużym prawdopodobieństwem usłyszymy, że samo słowo medycyna pochodzi od arabskiego maddat sina, w wolnym tłumaczeniu: dziedzina, którą zajmował się Ibn Sina. Źródłosłów raczej mało prawdopodobny, jednak nie odzierajmy rozmówców ze złudzeń.

Na półwyspie arabskim dostęp do opieki zdrowotnej był jeszcze niedawno bardzo ograniczony. Tam, gdzie znajdują się obecnie kraje o najwyższym współczynniku PKB per capita na świecie, przed odkryciem ropy życie wyglądało podobnie jak w czasach proroka Mahometa. Ludzie padali ofiarą licznych chorób związanych z brakiem dostępu do czystej wody i odpowiedniego pożywienia, nie wspominając nawet o podstawowej opiece medycznej. Choroba najczęściej oznaczała śmierć w ciągu kilku dni i pochówek w piasku pustyni.

Warunki życia Beduinów były tak trudne, że słynny Lawrence z Arabii określił je jako „śmierć za życia”. W 1950 r., czyli już 17 lat po utworzeniu Arabii Saudyjskiej, średnia długość życia w Królestwie wynosiła zaledwie 39 lat, plasując je na poziomie krajów afrykańskich. Na ten fatalny wynik wpływ miało kilka czynników, nawzajem się potęgujących. Ekstremalnie trudne warunki atmosferyczne, chroniczne niedożywienie i brak dostępu do czystej wody, fatalne warunki sanitarne, brak opieki zdrowotnej. Szczególnie ostatnia niedogodność była tak dotkliwa, że już w 1917 r. król Abdulaziz Al Saud zaprosił i przyjął z najwyższymi honorami nawet we własnym domu, chrześcijańskich misjonarzy medyków. Pełnili oni funkcję wędrownych lekarzy w królestwie aż do 1950 r., kiedy to firma Aramco otworzyła swój własny system opieki zdrowotnej. Jeszcze w latach 60. XX w. większość Saudyjczyków i mieszkańców dzisiejszych krajów GCC miało dostęp do pożywienia na poziomie niewystarczającym nawet jak na standardy krajów rozwijających się. Cholera, malaria i choroby pasożytnicze były powszechne, większość ludności cierpiała na choroby oczu często powodujące ślepotę w podeszłym wieku.

Wzrost średniej długości życia

Oczywiście, wraz z dynamicznym rozwojem gospodarki napędzanej wydobyciem ropy i gazu, kraje Zatoki Arabskiej weszły na ścieżkę całkowitej przemiany. W 2015 r. średnia długość życia w państwach Rady Krajów Zatoki (ang. Gulf Cooperation Council – GCC) wynosiła już około 75 lat. W zawrotnym tempie gospodarka niedoboru przekształciła się w gospodarkę nadmiaru. Przyniosło to z jednej strony ogromną poprawę warunków życia, z drugiej jednak potrzeba kompensacji za chude lata odcisnęła piętno na mentalności ludzi zamieszkujących Półwysep Arabski. Problem niedożywienia i braku dostępu do żywności zastąpiła otyłość. Wszystkie kraje Zatoki Arabskiej przodują dziś w światowym rankingu otyłości, wśród rekordzistów – w Katarze i w Kuwejcie, co druga osoba zmaga się z tym problemem. Nieco lepiej jest w Omanie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA), ale nawet tam problem dotyka co trzeciej osoby. Otyłość jest mocno powiązana z brakiem aktywności fizycznej. W krajach GCC z problemem otyłości zmagają się w przeważającej liczbie kobiety. Odsetek otyłych kobiet jest nawet o 20 proc. wyższy niż mężczyzn. 

W styczniu 2024 r. organizacja Visit Saudi opublikowała reklamę z Lionelem Messim, która rozprawia się ze stereotypami dotyczącymi Arabii Saudyjskiej. Jednym z nich jest dyskryminacja kobiet. Reklama pokazuje Saudyjki grające w piłkę nożną i uprawiające motocross. Prezentuje nawet saudyjską astronautkę. Są to przykłady zmian, jakie następują od 2016 r. w ramach Wizji 2030 pod przewodnictwem J.W. Mohammeda Bin Salmana Al Sauda. Zmiany są godne podziwu, jednak pamiętajmy, jaki był poziom początkowy. Jeszcze 10 lat temu klerycy islamscy pomstowali, że uprawianie sportu czy aktywność fizyczna jako taka jest stanowczo odradzana kobietom, gdyż może uszkodzić ich błony dziewicze. O żadnej kobiecej drużynie piłkarskiej nie mogło być mowy. W kraju liczącym 33 miliony ludzi nie istniały kobiece drużyny sportowe.

Czytaj więcej

Polska mogłaby zaopatrywać bliskowschodnich partnerów w systemy obrony

Rosnąca długość w połączeniu z coraz bardziej niezdrowym stylem życia to bomba z opóźnionym zapłonem. Taki stan rzeczy powoduje, że w krajach Zatoki coroczne wydatki na ochronę zdrowia rosną o 8 proc. rocznie, najszybciej na świecie. Studnię tę ciężko zasypać nawet petrodolarami. Konieczne są zdecydowane kroki.

System opieki zdrowotnej krajów Zatoki jeszcze do niedawna był barwnym patchworkiem prywatnych i państwowych instytucji, funkcjonujących pod bardzo luźnym nadzorem ministerstw zdrowia. Personel medyczny był mocno zróżnicowany pod względem kompetencji i doświadczenia. Zamożni obywatele często decydowali się na leczenie za granicą, natomiast imigranci korzystali z opieki medycznej w swoich rodzinnych krajach.

O ile w przypadku ambitnych projektów architektonicznych, stosunkowo łatwo jest ściągnąć firmy i siłę roboczą do ich realizacji, o tyle w przypadku budowy systemu ochrony zdrowia, wyzwanie jest poważniejsze. Lekarze muszą być w stanie porozumieć się ze swoimi pacjentami i z personelem medycznym. Sprawdzanie wiarygodności lekarzy mających za sobą diametralnie różne ścieżki akademickie to biurokratyczny koszmar.

Przebudowa systemu ochrony zdrowia w ZEA

Na tym tle od kilku lat wyróżnia się jedno państwo, które postanowiło gruntownie przebudować swój system opieki zdrowotnej. Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich stanowi przykład długofalowej strategii rozwoju i jest wzorem konsekwentnych inwestycji w jakość, dostępność oraz innowacyjność usług medycznych. W ciągu ostatniej dekady infrastruktura zdrowotna uległa dynamicznemu rozwojowi. Liczba łóżek szpitalnych wzrosła z około 3 000 do ponad 6 000. ZEA przeznaczają największy budżet per capita na pacjenta wśród wszystkich krajów arabskich. Dostęp do specjalizacji medycznych wzrósł ze 150 do 502. Liczba wszystkich ośrodków medycznych wzrosła z 1354 do 3073, a wskaźnik dostępności opieki zwiększył się do poziomu porównywalnego z najbardziej rozwiniętymi systemami ochrony zdrowia na świecie. Sieć szpitali i wyspecjalizowanych klinik obejmuje zarówno sektor publiczny, jak i prywatny, działając w oparciu o międzynarodowe standardy jakości i akredytacji. Unikalną cechą Abu Zabi jest koncentracja światowej klasy instytucji medycznych, takich jak Cleveland Clinic, Mayo Clinic czy Johns Hopkins. Tworzą one wyjątkowy ekosystem leczenia, badań naukowych i innowacji. System opieki zdrowotnej jest w dużym stopniu zdigitalizowany, a wszystkie placówki funkcjonują w ramach jednolitego systemu wymiany danych medycznych Malaffi, który zainaugurowano w 2019 r. Umożliwia to ciągłość leczenia, analizę danych statystycznych oraz rozwój medycyny precyzyjnej.

Czytaj więcej

Arabia Saudyjska to priorytetowy rynek dla polskiego eksportu

Szczególny nacisk kładziony jest na badania i rozwój, w tym na genomikę, która stanowi jeden z fundamentów przyszłego modelu opieki zdrowotnej w emiracie. Emirati Genome Program to jeden z największych projektów tego typu na świecie. To ogromna szansa dla firm zajmujących się bioinformatyką i AI w diagnostyce.

Podczas gdy w UE innowacyjne firmy medyczne borykają się z długoletnimi procedurami certyfikacji i dostępem do finansowania, ZEA poszły w odwrotnym kierunku. W Abu Zabi sektor MedTech może korzystać z unikalnego ekosystemu wsparcia, który minimalizuje bariery wejścia na rynek. Kluczową rolę odgrywa tu Hub71 – globalny hub technologiczny, który oferuje startupom nie tylko dostęp do kapitału VC, ale także realne subwencje na biura i zakwaterowanie. Z kolei działające przy Departamencie Zdrowia (DoH) Research and Innovation Center pełni funkcję „piaskownicy regulacyjnej”, umożliwiając firmom testowanie innowacyjnych rozwiązań bezpośrednio w lokalnych szpitalach pod nadzorem regulatora.

Czytaj więcej

Polskie firmy technologiczne coraz odważniej patrzą na Dubaj

Najnowszym rozszerzeniem wyżej opisanej strategii jest inicjatywa Abu Dhabi Future Health Summit, pełniąca rolę międzynarodowej platformy współpracy między decydentami, instytucjami ochrony zdrowia, środowiskiem naukowym, inwestorami oraz firmami technologicznymi. Wydarzenie to stanowi element szerszego ekosystemu wspierającego innowacje, partnerstwo i transfer wiedzy, zgodnie z wizją Abu Zabi jako globalnego centrum nowoczesnej opieki zdrowotnej. W tym kontekście inicjatywa stwarza realne możliwości także dla zagranicznych podmiotów, w tym polskich firm i startupów oferujących rozwiązania z zakresu cyfrowego zdrowia, analityki danych medycznych, diagnostyki, biotechnologii czy technologii wspierających długowieczność i leczenie chorób przewlekłych.

30 000 pacjentów zagranicznych rocznie

Dzięki połączeniu wysokiej jakości infrastruktury, otwartości na współpracę międzynarodową oraz strategicznego położenia geograficznego Abu Zabi pozycjonuje się nie tylko jako odbiorca innowacji, lecz także jako punkt wyjścia do ich skalowania na rynki Bliskiego Wschodu i Afryki, obejmujące setki milionów potencjalnych odbiorców. Obecnie Abu Zabi przyciąga już 30 000 pacjentów zagranicznych rocznie. Nie ma żadnego powodu, aby polskie firmy nie mogły rozwijać się i wzrastać w Abu Zabi, pozostałych emiratach czy szerzej we wszystkich krajach GCC.

Ochrona zdrowia w świecie arabskim przeszła wyboistą ścieżkę, zaliczając po drodze wysokie szczyty i bolesne upadki. Obecnie kraje Zatoki Arabskiej, jak w wielu innych dziedzinach, nawiązują do najlepszych tradycji osiągnięć złotego wieku cywilizacji islamskiej. W przeciwieństwie do ówczesnej epoki żyjemy w globalnej wiosce, gdzie jedynymi barierami współpracy są nasze własne ograniczenia, a dzieli nas tylko pięć godzin podróży samolotem.