Jak to z tym spożyciem alkoholu wśród młodych dorosłych jest? Najłatwiej jest sięgnąć po badania, ale ich największymi wadami jest to, że są i zawsze były deklaratywne oraz zwykle dotyczą różnych grup wiekowych. Na początku ubiegłego roku European School Survey Project on Alcohol and Other Drugs (ESPAD) opublikował wyniki badania przeprowadzonego w 2024 r. wśród młodych dorosłych (18-24 lata) w Gdańsku oraz porównał je z badaniami z 2016 r. Widać tam wyraźnie, że rośnie liczba młodych abstynentów – z 3,3 proc. do 8,3 proc. ankietowanych. Niestety nie da się z badań wyciągnąć wniosków odnośnie tego, ile osób z tej grupy sięgnęło w ciągu ostatniego roku po jakikolwiek alkohol, gdyż w badaniu zadano tylko pytanie o to, czy sięgnęli po każdy z wymienionych alkoholi (piwo, wino, mocne trunki). I tu jest duży spadek.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Polacy odwracają się od alkoholu. Zmiana pokoleniowa

Ale jest też druga strona medalu. Liczba osób, które w ciągu ostatniego roku spożywały środki uspokajające wzrosła o połowę między 2016 r. a 2024 r. – z 18 do 27,5 proc. Spożywających marihuanę – z 32,5 proc. do 33,9 proc.

W ubiegłym roku Fundacja GrowSpace zleciła badanie Ogólnopolskiej Grupie Badawczej wśród osób w wieku 18-29 lat. I tu są już powody do niepokoju. Otóż odsetek osób, które spróbowały alkoholu przed 18. rokiem życia zamiast spadać – rośnie. I tak aż 62,7 proc. Polaków w wieku 18-29 lat sięgnęło po niego przed osiągnięciem pełnoletności. W rocznikach ich rodziców, a nawet dziadków, odsetek ten nie przekracza 28 proc. (dla grupy 50-59 lat to 27,5 proc., dla starszych jest nawet niższy).

Z różnych badań wynika, że w Polsce od lat po alkohol najczęściej sięgają mężczyźni w wieku 40-59 lat. Może się okazać, że dopiero gdy tzw. pokolenie Z wkroczy w ten wiek, poznamy porównywalną skłonność do jego konsumpcji. Ale skala alkoholowej inicjacji przed 18. rokiem życia może być niepokojąca. Bo im wcześniej się po używki sięga, tym łatwiej można się uzależnić.

Oba badania mają jednak wady. W tym gdańskim zapytano 335 osób w wieku 18-24 lata, ale zrobiono to w formie mało wiarygodnej ankiety online. Drugim objęto grupę 1001 osób, ale tych w wieku 18-29 lat było zaledwie 14,4 proc.

Czytaj więcej

Cyfrowa zmiana w nabywaniu samochodów

W pokoleniu Z upijanie się jest równie popularne, co dawniej

Problem w tym, że niewiele jest badań dotyczących konkretnie młodych dorosłych. badacze dużo bardziej skupiają się na uczniach podstawówek czy liceów. Badania wśród 15-16-latków od prawie dwóch dekad robi wspomniany ESPAD. Próby są tu nieco większe, bo w 2015 r. przepytano ok. 11,7 tys. polskich uczniów, a w 2024 r. ok. 3 tys.

Jednym z pytań było: jak często upiłeś się w ciągu ostatnich 12 miesięcy? Wielkich różnic w ciągu dekady nie widać – „nigdy” odpowiedziało w 2015 r. 73,5 proc. pytanych, a w 2024 r. 76 proc. Gorzej jednak wygląda to, gdy ankietowani odpowiadają, czy znaleźli się w stanie upojenia alkoholowego od 10 do 19 razy w ciągu roku. W 2015 r. było to 1,3 proc. odpowiedzi, a w 2024 r. – 2 proc.

Czytaj więcej

Obraz starszych osób u pokolenia Z jest odstraszający z jednego powodu

Nieco inaczej niż w badaniu OBS wygląda za to wiek inicjacji alkoholowej. Do pierwszego jego spożycia poniżej 13. roku życia przyznawało się w 2024 r. tylko 5,1 proc. badanych, podczas gdy w 2015 r. – 6,2 proc. Ale w 2007 r. było to już 8,6 proc. A i tu badanie badaniu nierówne. Bo OBS pytał o konsumpcję przed 18. rokiem życia, a ESPAD przed 13 rokiem życia.

W całym polskim społeczeństwie spożycie (w litrach czystego alkoholu) spada, ale niezbyt spektakularnie – według GUS między 2010 r. a 2024 r. wahało się między 9,8 litrów a 11 litrów. Co więcej, w 2024 r. było praktycznie identyczne jak w 2010 r. – 9,8 litrów w porównaniu z 10 litrami.

Spożycie alkoholu w Europie (dane WHO i OECD za 2022 rok)

Spożycie alkoholu w Europie (dane WHO i OECD za 2022 rok)

Foto: PAP

Marihuana w natarciu. Amfetamina i kokaina, na szczęście, nie

Istnieje prawdopodobieństwo, że w przypadku najmłodszych pokoleń alkohol zastępują inne używki. Z badań European Union Drugs Agency (EUDA) z 2018 r. wynika, że 7,8 proc. Polek i Polaków w wieku 15-34 lata w ciągu poprzedniego roku zażywało marihuanę. W 2024 r. było to już 10,3 proc. Można się jedynie cieszyć, że deklarowana konsumpcja amfetaminy i kokainy się nie zmienia. Bo w obu przypadkach, im zamożniejszy kraj, tym zazwyczaj większe spożycie tych narkotyków. Dla przykładu, we Francji w tej samej grupie wiekowej kokaina jest dziewięć razy „popularniejsza” niż w Polsce.

EUDA w 2018 r. zapytała też o spożycie alkoholu w grupie 15-34 lata w ciągu ostatniego roku – zadeklarowało je wówczas 77,8 proc. Polaków. Ale nie znalazłem śladu takiego ogólnopolskiego badania dla 2024 r. Badania w ramach projektu ESPAD były robione przecież tylko w Gdańsku.

Czytaj więcej

Policjanci nie tylko ścigają za narkotyki, niektórzy je biorą. Problem narasta

Z ciekawostek – EUDA zbadała obecność pozostałości amfetaminy w ściekach. W Polsce zrobiła to w Krakowie-Płaszowie. Między 2023 r. a 2024 r. odnajdywano ją o 19 proc. częściej. Porównywalnie tyle, co w Brukseli i dwa razy częściej niż w Monachium.

„Rzeczpospolita” opisywała niedawno zjawisko większej konsumpcji narkotyków wśród policjantów. Eksperci, z którymi rozmawialiśmy, twierdzą, że powodem jest właśnie zmiana pokoleniowa. 

Alkohol kontra marihuana. Czy cena gra rolę?

Jakie wnioski można wysnuć z tak niedoskonałych i nieporównywalnych badań? Z pewnością pokazują one, że w Polsce przybywa młodych abstynentów. Ale nie wygląda na to, by wyraźnie spadał wiek pierwszego spożycia alkoholu ani odsetek upijających się młodych ludzi. Ale nawet jeśli alkohol nie jest już tak pociągający, to niepokoić może wzrost zainteresowania miękkimi narkotykami oraz środkami uspokajającymi. Od zawsze bowiem alkohol służył jako szkodliwy sposób wprawiania się w lepszy nastrój czy „radzenia” sobie ze stresem.

Możliwe, że na potencjalny spadek konsumpcji alkoholu wpływają też czynniki podażowe – jego cena rośnie. Zarówno z powodu wyższych kosztów produkcji, jak i stopniowego podnoszenia akcyzy. A młodzi ludzie są cenowo mniej elastyczni, bo zazwyczaj znajdują się w niższych przedziałach dochodowych. Nieco sarkastycznie można powiedzieć, że w przypadku konopi indyjskich aż takiego problemu nie ma – państwo nie obłożyło ich akcyzą. Oczywiście, „konkurencja” między tymi używkami jest nierówna, choćby z powodu dostępności. Ale, jak widać, dla młodych konsumentów może nie być to aż tak poważną przeszkodą.