Reklama

Rusłan Szoszyn: Czy Rosja zmieni się po odejściu Putina? Niekoniecznie

Rosyjskie społeczeństwo dzieli się na rządzących, milczącą masę biernie płynącą z prądem oraz „durniów”, którzy próbują się borykać. Ci ostatni są zdecydowaną mniejszością.

Publikacja: 26.01.2026 04:26

Władimir Putin

Władimir Putin

Foto: Sputnik/Grigory Sysoyev/Pool via REUTERS

Oddalona od Moskwy rosyjska prowincja. Wezwany do jednego z bloków mieszkalnych młody hydraulik przypadkowo odkrywa duże pęknięcia na ścianach. Postawiony w czasach Chruszczowa budynek był zaniedbywany od lat i nie pamiętał remontu, bo lokalne władze defraudowały pieniądze. Dziewięciopiętrowiec, w którym mieszka ponad 800 osób, w każdej chwili może się zawalić. Mężczyzna pędzi więc prosto do restauracji, w której pani burmistrz, w towarzystwie wszystkich najważniejszych ludzi z okolicy, hucznie świętuje jubileusz. Informuje podpitych dostojników o nadchodzącej katastrofie i alarmuje, że liczą się godziny oraz że chodzi o życie setek ludzi.

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Rada Pokoju Donalda Trumpa. Folwark zwierzęcy 2026

Po burzliwej naradzie rządzący małą prowincją dochodzą do wniosku, że nie mają lokali zastępczych dla tylu osób. Miejscowy deweloper, zasilający łapówkami kieszenie urzędników, sprzedał już wszystkie mieszkania w nowo wybudowanym domu. Postanawiają więc nic nie robić, lecz znaleźć kozły ofiarne – szefa lokalnego zakładu gospodarki komunalnej i komendanta straży pożarnej, na których zrzucą winę, gdy dom się zawali i służby z Moskwy będą badać przyczyny tragedii. Co więcej, postanawiają ich zabić wraz z hydraulikiem, który zgłosił awarię, by następnie upozorować ich ucieczkę z miasta. Mężczyźnie udaje się umknąć; w nocy, na własną rękę, wyprowadza na zewnątrz spłoszonych mieszkańców awaryjnego bloku. Nie doczekał się jednak słów wdzięczności od uratowanych przez niego ludzi. Został pobity na śmierć przez najbardziej agresywnych domowników, którzy następnie wrócili do swojego zawalającego się budynku.

Kto walczy z pamięcią zamordowanej dziennikarki Anny Politkowskiej?

Film Jurija Bykowa „Durak” („Dureń”) pojawił się w rosyjskich kinach w 2014 r., ale nie zrobił furory i nie przyniósł autorowi pieniędzy. Zbyt ciężki, zbyt prawdziwy, zbyt boleśnie naciskający w czułe miejsca „przeciętnego obywatela”. Doskonale zaś obrazuje odwieczny podział w rosyjskim społeczeństwie na rządzących, milczącą masę biernie płynącą z prądem oraz nielicznych „durniów”, którzy próbują się borykać.

Anna Politkowska piórem walczyła o prawdę i wolność słowa z reżimem Władimira Putina, za co zapłaciła najwyższą cenę. Przy klatce schodowej domu, w którym została zamordowana w 2006 r., zamontowano marmurową tablicę, powieszoną przez jej kolegów po fachu z zamkniętej już przez władze „Nowej Gaziety”.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Zabiła ją polityka, wielka polityka. 15 lat temu zginęła Anna Politkowska

Wisiała wiele lat, aż do 18 stycznia, gdy marmurowa tablica została zniszczona przez niejakiego Aleksandra Filipowa, nikomu nieznanego mieszkańca Moskwy. Sąd uznał, że dopuścił się „drobnego chuligaństwa”, i ukarał go grzywną w wysokości tysiąca rubli (równowartość 47 zł). Nieobojętni mieszkańcy stolicy powiesili nową, tymczasową tablicę pamiątkową z tektury. Ale następnego dnia również zniknęła. W ciągu niespełna dwóch tygodni robili to czterokrotnie i czterokrotnie kartki upamiętniające zamordowaną dziennikarkę znikały.

Gdy kilku odważnych młodych Rosjan próbowało porozmawiać z mieszkańcami klatki schodowej, zostali okrzyknięci „durniami” przez jedną z domowniczek. Co więcej, starsza kobieta dumnie oznajmiła, że to ona niszczy tymczasowe tablice pamiątkowe, i zabroniła wieszania kolejnych. Wtórując propagandzie, zarzuciła zebranym, że „działają za pieniądze”, i zagroziła – co jest już tradycją w podobnych sytuacjach w Rosji – wezwaniem policji. Młodzi musieli ustąpić, a w czacie grupującym mieszkańców domu, w którym niegdyś mieszkała dziennikarka, rozpętała się gorąca dyskusja. Okazało się, że starsza kobieta nie jest osamotniona i że niektórzy mieszkańcy nie chcą, by na ich domu zawisła nowa marmurowa tablica. Sprawa nie jest jeszcze przesądzona, bo „durnie” nie odpuszczają – walczą o pamięć znanej na całym świecie rodaczki.

Ilu Rosjan popiera Władimira Putina?

Ilu Rosjan protestowało pod murami Kremla, gdy w centrum Moskwy zamordowano Borysa Niemcowa lub gdy w łagrze na dalekiej północy zakatowano na śmierć Aleksieja Nawalnego? Wielu rosyjskich opozycjonistów na emigracji tłumaczy, że w warunkach dyktatury i represji protesty nie są możliwe. Jednak represji w putinowskiej Rosji nie można porównać do represji w Rosji stalinowskiej. Trudno też zrozumieć wyniki najnowszego sondażu niezależnego ośrodka Centrum Lewady (uznanego w Rosji za „agenta zagranicznego”), z którego wynika, że 84 proc. ankietowanych popiera działalność Putina. Z kolei 66 proc. respondentów twierdzi, że ich kraj idzie „właściwą drogą”. Boją się szczerze odpowiadać na te pytania? Być może. Ale dlaczego nie skorzystają z bezpiecznej odpowiedzi „nie mam zdania” (zrobiło tak  4 proc. ankietowanych)? Jedynie – albo, biorąc pod uwagę rosyjską rzeczywistość, aż – 12 proc. odważnych „durniów” nie bało się wprost powiedzieć w anonimowym sondażu, że nie popiera polityki dyktatora.

Czytaj więcej

Sondaż: Przeważająca większość Rosjan zadowolona z Putina

Opuszczenie przez Putina Kremla nie będzie więc oznaczało natychmiastowych przemian w Rosji. Gdyby nawet z jakichś powodów los uśmiechnął się do Rosjan i doczekaliby się oni prawdziwie demokratycznych rządów, zresetowanie sposobu myślenia przeciętnego obywatela trwałoby lata, a wręcz dziesięciolecia – pod warunkiem, że wcześniej udałoby się przeprowadzić gruntowne reformy systemu edukacji, mediów i gospodarki.

Społeczeństwo
Odwołane loty, setki tysięcy osób bez prądu. Burza śnieżna paraliżuje USA
Społeczeństwo
Gwałtowne protesty w Minneapolis. Agenci ICE zastrzelili mężczyznę, który trzymał telefon
Społeczeństwo
Agenci ICE zatrzymali 5-latka i użyli go jako „przynęty”
Społeczeństwo
Premier Sanae Takaichi chce obudzić Japonię. Dokąd zmierza Kraj Kwitnącej Wiśni?
Społeczeństwo
Wznowiono pracę największej elektrowni jądrowej na świecie. Nie działała 15 lat
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama