Islamska Republika Iranu i Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA) to odpowiednio 47 i 55 lat historii państwowości. Dwa kraje, które zostały mimowolnymi bohaterami sagi rozgrywającej się na naszych oczach codziennie od 28 lutego. Oba państwa, jak można usłyszeć w wiadomościach, dzieli w kluczowym punkcie Cieśniny Ormuz zaledwie 30 km. To dwa kraje, które ok. pół wieku temu obrały diametralnie różne ścieżki.
2 grudnia 1971 r., Jego Wysokość Szejk Zayed bin Sultan Al Nahyan ogłosił powstanie państwa Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W tym samym roku ostatni Szach Iranu, Mohammad Reza Pahlawi, hucznie obchodził 2500-lecie powstania Imperium Perskiego. Szach Iranu początkowo odnosił się z rezerwą graniczącą z wyższością do swojego nowego sąsiada, jednak po lepszym poznaniu obdarzył go szczerą sympatią. Sympatia była obopólna. Gdy osiem lat później Szach zmuszony był opuścić swój kraj, pierwszy prezydent Zjednoczonych Emiratów Arabskich rzekomo zaproponował mu azyl. Szach z propozycji nie skorzystał.
Rok 1979. Rewolucja Islamska tworzy nowy byt na wschodnim wybrzeżu Cieśniny Ormuz. Cytując Jasira Arafata, jest to „godzina zero”, nowe rozdanie kart na Bliskim Wschodzie. Podczas gdy Zjednoczone Emiraty Arabskie dokonały radykalnego otwarcia na świat, Iran poszedł w zupełnie odwrotnym kierunku. Słowem roku w owym czasie stało się hasło Gharbzadegi, spopularyzowane przez Ajatollaha Chomeiniego, tłumaczone jako „zatrucie Zachodem”. Iran ma wielowiekową tradycję tkania dywanów i poetyckich wersów. Tym razem utkał kurtynę, którą skutecznie się zasłonił.
Odmienny los ZEA i Iranu
Konsekwentnie, oba kraje tkały sobie całkowicie odmienny los. Podczas gdy Szejkowie z Dubaju i Abu Zabi konstruowali wizje z betonu, szkła, marmuru i złota, Iran budował tak zwaną „oś oporu” – zawiłą sieć sojuszy na całym Bliskim Wschodzie. Reżim Ajatollahów rozpoczął hojne finansowanie swoich sprzymierzeńców bezpośrednio po sukcesie rewolucji. Miliardy dolarów płynęły do Syrii rządzonej przez Asadów, dla Hezbollahu w Libanie, Houthich w Jemenie i Hamasu w Strefie Gazy. Strażnicy Rewolucji bronili Baszara al-Asada zaciekle do samego końca. Dziś produkt krajowy brutto per capita w Iranie to około 4 tys. dol., a w ZEA 49 tys.
Kulejąca gospodarka Iranu, cierpiąca z powodu sankcji, zmuszona była wspierać nie tylko szeroki wachlarz organizacji zbrojnych na Bliskim Wschodzie, lecz również projekt wzbogacania uranu. To właśnie dramatyczna sytuacja gospodarcza stała się zarzewiem nowej fali protestów, krwawo stłumionych na początku tego roku.
Czytaj więcej
Zjednoczone Emiraty Arabskie to regionalny lider w rozwoju sztucznej inteligencji. Polska może stać się naprawdę ważnym, choć nieoczywistym, partne...
Jeśli już sięgamy po metaforę stołu negocjacyjnego, to trzeba zauważyć, że został on wywrócony dwukrotnie – przez Donalda Trumpa, kiedy zdecydował się rozpocząć operację militarną oraz przez reżim irański, który, lamentując, że atak Stanów Zjednoczonych to atak na islam, sam ostrzelał co najmniej siedem krajów muzułmańskich.
Z największą zaciekłością zaatakowane zostały Emiraty Arabskie. W ciągu trzech tygodni, na Dubaj spadły 2/3 wszystkich wystrzelonych rakiet i dronów. Emirackie Ministerstwo Obrony codziennie publikuje nowe dane na temat zestrzelonych irańskich pocisków. Influencerzy, którzy na co dzień czarują swoich obserwatorów obrazami ekskluzywnego życia w Dubaju, z dnia na dzień stali się ekspertami w dziedzinie obrony przeciwlotniczej. Z zacięciem godnym inżyniera, absolwenta akademii wojskowej, rozwodzą się nad zaletami emirackiej artylerii przeciwlotniczej.
Wysokie koszty obrony
Ta bardzo nietypowa pod względem strategicznym wojna ma swój jeszcze dziwniejszy aspekt ekonomiczny. Codzienne sukcesy Zjednoczonych Emiratów Arabskich w zestrzeliwaniu dronów i rakiet irańskich są godne pochwały, jednakowoż koszt zestrzelenia drona o wartości 20 tys. dol. szacowany jest na miliony. Nikt nie wie, jak wiele rakiet przechwytujących ma Dubaj, ile dronów jest wciąż w posiadaniu Iranu, ani na jak długo starczy Emiratom amunicji przy obecnej intensywności ostrzału.
Emiraty nie są jedynym celem irańskich ataków. Gdzie indziej Iran radzi sobie znacznie lepiej. W Katarze atak irański poważnie uszkodził instalacje LNG w Ras Laffan, wyłączając część produkcji. Arabii Saudyjskiej nie udało się przechwycić irańskich dronów, które przeleciały przez terytorium całego kraju i uderzyły w infrastrukturę na wybrzeżu Morza Czerwonego.
Czytaj więcej
Podczas Polsko-Katarskiego Forum Nowych Technologii, które odbyło się w Warszawie zawarto porozumienia o współdziałaniu w branży stoczniowej. Pola...
Nie wiemy, jak ani kiedy skończy się wojna w Zatoce Perskiej. Jedno nie ulega jednak wątpliwości. Po zakończeniu konfliktu, kraje Zatoki wydadzą miliardy dolarów na odbudowę swoich instalacji. Konieczne będzie również uzupełnienie i wzmocnienie obrony przeciwlotniczej. Bogate kraje arabskie jeszcze przed wybuchem konfliktu nie szczędziły wydatków na zbrojenia. Pod względem proc. PKB przeznaczanego na obronność, kraje te prześcigały każdy kraj NATO poza Stanami Zjednoczonymi i Polską. Szacuje się, że Arabia Saudyjska przeznaczała na zbrojenia nawet 7 proc. produktu krajowego brutto.
Eksport artylerii z Polski do ZEA
Polska ma już doświadczenie w eksporcie artylerii przeciwlotniczej do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Polskie firmy coraz liczniej reprezentowane są na targach zbrojeniowych w Zatoce Perskiej. W bieżącym roku firmie Demarko udało się aktywnie wejść na rynek Arabii Saudyjskiej poprzez podpisanie strategicznego porozumienia o współpracy z saudyjską firmą Jassara Supply Trading.
Czytaj więcej
Polska misja gospodarcza do Rijadu, największa w historii, z udziałem 70 firm, uchyliła drzwi do strategicznego partnerstwa z Arabią Saudyjską. Pod...
W polskich akademiach wojskowych regularnie kształcą się kadeci z Emiratów i Arabii Saudyjskiej, a nasz sprzęt ma opinię sprawdzonego i zaawansowanego technologicznie. Nie uszło uwadze, że w 2022 r. polskie zestawy przeciwlotnicze Piorun użyte w Ukrainie zestrzeliwały rosyjskie statki powietrzne, potwierdzając swoją skuteczność bojową. Podczas targów World Defense Show 2022 w Arabii Saudyjskiej, system ten stał się jednym z najczęściej komentowanych i najbardziej rozchwytywanych produktów. Delegacje wojskowe i przedstawiciele przemysłu obronnego z całego świata ustawiali się w kolejce, aby zapoznać się z rozwiązaniem, które udowodniło swoją skuteczność w warunkach rzeczywistego konfliktu.
Emiraty potrzebują amunicji
Od początku konfliktu, kraje Zatoki Perskiej wykonują ruchy dyplomatyczne mające na celu zdobycie pomocy i stałych dostaw amunicji. Pomoc zaoferowały Wielka Brytania, Australia, Włochy, Niemcy, Francja, a nawet Ukraina. Mocodawcy z Zatoki kontaktowali się m.in. z niemiecką firmą Rheinmetall, gigantem zbrojeniowym. Największy koncern zbrojeniowy Niemiec nie jest nowicjuszem na rynku bliskowschodnim. Koncern realizuje obecnie zamówienia na rekordowe 64 miliardy euro przy równie rekordowej marży 18,5 proc. Do 2030 r. planowany jest wzrost wartości spółki o 50 miliardów euro.
Skala potrzeb jest gigantyczna, a Polska z pewnością mogłaby odegrać rolę we wsparciu zbrojeniowym bliskowschodnich partnerów. Jeszcze przed wybuchem wojny, kraje arabskie kierowały priorytety obronności w stronę nowych, innych niż Stany Zjednoczone partnerów, takich jak Pakistan, Turcja i oczywiście Europa. Warto być tego świadomym i podejmować odpowiednie działania. Kraje arabskie Zatoki Perskiej zaciekle bronią swojego dorobku ostatniego półwiecza. Jeśli polski sprzęt przyczyni się do sukcesu ich działań obronnych, zaprocentuje nam to w przyszłości. Horyzont wizji gospodarczej samych Emiratów sięga 2071 r. – 100-lecia kraju. W 2071 możemy mieć już za sobą pół wieku współpracy w dziedzinie obronności.