17 grudnia 2010 r. o 08:00 rano zaczął się kolejny dzień pracy 26-letniego wędrownego sprzedawcy w tunezyjskim miasteczku Sidi Bouzid. Mohamed Bouazizi nawet nie przypuszczał, że jest to ostatni dzień jego życia. Półsierota, pochodzący z biednej, licznej rodziny, ledwo wiązał koniec z końcem. Bezrobocie w jego miasteczku przekraczało 30 proc. Mohamed nie miał perspektyw na znalezienie stabilnej pracy, ani widoków na awans społeczny. Przed godziną 11:00 został, nie po raz pierwszy, znieważony i brutalnie okradziony.
Niczym w piosence zespołu Dezerter „Ratunku policja”, której tekst: „[…] i kto obroni mnie przed policjantem” okazał się proroczy, nasz nieszczęsny bohater padł ofiarą tunezyjskiej policji. Tego samego dnia próbował dochodzić sprawiedliwości u lokalnego gubernatora prowincji. Jednak gdy ten odmówił mu audiencji, zdesperowany Bouazizi, za pożyczone pieniądze, kupił kanister benzyny, oblał się nią pod biurem gubernatora i podpalił.
Arabska wiosna
To makabryczne wydarzenie zapoczątkowało proces dość niefortunnie nazwany arabską wiosną, bo w kulturze arabskiej wiosna ma zupełnie inny wydźwięk niż w Europie. Wiosna nie zapowiada odrodzenia, nowego początku, ale nieznośny gorąc lata, trudy codziennej egzystencji. Wybuch powszechnego niezadowolenia doprowadził do upadku władców rządzących w świecie arabskim od dekad. W niektórych krajach, jak we wspomnianej Tunezji, rewolucja miała stosunkowo spokojny przebieg, ale już w Syrii doprowadziła do ponad dziesięcioletniej wojny domowej.
Co interesujące, cztery kraje niemal nie doświadczyły protestów ani wybuchów niezadowolenia. Te kraje to: Maroko, Jordania, Arabia Saudyjska i Oman. Łączy je wspólny mianownik: wszystkie rządzone są przez rodziny królewskie od dziesięcioleci, niektóre od wieków. Chociaż nie doświadczyły bezpośrednio arabskiej wiosny, jej pokłosiem w monarchiach okazały się próby reform, głównie gospodarczych.
Czytaj więcej
Polska misja gospodarcza do Rijadu, największa w historii, z udziałem 70 firm, uchyliła drzwi do strategicznego partnerstwa z Arabią Saudyjską. Pod...
Najbardziej medialne, ze względu na swój rozmach, są oczywiście reformy następcy tronu Arabii Saudyjskiej, J.W. Mohammeda bin Salmana, znane jako Wizja 2030. Niemniej jednak, inny kraj wprowadził instytucjonalne i gospodarcze reformy wcześniej i realizuje je z wyjątkowym zaangażowaniem. Przenieśmy się zatem do Maroka, ostatniej arabskiej monarchii w Afryce. Starsi mieszkańcy Libii i Egiptu pamiętają obalenie królów w swoich krajach. Ich wnukowie uczestniczyli w upadku nowych dynastii świeckich władców. Tymczasem, mieszkańcy Maroka mogą pochwalić się unikalną twardą walutą świata arabskiego – „istiqrar”, czyli stabilizacją. To słowo wypowiadane jest przez Arabów z westchnieniem i nostalgią.
Marokańska ropa naftowa to fosfaty
„Ten, kto kontroluje melanż, kontroluje wszechświat.” To zdanie rozpoczyna Diunę Franka Herberta. W obecnej sytuacji, „melanż” łatwo odnieść do ropy naftowej, a planetę Arrakis do Bliskiego Wschodu. Chociaż w Maroku nie wydobywa się ropy naftowej ani gazu, kraj posiada swój „melanż”. Maroko kontroluje ok. 70 proc. globalnych rezerw fosfatów, co ma ogromne znaczenie strategiczne dla światowego rynku nawozów i bezpieczeństwa żywnościowego. Firma OCP, monopolista w produkcji fosfatów, jest największym pracodawcą w kraju. Zatrudnia 21 tys. osób i odpowiada za 20 proc. eksportu. W 2020 r., przychód osiągnięty przez OCP wynosił prawie 6 mld dol.
Kolejnym aktywem Maroka jest bliskość Europy. Gibraltar dzieli od Maroka zaledwie 14 kilometrów. W połączeniu ze stabilnością polityczną i stałym dopływem dolarów, mamy do czynienia z solidnym fundamentem inwestycyjnym. Przyjrzyjmy się, co udało się na nim zbudować.
Największy port w Afryce
Maroko poczyniło znaczące i dobrze skalibrowane inwestycje w logistykę. Port Tanger Med jest największym portem w Afryce i jednym z najważniejszych hubów logistycznych łączących Europę, Afrykę i Azję. Budowa rozpoczęła się w 2003 r. Ostatni etap oddany został w 2019 r. Roczna przepustowość portu to niemal 10 milionów kontenerów. Port ma bezpośrednie połączenia z ponad 180 portami w ponad 70 krajach i zapewnia zaplecze logistyczne dla ponad 1000 firm przemysłowych i logistycznych. Jest 17. portem na świecie pod względem wielkości przeładunku. To najważniejszy marokański projekt w XXI wieku. Na co jednak zda się największy port, jeśli wysyłamy w świat olej i sardynki?
150 stref wolnego handlu
Maroko postawiło na strefy wolnego handlu i wygrało, bo zrobiło to w sposób przemyślany i konsekwentny. Zamiast czekać na inwestorów, państwo zaczęło budować gotowe ekosystemy przemysłowe: specjalne strefy z ulgami podatkowymi, uproszczonymi procedurami i bezcłowym eksportem. W takich miejscach jak Tangier Free Zone czy Atlantic Free Zone, firmom oferowane jest wszystko – fabryki, dostawcy, logistyka i dostęp do portów. Dzięki temu, produkcja może ruszyć szybko, a towary w ciągu kilku dni trafiają do Europy. Efekt był spektakularny: do Maroka zaczęły przenosić się fabryki samochodów, części lotniczych i elektroniki. Obecnie w Maroku działa 150 stref wolnego handlu. Łącznie zajmują powierzchnię 12 000 hektarów. Oczywiście znajdują się bardzo blisko portu w Tangerze. Samochód wyprodukowany w Tangier Automotive City, po zejściu z linii produkcyjnej, może trafić do Francji już 3 dni później. Swoje fabryki mają tu Renault i Stellantis. Maroko jest największym producentem samochodów w Afryce. Rocznie produkuje się tu ponad milion pojazdów. Jeszcze 15 lat temu było to zero. Przemysł motoryzacyjny zatrudnia 250 tys. osób i dostarcza 22 proc. budżetu krajowego.
Czytaj więcej
Nasi przedsiębiorcy powinni zainteresować się rynkiem afrykańskim, choć jest on niełatwy i bardzo zróżnicowany, ale jednocześnie bardzo chłonny, za...
Logistyka działa na korzyść Maroka. Szybko zaczęły powstawać strefy specjalizujące się w kolejnych sektorach przemysłu, jak przemysł lotniczy, elektronika, tekstylia, przetwórstwo rolno-spożywcze oraz nowoczesne technologie i usługi outsourcingowe. Sieć autostrad, obejmująca zaledwie 100 kilometrów 35 lat temu, rozrosła się do 2 000 km, łącząc strefy wolnego handlu z portami i miastami. Plany zakładają dołożenie kolejnego 1 000 km do 2030 r. Maroko rozwija infrastrukturę coraz bardziej na południe i staje się hubem dla współpracy z Afryką subsaharyjską. Szybka kolej łącząca początkowo Tangier z Casablanką również ma rozrastać się na południe. Do 2030 r. ma zostać podwojona przepustowość marokańskich lotnisk, co ma wzmocnić zarówno ruch turystyczny, jak i transport towarów oraz mobilność biznesową.
Umowy handlowe Maroka
Sukces Maroka gwarantują liczne umowy handlowe. Kraj wynegocjował szereg porozumień o wolnym handlu, w tym z krajami afrykańskimi i arabskimi oraz Unią Europejską w ramach umowy handlowej CEPA. To znacznie ułatwia eksport. Towary produkowane w marokańskich strefach przemysłowych mogą trafiać na duże rynki, niemal bez ceł i barier administracyjnych. W praktyce oznacza to, że firma produkująca np. części samochodowe w Maroku ma dostęp zarówno do rynku europejskiego, jak i rosnących gospodarek Afryki, co czyni kraj atrakcyjną bazą dla globalnych łańcuchów dostaw, przy znacznie niższych kosztach pracy.
Mówiąc o kosztach pracy, nie można pominąć tematu kosztów energii. Dla przemysłu kluczowa jest stabilna i przewidywalna cena prądu, dlatego mocno zainwestowano w odnawialne źródła energii – przede wszystkim ogromne farmy słoneczne i wiatrowe, które mają zapewnić tanią i niezawodną energię.
Od OZE przez wodór po Mundial 2030
Przyszłość Maroka opiera się na kilku równoległych projektach modernizacyjnych, które mają umocnić jego pozycję jako przemysłowego i logistycznego hubu łączącego Europę, Afrykę i Bliski Wschód. Kluczowym momentem będzie współorganizacja Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej razem z Hiszpanią i Portugalią w 2030 r. Wydarzenie ma być impulsem do ogromnych inwestycji infrastrukturalnych – od nowych stadionów, przez modernizację lotnisk, po rozbudowę sieci autostrad i kolei dużych prędkości. Rząd zakłada, że sam turniej może generować ponad 100 tys. nowych miejsc pracy rocznie, co przyspieszy wzrost gospodarczy kraju. Maroko posiada już doświadczenie organizacji ważnych imprez rozrywkowych, handlowych i przemysłowych. Obecnie w Maroku odbywają się wielkie targi technologiczne GITEX Africa.
Maroko realizuje równolegle projekty infrastrukturalne i energetyczne. Do 2030 r. planowana jest rozbudowa sieci kolejowej i kolei dużych prędkości, która ma połączyć główne miasta kraju i skrócić czas podróży między Tangerem a Marrakeszem do mniej niż trzech godzin. Państwo inwestuje w odnawialne źródła energii, produkcję zielonego wodoru oraz odsalanie wody. Projekty te mają zabezpieczyć rozwój przemysłu i rolnictwa w warunkach zmian klimatycznych.
Czytaj więcej
Republika Południowej Afryki dla eksportu żywności z Polski może być miejscem docelowym albo centrum dystrybucyjnym dla regionu.
W planach jest również wejście w nowe sektory gospodarki. Maroko chce stać się regionalnym centrum technologii cyfrowych, fintechu i startupów, a także rozwijać zupełnie nowe branże, takie jak przemysł gier wideo i technologie AI. Równolegle powstają nowe huby technologiczne i programy wsparcia dla przedsiębiorców, które mają przyciągać inwestorów z Europy i Afryki.
Spektakularny rozwój gospodarki marokańskiej dokonuje się po cichu, niemal niezauważenie. Jeśli wizje krajów Zatoki Perskiej porównamy do inwestycji w kryptowaluty czy Forex, to realizowany konsekwentnie program rozwoju w Maroku będzie jak obligacje skarbowe – mniej spektakularne, jednak w dłuższym horyzoncie czasowym wypracowany zysk jest trudny do pobicia.
Maroko to hala montażowa Afryki
„Hala montażowa Europy” – ten mało chlubny epitet, do niedawna używany w odniesieniu do Polski, coraz bardziej pasuje właśnie do Maroka. Tanie koszty pracy, dobrze wykwalifikowana siła robocza, łańcuchy dostaw – do niedawna były to nasze największe atuty. Czy tracimy je na rzecz konkurencyjnych gospodarek? Czy utkniemy w pułapce średniego wzrostu? Polska w trybie fast forward odkrywa, że musi się przekwalifikować. Czyni postępy na tym polu. Polski biznes od niedawna nastawia się na ekspansję. Kraje arabskie i Afryka to świetni odbiorcy. Bank Gospodarstwa Krajowego uruchomił 1 mld zł dotacji i zabezpieczeń dla firm pragnących rozwijać się w tym kierunku. Maroko jest dla nas w naturalny sposób dobrym partnerem, miejscem na miękkie lądowanie w Afryce i hubem na rozwijanie działalności dalej na południe.
Czytaj więcej
Polskie hotele można dziś spotkać niemal wszędzie – od Europy przez Amerykę Południową po Karaiby. Ekspansję zagraniczną rodzimej branży aktywnie w...
Polska kadra menedżerska to w znaczącym stopniu osoby, które zaczynały karierę w latach dziewięćdziesiątych. O Maroku można też usłyszeć, że to rynek przypominający właśnie Polskę z końca tej epoki. Dlaczego więc nie przekuć tej nostalgii w pożyteczny impuls do działania i wykorzystać doświadczenie transformacji do budowania nowych relacji biznesowych na rynku, który dopiero wchodzi w podobną fazę rozwoju?