Ladislav Vrabel, czeski przedsiębiorca, który jesienią ubiegłego roku zorganizował antyrządowe protesty, na które przyszło kilkadziesiąt tysięcy ludzi, mówił na nagraniu opublikowanym w 2022 r. w mediach społecznościowych, że rząd Czech chce zaatakować Rosję za pomocą głowic jądrowych odpalonych z myśliwców i że Rosja w odpowiedzi użyje broni atomowej przeciwko Czechom.

Mężczyzna został oskarżony o szerzenie paniki. W czwartek Sąd Rejonowy w Pradze wydał wyrok, skazując oskarżonego na 4 miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na 18 miesięcy. Prokuratura wnioskowała o pół roku więzienia i zawieszenie wykonania kary.

Czytaj więcej

"Bild": Ukraińcy przeprowadzili nieudany zamach na Putina

W uzasadnieniu orzeczenia sędzia Lukáš Svrček zaznaczył, że wypowiedzi Vrabla mogły wywołać strach mieszkańców Czech przed bezpośrednim konfliktem z Rosją. - W demokracji nie każdy może mówić, co chce - stwierdził, cytowany przez portal Idnes.

Vrabel nie słuchał uzasadnienia, opuścił salę praskiego sądu po tym, jak usłyszał wyrok. Wcześniej mężczyzna przekonywał, że oskarżenie wobec niego ma charakter polityczny i jest próbą uciszenia opozycji.

- My, obywatele, mamy prawo mówić, co chcemy - zaznaczył. Vrabel przekonywał, że w ubiegłym roku szef czeskiego rządu Petr Fiala mówił, że Czechy są na "wojnie" i że straszył obywateli. - Jeśli premier ma prawo do wyrażania swojej opinii, to ja też tego chcę - mówił cytowany przez Idnes Vrabel.

Prokuratura argumentowała, że wypowiedź mężczyzny była obiektywnie nieprawdziwa i że Vrabel swoimi słowami o możliwej wojnie Czech z Rosją mógł wywołać niepokoje społeczne. Przedsiębiorca bronił się twierdząc, że opierał swą opinię na tym, że czeski rząd chce kupić myśliwce F-35. Według Vrabla, władze Republiki Czeskiej chcą kupić maszyny, ponieważ są one zdolne do przenoszenia broni jądrowej.

Czechy nie posiadają głowic atomowych.