Po trzech dniach ogólnokrajowych protestów, związki zawodowe mają nadzieję dorównać masowej frekwencji z 19 stycznia, kiedy to ponad milion osób maszerowało przeciw przesunięciu wieku do podjęcia pełnej emerytury państwowej z 62 do 64 lat.
- Spodziewam się wielu ludzi. Musimy być wyjątkowo liczni - powiedział w piątek Laurent Berger, szef związku zawodowego CFDT, największego w kraju, dodając, że w całym kraju zaplanowano około 250 demonstracji.
- Jest pewna forma pogardy (ze strony rządu). Nie ma odpowiedzi na ruch (społeczny), a musi być - dodał.
Prezydent Emmanuel Macron mówi, że reforma jest "kluczowa" dla zapewnienia stabilności systemu emerytalnego. Francuzi spędzają najwięcej lat na emeryturze wśród państw OECD. Sondaże wskazują, że większość mieszkańców kraju nie chce z tego rezygnować.
Czytaj więcej
64 lata: tyle w przyszłości będą musieli mieć Francuzi, zanim uzyskają prawo do świadczeń emerytalnych – proponuje premier Elisabeth Borne.
Opozycja zaproponowała tysiące poprawek, aby skomplikować debatę i ostatecznie spróbować zmusić rząd do uchwalenia ustawy bez głosowania w parlamencie i za pomocą dekretu, co mogłoby potencjalnie wpłynąć na resztę prezydentury Macrona. Został on ponownie wybrany w kwietniu 2022 roku na pięć lat.
Przesunięcie wieku emerytalnego o dwa lata i wydłużenie okresu wpłat przyniosłoby dodatkowe 17,7 mld euro w rocznych składkach emerytalnych, pozwalając systemowi osiągnąć próg rentowności do 2027 roku - zgodnie z szacunkami Ministerstwa Pracy.
Związki zawodowe twierdzą, że są inne sposoby na osiągnięcie tego celu, takie jak opodatkowanie najbogatszych lub poproszenie pracodawców lub dobrze uposażonych emerytów o większe składki.